O mnie
 
Ideą tego blogu jest przedstawienie długoterminowych trendów i procesów na rynkach kapitałowym, towarowym i walutowym. Szczególny akcent jest położony na powiązania między tymi rynkami.




Najnowsze komentarze
 
2012-05-13 09:48
piotr janiszewski1 do wpisu:
Metale 2012 = akcje 2008
Powrót ponad 1600 USD zaneguje w takim wypadku zaprezentowany Scenariusz... czy tak...??!
 
2012-05-13 09:45
piotr janiszewski1 do wpisu:
KGHM
Scenariusz Warunkowy - jako inny punkt widzenia... Motywem krachu 2008 roku był de facto[...]
 
2012-05-12 14:57
Ciułacz nie logo do wpisu:
KGHM
Witaj ! Nakładając 5-cio letni wykres KGHM na GPW to wiemy że zachowywał sie on zgodnie z[...]


Kategorie Bloga
 
Ogólne
 
Ulubione
 




Wykres Tygodnia

wykresyGieldowe

2012-05-12 14:21
 Oceń wpis
   

W zasadzie nie ma co się rozwodzić. Wykres KGHM wygląda bardzo podobnie do lata 2008 roku. Obecnie wykres wyrysował prawe ramię i do tego oparte na tej samej linii szyi co w latach 2006-2008.

 

 

Jeżeli ta analogia się sprawdzi, to KGHM może wkrótce być do nabycia, lub sprzedania po 50 zł za akcję. Wykres jest na tyle ważny, że trzeba go wkleić.

Tagi: giełda, inwestowanie, miedź


2012-05-12 09:04
 Oceń wpis
   

Poprzednia hossa skończyła się w 2007 roku.  Najbardziej zabańczona budowlanka wyrysowała ostry szczyt w kwietniu, tuż po ogłoszeniu, że Polska i Ukraina będzie organizatorem Euro2012. Po roku, indeks budownictwa stracił prawie 40%, po dwóch latach – 70%, obecnie, indeks zachował jedynie 15% wartości ze szczytu.

Szeroki rynek zaczął spadki w lipcu. Wig20 czekał do przedterminowych wyborów i na przełomie października i listopada zrobił jeszcze wyskok dotykając 4000 punktów. Potem zaczął spadać.

W 2008 roku, po załamaniu styczniowym, sytuacja zaczęła się stabilizować, tak w kraju jak i na świecie. W maju, główne indeksy, DJIA, S&P500 i zaczęły jednak odbijać się od średniej 200-stu dniowej. Najsilniejszy już wtedy Nasdaq100 próbował całą wiosnę a potem jeszcze szybko przetestował od dołu średnią 200-stu dniową w sierpniu. Co było potem relacjonowałem już na żywo na tym blogu.

 

 

W kwietniu 2011 roku najbardziej zabańczone srebro wyrysowało ostry szczyt i po roku straciło prawie 40% ceny. Złoto osiągnęło szczyt w sierpniu. Po załamaniu sytuacja zaczęła się stabilizować. Od ośmiu tygodni złoto konsoliduje się pod średnią 50-cio tygodniową. O ostatni tygodniu się oderwało i parę procent spadło.

 

 

Długa stabilizacja jest zapowiedzią długiego ruchu. Można to tłumaczyć rynkiem opcji. Konsolidacja powoduje spadek spodziewanej zmienności, więc ceny opcji spadają. Banki wystawiają opcje żądając coraz to niższego premium, a za tymi opcjami nie idą operacje na rynku kasowym. Gdy kurs obierze kierunek, banki zmuszone są zabezpieczać opcje, które zaczynają wchodzić w pieniądz, powodując stały popyt w jednym kierunku.
 

Tagi: giełda, inwestowanie


2012-04-28 10:01
 Oceń wpis
   

Wydarzeniem tygodnia jest formacja porzuconej wyspy, którą wyrysował nasdaq100. Trwająca od miesiąca korekta sprowadziła ten indeks w okolice średniej 50-cio dniowej, a w poniedziałek rynek przełamał tą średnią lukę bessy. Czym kierowały się niedźwiedzie ? Zapewne przekonaniem, że wzrosty indeksu nasdaq100 są zbyt szybkie, i nie nadążają za nimi wzrosty operacyjne spółek.

Wyniki Apple rozwiały wątpliwości. Zyski wzrosły prawie dwukrotnie do 12.3 usd na akcję. Obecnie możemy szacować, że w ciągu roku Apple zarobi ok. 60 usd na akcje, więc cena akcji, 600 usd, nie wydaje się przesadna. Po wynikach kurs Apple wzrósł o prawie 10%, a sam nasdaq100 otworzył się luką hossy, przebijając średnią 50-cio dniową i zostawiając niedźwiedzie na opuszczonej wyspie.

 

 

Rok 2011 możemy nazwać rokiem konsolidacji. Obecny rok, nasdaq100, rozpoczął otwarciem luką hossy, obejmującą średnią 50-cio dniową. Wyłamanie zostało potwierdzone wzrostami o prawie 500 punktów. Korekta, typowo, przychodzi w połowie drogi.  Wynikało by z tego, że po obencym pozbyciu się słabego akcjonariatu, możemy spodziewać się ruchu podobnego go wzrostów z początku roku, czyli w okolice 3000 punktów.

Tagi: giełda, inwestowanie


2012-04-21 11:22
 Oceń wpis
   

W zeszłym roku zadłużenie państwa wzrosło o 82 mld zł. Tą kwotę można sobie łatwo wyobrazić - w Polsce żyje 10 mln gospodarstw domowych, więc to tak, jakby zadłużenie gospodarstwa domowego wzrosło o 8200 zł. Mimo sprzedania lasu po dziadku (prywatyzacja), nowego spadku (wypłata NBP) i to w czasie gdy wszyscy mają pracę (kredyt prywatny w gospodarce rośnie).

Pierwszy wykres przedstawia zadłużenie Polski na przestrzeni ostatniej dekady. Widzimy zadłużenie skarbu państwa, zadłużenie sektora finansów publicznych oraz zadłużenie sektora publicznego (GG, ESA 95). W poważnych czasach, sektor finansów publicznych obejmuje wszystkie wydatki państwa, tak jak zdefiniowała to unia europejska. Poziom SFS jest równy poziomowi GG i większy od SP o zadłużenie samorządów.

 

 

Ostatnio rząd sobie trochę pożartował z księgowością i zaczął wypychać wydatki do funduszu drogowego. Drugi wykres przedstawia poziom dowcipu. Widzimy, że zadłużenie GG różniło się o kilkadziesiąt miliardów zł, aż do 2008 roku, gdy zaczęło dynamicznie rosnąć. Obecnie rząd zażartował, że do spłaty jest 86 mld zł mniej niż w rzeczywistości. Ale żarty, jak powiedział pan Premier, się skończyły.

 

 

Ostatni wykres przedstawia zadłużenie państwa jako procent PKB. Jak widzimy, w tym roku przekroczony został poziom 55%. Powinno to pociągnąć za sobą konstytucyjne konsekwencje, ale żarty się widać jeszcze nie całkiem się kończyły.

 

 

Polskę, żartobliwie można nazwać zieloną wyspą. Te żarty się kończą. Oczywiście kończą się dla tak zwanej reszty społeczeństwa. Giełda w te żarty już od dawna nie wierzy …

Tagi: giełda, inwestowanie


2012-04-14 09:12
 Oceń wpis
   

Przy odrobinie fantazji, można sobie wyobrazić załamanie cen miedzi. Nie mówię tutaj o spadku o 10%, ale o 50% czy 70%.

Obecnie miedź znajduje się w delikatnym trendzie spadkowym, a od szczytu rok temu cena spadła o 15%. Po trzech miesiącach konsolidacji wokół średniej 200-stu dniowej cena wyłamała się dołem. Po wyłamaniu mieliśmy książkowy powrót do przełamanego wsparcia i dynamiczne od niego odbicie. Piątkowe zamknięcie ustanowiło nowe, wielomiesięczne minimum.

 

 

Patrząc z szerszej perspektywy widzimy, że betonowy opór w postaci spadającej średniej 50-cui tygodniowej będzie spychał kurs w dół. Naturalnym celem wydaje się średnia 200-stu tygodniowa, czyli poziom 320. Jeżeli kurs dojdzie do średniej 200-stu tygodniowej to wykres wyrysuje dwuletnią formację ramię-głowa-ramię. Jest to najsilniejsza, najbardziej klasyczna formacja zmiany trendu.

 

 

Gdy średnia 200-stu tygodniowa zostanie przełamana i wyrysowana zostanie formacja RGR prawdopodobne jest nagła przecena. Przecena to powinna mięć zasięg podobny do wysokości formacji RGR czyli dojść do poziomu 220$. Powstaje pytanie, dlaczego spadki miałyby właśnie tutaj wyhamować ?

 

 

Przez ostatnie kilkadziesiąt lat, dynamiczne wzrosty i załamania są bardziej normą niż wyjątkiem. W przypadku załamania kurs może się nie zatrzymać na 200 ale spadać dalej w okolice 100$. Jeżeli dziesięć lat temu opłacało się sprzedawać miedź po siedem dych, to dlaczego teraz ma się nie opłacać sprzedawać po stówie ?

Motorem dynamicznego wzrostu a potem wysokiego poziomu cen miedzi był boom inwestycyjny w Chinach i program elektryfikacji wsi. Ten boom się kończy a na rynek mogą trafić zapasy surowca jak i przetopione surowce z nietrafionych inwestycji straszących na pustyni.

Tagi: giełda, inwestowanie, miedź


2012-04-06 14:06
 Oceń wpis
   

Rynek kredytowy w USA wyrysował czteroletnią płaską linię i wygląda, jakby podrywał się do lotu. Rynek ten wygląda zupełnie inaczej niż w Polsce, gdzie nie było deleweracji sektora prywatnego i w czasie kryzysu zapoczątkowanego w 2007/2008 roku kredyt płynął wartkim strumieniem

Kolejne wykresy przedstawiają całkowity i hipoteczny kredyt prywatny na tle PKB, roczną dynamikę kredytu i kwartalną akcję kredytową.

 

 

 


Co można wyczytać z tych wykresów ?

Po pierwsze, po czterech latach prywatny kredyt przestaje spadać i zaczyna funkcjonować naturalna kreacja pieniądza Oznacza to, że FED raczej nie podejmie dodatkowych miar zwiększających płynność, na QE3 raczej nie ma co liczyć. Brak destrukcji pieniądza nie wymaga już dodatkowych zastrzyków ociekających farbą dolarów. Będzie miało to wpływ na surowce i waluty krają peryferyjnych, które były głównym beneficjentem luźniej polityki monetarnej. Mówiąc krótko, dolar się będzie wzmacniał, ceny surowców, szczególnie metali szlachetnych będą spadać.

Po drugie, sektor prywatny w USA przeszedł ciężką, oczyszczającą recesję. Teraz wzrost kredytu będzie powodował wzrost gospodarczy i wzrost zatrudnienia, a wzrost zatrudnienia, będzie stymulował wzrost kredytu. Nastąpi samo-napędzający się wzrost gospodarczy. Podczas poprzedniej hossy, kredyt prywatny przyśpieszył z 10% do 15%. Bardzo mizernie. Dlatego i hossa w USA była mizerna. Teraz, możliwość przyśpieszenia jest znacznie większa, ze względu na niską bazę: -3%.

Po trzecie, do przegrzania gospodarki jest bardzo, bardzo daleko. Nominalny PKB rośnie średnio o 5% rocznie, czyli dopóki kredyt prywatny płynie wolniej niż 150 mld usd kwartalnie następuje deleweracja sektora prywatnego. Dopiero, gdy kredyt zacznie płynąć szybciej niż w tym tempie, zaczną się obawy o powstawanie bańki kredytowe i konieczność naciśnięcia na hamulec. Widzimy więc ogromne pole do wzrostu, bez obaw o przekroczenie granicy trwałości tego wzrostu.

Jakie z tego wnioski.


Patrząc na rynek kredytowy w USA można powiedzieć, że stoimy u progu hossy. Hossa ta przełoży się też na przyśpieszenie wzrostów na giełdzie. Obecnie S&P500 jest faktycznie we wznoszącym się trendzie bocznym i ten boczniak zostanie zastąpiony dynamicznym wzrostem.

Kraje surowcowe będą po przegranej stronie. Gdy cena surowców zacznie spadać, lepiej będzie mieć zyskujące na wartości dolary, niż taniejący surowiec w ziemi. Doprowadzi to do zwiększenia podaży i dalszego spadku cen. Zupełnie obok, nie bez znaczenia są też ostatnie inwestycje w nowe złoża jak dramatyczny nadmiar gazu ziemnego.

Po przegranej stronie będzie wszelaka egzotyka. Nikt nie będzie bawił się w inwestowanie w egzotyczny kraj z plastikową palmą w centrum miasta, gdy przejrzysty i płynny rynek będzie dawał satysfakcjonującą stopę zwrotu. Podobny los może spotkać też inne inwestycje alternatywne: pamiątki, dzieła sztuki czy kolorowe trunki.

Polska również nie będzie po wygranej stronie. Polska gospodarka oparta jest na kredycie na stopę zmienną i to głównie w walucie. Rozwijająca się po czteroletnim poście gospodarka USA zassa kapitał z całego świata, więc raty kredytów znacząco wzrosną. W połączeniu ze spadającą złotówką osłabi to popytową stronę ekonomii - ludzie pracujący przy handlu i prostych usługach mogą czekać ciężkie czasy i utrata pracy, a przebudowanie gospodarki z handlu i usług na produkcję i eksport potrwa długie lata.
 

Tagi: giełda, inwestowanie


2012-04-05 09:37
 Oceń wpis
   

Tydzień temu GUS przemalował kraj na zielono twierdząc, że sprzedaż detaliczna w lutym wzrosła o 13.7% r/r nominalnie, lub o 9% licząc w cenach stałych. Farba odpadła w środę, gdy Eurostat stwierdził, że sprzedaż detaliczna w Polsce w lutym spadła 2.7% r/r.

Po pierwsze trzeba powiedzieć, że w Polsce sprzedaż detaliczna od wielu lat konsekwentnie rośnie dwa-trzy razy szybciej niż zarobki. Ten cud przyrody można wytłumaczyć metodologią GUSu, który tak naprawdę mierzy sprzedaż detaliczną przedsiębiorstw, czyli podmiotów zatrudniających więcej niż 9 osób. Tak dynamiczny wzrost sprzedaży jest więc głownie efektem konsolidacji branży.

Drugim efektem może być korekta sezonowa. W Polsce sprzedaż paliw wzrosła o 7% r/r w cenach stałych. Jedyne jak potrafię to zrozumieć, że wzrost zużycia gazu do ogrzewania z powodu mrozów. Taki wzrost zapewne jest zjedzony korektą sezonową w danych Eurostatu.

Frank szwajcarski

Frank od kilku tygodni konsoliduje się na linii trend wzrostowego. Generalnie frank ma tendencje do rysowania szerokich den i ostrych szczytów, formacji UUUU. Z tego by wynikało, że kurs będzie przez kilka tygodni powoli wzrastał, po czym możemy się spodziewać wyskoku w kierunku 3.70.

 

 

Zbiegnięcie się średnich

Zbiegnięcie się średnich w jednym miejscu zwykle jest sygnałem zakończenia konsolidacji, i zapowiedzią zdecydowanego ruchu. Z jednej strony mamy złoto, w trwające od siedmiu miesięcy delikatnym trendzie spadkowych. Ostatnie dwa dni spadków prawdopodobnie są wyznaczeniem kierunku wybicia z konsolidacji.

 

 

Odwrotna sytuacja występuje w przypadku Nokii. Tej firmie od dłuższego czasu marnie się biznes układa. Od szczytu hossy w 2007 roku spółka straciła 90% kapitalizacji. Obecnie widzimy coś, co być może jest stabilizacją.

 

 

Czy Nokia się ogarnie ? Zostawi sobie tylko kilka modeli a nie kilkadziesiąt ? Znajdzie sobie nowoczesną platformę ? Od kilku lat nie mogą wyjść z podziwu, że Nokia jest właścicielem Trolltech, producenta środowiska Qt, na którym jest zbudowane między innymi KDE, i nic z tego nie wynika. Zamiast na swojej technologii opiera się o Windowsy bez okien. 

Zakończenie długich spadków zwykle wiąże się ze zmianami fundamentalnymi – przeczyszczeniem bilansów, lepszymi produktami. Z bilansem nie wygląda kolorowo, Nokia ma cały czas prawie 5 mld euro wartości powietrza (Goodwill), które trzeba odpisać.  Dlatego mój szacunek, to prawdopodobieństwo wybicia i trwałych wzrostów to 30%, konsolidacja na poziomie ok. 2-3$ to 70%.

Tagi: giełda, inwestowanie


2012-03-31 10:24
 Oceń wpis
   

Od dziewięciu tygodni duży Wig konsoliduje się wokół spadającej średniej 200-tygodniowej. Generalnie, takie rzeczy nie dzieją się przypadkiem. Świadczy to o przebudowie portfeli najbardziej świadomych uczestników rynku. Również od dziewięciu tygodni miedż konsoluduje się nad średnią 100-tygodniową.

 

 

 

Albo wzrośnie albo spadnie.

Jakikolwiek kierunek obierze rynek, będzie on trwał prez następnych wiele miesięcy. Jeżeli Wig20 wybije się z konsolidacji górą, a potem szybko przebije 2400 możemu mowięc o scenariuszu W. Scenariuszu wzrostów i formacji podwójnego dna (W). Z tym scenaruszem będzie się łączył scenariusz wzrosów cen miedzi oraz brak załamania inwestycji w Chinach.

Drugi scenariusz zaczyna się na literkę S. Jest to najpierw spadek a potem szorowanie po linii seklarnego trendu, w okolicy 2000. Z punku widzenia gospodarki jest to scenariusz stagnacji.

 

 

Trzeci scenarisz zaczyna się na literkę R. Radykalna wyprzedarz i trwałe przebicie linii rendu. Z punktu widzenia gospodarki to scenarusz recesji a może i rewolucji.

Spadająca średnia 50-cio tygodniowa powinna przynieść rozstrzygnięcie. Jeżeli w ciągu kilku tygodni nie nastąpią zdecydowane wzrosty, to średnia ta zepchnie indeks a wyrysuje formację pocałunku śmierci.

Tagi: giełda, inwestowanie


2012-03-25 09:12
 Oceń wpis
   

W cągu 10 lat suma kredtytów hipotecznych w Polsce wzrosła 20-sto krotnie. Można powiedzieć, że 10 lat temu, z kwotą 15 mld zł, kredyty hipoteczne praktycznie nie istniały.  Na wykresie zaznaczyłem kamienie milowe. Wejście Polski do Uni Europiejskiej (33 mld zł). Lipiec 2007 i szczyt hossy na warszawskim parkiecie (102 mld zł), początek globalnego kryzysu przepływu pieniądza (146 mld zł) i obecnie 315 mld zł.

 

 

Wisną  2007 roku  gazety pisały: "kto nie kupił jeszcze cegieł przegrał życie". Gazety pełne były historii ludzi, którym deweloper wypowiedział umowę i podniósł cenę mieszkania dwukrotnie. Obecnie suma kredytów jest trzykrotnie wyższa, kredyt płynie tak samo szybko jak wtedy, ale ceny mieszkań powoli bo powoli, ale spadają. Jaki z tego wniosek ? Radykalnie wzrosły zdolności produkcyjne branży dwelopersko–budowlanej. Z punku widzenia giełdy oznacza to, że jest przeinwestowana, i inwestowanie w nią jest nierozsądne.

W 2008 roku kredyty złotówkowe, za sprawą fanatycznej postawy RPP były  w odwrocie. Ludzie spekulowali wtedy na franku. Jesienią 2008 roku kredyty w złotych wynosiły 58 mld zł, obecnie jest to 128 mld zł. Widzimy więc, że w czasie największej globalnej deflacyjnej recesji od czasów Kopernika, czy Henry Forda kredyt w Polsce płynie wartkim strumieniem. Tu dochodzimy do drugiego wniosku, czy pytania - dlaczego w kontekście normalne płynącego kredytu prywatnego, mamy eksplozję kredytu publicznego ? Dlaczego mówimy i kryzysie, kiedy mamy największy boom kredytowy w historii ?

Pytanie co dalej ?


Od końca 2007 roku w Polskę wsiąkło 200 mld kredytów hipotecznych i 350 mld kredytu publicznego. Do tego dotacje unijne. Sąd wziąły się te pieniądze ? Wykres zadłużenia zagranicznego mówi, że w tym czasie zadłużenie zagraniczne Polski wzrosło z 600 do 1100 mld zł. Więc ten kredyt nie bierze się z pieniędzy zaoszczędzonych przez polskie gospodarstwa domowe, są to pieniądze pożyczone zagranicą.

 

 

Pierwszą konsekwencją zadłużania się zagranicą jest wrażliwość kursu złotówki na zewnętrzne zawirowania. Codziennie słyszymy, że złotowka spada, bo gdzieć coś spada lub rośnie. Zadłużając się zagranicą uzależniamy się od globalnego klimatu inwestycyjnego. Kolejną konsekwencją jest polaryzacja społeczna. Nie będę rozwijał tematu, odsyłam do klasyki - Faraona.

Ten strumień pieniędzy prędzej czy później się skończy. Złoży się na to kilka czynników. Po pierwsze, kilka dużych krajów przeszło deflacyjną recesję, z której się teraz budzą. Kraje te nie będą już dłużej zainteresowane w eksportowania kapitału do Polski, bo będą potrzebowały go u siebie. Po drugie, popyt na kredyt w Polsce spadnie, co wynika uwarunkowań demograficznych, o których pisałem kilka tygodni temu. Po trzecie, możliwości wzrostu kredytu publicznego są już mocno ograniczone.
 

Tagi: giełda, inwestowanie


2012-03-17 08:32
 Oceń wpis
   

Siła indeksów zależy ostatnio od składu branżowego, a ściślej od zawartości sektora technologicznego. Pięknie wygląda Nasdaq, dobrze S&P500, średnio DAX a o Wig20 wolę nie pisać. Nasdaq to nie tylko technologia, i nie całą technologia - nie zalicza się do niego wiele ważnych spółek, np. IBM. Dlatego dzisiaj wykres sektora technologicznego z S&P500 czyli XLK.

 

 

Po rocznej konsolidacji indeks wybił się górą i od osi konsolidacji wzrósł dobre 20%. Taka dynamika wzrostów nie będzie trwała wiecznie, i zapewne czeka nas korekta i konsolidacja. Nie zmienia to faktu, że sektor jest silny i pewnie będzie motorem kolejnych fal wzrostowych obecnej hossy.

Metale kolorowe nie wyglądają już tak apetycznie. Miedź odrabia spadki z lata i obecnie konsoliduje się ponad średnią 200-stu dniową. W szerszej perspektywie, miedź odbiła się od średniej 200-stu tygodniowej i teraz walczy ze spadającą średnią 50-cio tygodniową. Jeżeli to średnia wygra, to cena miedzi może szybko powrócić do średniej 200-stu dniowej.

 

 

 

Od średniej 50-cio tygodniowej odbiło się właśnie srebro. Obecnie dalsze losy nie zapowiadają się kolorowo. Można spodziewać się przełamania średniej 100-tygodniowej i prawdopodobnie testowanie średniej 200-stu tygodniowej. Srebro ma tradycję szybkich spadków o 10 usd w tydzień i w zasadzie nie ma powodów by uważać, że nie powtórzy się to w najbliższym czasie.

 

 

Tylko trochę silniej wygląda następne w tablicy Mendelejewa złoto. Cały czas jest ponad średnią 50-cio tygodniową, choć spadło poniżej średniej 200-stu dniowej. W perspektywie systematycznie poprawiającego się rynku pracy w USA władze monetarne nie będą miały powodu do zwiększania podaży pieniądza, co nie będzie sprzyjało metalom kolorowym.

 

 

 

Charakterystycznie, dzień po tym, gdy S&P500 wzrósł o 2%, a cena złota spadła o 2%, w mediach pojawiła się ciekawa wrzutka o jednym z banków inwestycyjnych. Później pojawiła się wrzutka, że to wspomniany bank uwalił złoto po wystąpieniu szefa FED. Takie wrzutki trzeba traktować z przymrużeniem oka albo wręcz kontrariańsko.  Jeżeli wspomniany bank jest takim siedliskiem żmij, to chyba nie pozostawi takich wrzutek medialnym przypadkowi. Sam się o nie zatroszczy. Przypomina mi to niedawną wrzutkę Europa-zbankrutuje-a-ja-się-na-tym-obłowie, która pokazała się idealnie samym dołku, tuż przed październikowym rajdem.
 

Tagi: giełda, srebro, inwestowanie, miedź, złoto
1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 |