O mnie
 
Ideą tego blogu jest przedstawienie długoterminowych trendów i procesów na rynkach kapitałowym, towarowym i walutowym. Szczególny akcent jest położony na powiązania między tymi rynkami.




Najnowsze komentarze
 
2017-08-21 13:11
Monika1243 do wpisu:
Przeprowadzka
Szkoda, że się przeprowadziłeś z tego bloga, miał dobrą historię. To dzięki tobie zaczęłam[...]
 
2016-07-22 20:37
magowsicka do wpisu:
Co zrobi FED ?
ja uważam że super sposoby na dodawanie statystyk do wordpress opisany jest w tym poradniku[...]
 
2016-01-10 14:49
synonim nielogo do wpisu:
Pora na Świętego Mikołaja
jak tam zyski na opcjach call na S&P500 ze Strikem 2100 i 2200? Naprawdę trzeba być[...]


Kategorie Bloga
 
Ogólne
 
Ulubione
 




Wykres Tygodnia

wykresyGieldowe

2009-01-24 10:19
 Oceń wpis
   

Rzadko zdarza się, by wykresy układały tak piękne i regularne figury jak dzisiaj waluty. Wykresy wszystkich głównych par: ChfPln, EurPln i UsdPln od początku cyklu w sierpniu do wczorajszego maksimum tworzą strukturę fibonacciego. Jest to okazja do głębszej korekty całej fali wzrostowej.

W przypadku franka, oś kilkumiesięcznych fluktuacji przypada na zniesienie 50%. Pozostałe zniesienia również przypadają na maksima lub połowę długiej świecy. Te rysunki tworzą rzadką sytuację, gdy analiza techniczna pomaga określić górki i dołki, a nie tylko punkt zmiany trendu.

 


Czy czego można się spodziewać.

Jeżeli wykresy nie są przypadkiem, to możemy wkrótce spodziwać się korekty całego wzrostu od sierpnia. Spodziewana głebokość korekty dla franka to 50% wzrostu, czyli poziom 2.5, dla dolara to 38% czyli poziom 2.9.

Podkreślam, że według mnie będzie to jedynie korekta. Są ku temu dwa powody. Pierwszy jest fundamentalny: złotówka jest cały czas przewartościowana, co widać porównując ceny w różnych krajach oraz deficyt handlowy.

Drugi powód jest medialny. Wielu prominentnych analityków jak i ministrów twierdzii, że dla złotówki naturalnym zjawiskiem jest umacnianie się, a spadki są jedynie spekulacją. W gazetach i na forach internetowych cały czas panuje przekonania, że straty ze spekulacji walutowych (na które ludzie zastawiali domy) są jedynie wirtualne. Czyli większość ludzi jeszcze nie odzwyczaiła się od trendu rozpoczętego kilka lat temu,  z czego wniosek, że daleko jeszcze do sytuacji, gdy wszyscy stoją po jednej stronie rynku.

Tagi: waluty, FIBO


2009-01-21 14:05
 Oceń wpis
   

Podstawa analizy techniczej, teoria Dow Jonsa, mówi, że każdy cykl ma trzy fazy: akumulację, partycypację i dystrybucję. W podobnym duchu jest teoria fal Eliotta, która mówi o trzech falach rosnących, przeciętych dynamicznymi korektami.

Pierwszą faze charakteryzuje zadziwienie a nawet oburzenie szerokiego społeczeństwa kierunkiem zmian cen. Jej objawy, to najpierw ignorowanie w mediach wzrostu walut a później uzasadnianie jej jedynie zewnętrznymi przyczynami: spekulacjami, JPMorganem, awersją do ryzyka, Rosją, Czechami i Węgrami. Typowe były też groteskowe tytuły prasowe "Fatalne dane z USA pogrążyły złotówkę" jak i wiara że każda korekta to odwrócenie trednu. Ostatnio jednak zaczęła się pojawiać w mediach nuta, że Polska gospodarka słabnie i to może być przyczyną osłabienia złotego. W mojej więc opini, pierwszą fazę powoli kończymy.

Tutaj dochodzimy to fazy drugiej, czyli partycypacji -- waluty będą rosły i wiemy dlaczego. W tym miejscu warto zauważyć, że przedsiębiorcy amerykańscy szbyciej zareagowali na spadające indexy giełdowe, ograniczając produkcję, wyprzedając magazyny i zwalniając pracowników tymczasowych. Ten proces się już w krajach rozwiniętych powoli kończy, ale w Polsce dopiero zaczyna. Więc niedługo będziemy obserwować  pogorszenie wskaźników i cięcia stóp procentowych w Polsce, a w tym samym czasie stabilizację w USA. Dodatkowo, ludzie zadłużeni w CHF zaczną też żyć dużo oszczędniej co również ograniczy prężność  gospodarki. U końca tej fazy, wiara w rychłe odwrócenie się trendu na walutach powinna zaniknąć.

Trzecia fala to euforia i desperacja. Czyli desperackie przewalutowania resztek kredytów na złotówki, trzymanie wszelkich oszczędności w walutach, ale być może również problemy z domknięciem budżetu i płynności państwa.

Co mówią wykresy ?

 


Trwająca od dwóch tygodni fala wzrostowa się kończy. W następnej fali (o ile będzie) frank szwajcarski zbliży się do ważnych psychologicznie punktów: 3 zł i ostatni opór: 3.15 zł. Może to być dobra okoliczność na głębszą korektę, znoszącą 38-50% całego wzrostu od sierpnia.  Uciszy to burzę medialną, uspokoi posiadaczy kredytow walutowych ... i porzygotuje grunt pod fazę partycypacji.

Tagi: waluty, Dow Jones, fank


2009-01-18 10:02
 Oceń wpis
   

W 2008 r. dewloperzy oddali do użytku o 50% więcej mieszkań niż rok temu (w sumie 68 tyś). Ich sprzdaż wygląda jednak słabiutko na tle 2007 r. Chciałbym tu przedyskutować zarówno plany jaki i ich realizację przez giełdową spółkę Dom Developement.

W 2007 r. spółka sprzedała 1703 mieszkania, a na koniec 2007 r. plany na 2008 rok wynosiły 2500 mieszkań. Kilka miesięcy później zaczęła się systematyczna weryfikacja tych prognoz: do "ponad 2000" w maju, 1500-2000 w lipcu, 1000-1300 w sierpniu, 1000-1200 w listopadzie i ostatecznie do "poniżej 1000" w grudniu. Do końca września spółka sprzedała 902 mieszkania, więc w czwartym kwarale sprzeda miej niż 100 mieszkań.

Spójrzmy na wykres ceny spółki. Od szczytu latem 2007, do nimumim pod koniec listopada 2008 cena spadła o ponad 90%. Ostatnio cenna zaczyna się stabilizować, czyli generalnie wszyscy uczestnicy rynku rozumieją sytuację.





Powstaje pytanie, czy Dom Dewelopement jest najgorzej zarządzanym przedsiębiorstwem Rzeczpospolitej, czy też ich perypetie: ultraoptymizm co do popytu jak i słabiutkie wyniki, są typowe dla wszystkich deweloperów.  Ostatnie duże blamaże, np. z opcjami walutowymi, przedsiębiorstwa robiły kolektywnie, więc tym razem można przypuszczać, że będzie tak samo.

Jeżeli fundamentalny popyt rzeczywiście się wyczerpał, to mamy bardzo niebezpieczne zjawisko. Z jednej strony, niska dostępność kredytu nakłada się na naturalne osłabienie popytu a z drugiej strony mamy nadpodaż mieszkań, których budowa rozpoczęła się w czasie hossy. Prowdzi to do bardzo płytkiego rynku, na którym każda likwidacja, może prowadzić od dramatycznych zmian cen. Ale to już problem banków które w bilansach mają hipoteki.
 

Tagi: mieszkania, bańka, kredyty hipo


2009-01-16 08:57
 Oceń wpis
   

Styczeń to okres targów i wystaw handlowych: CES (Consumer Electronics Show), Macworld i Detroit Auto Show. Produkty pokazane na tych targach, często mają większy wpływ na przyszłość i na kursy niż mocno przereklamowane wskaźniki makroekonomiczne.

Zacznijmy od pokazu samochodów. Toyta pokazała nową wersję samochodu hybrydowego Prius, który, według specyfikacji, ma spalać 4.7 l benzyny na 100 km. Daimler pokazał nową generację Mercedesa E, którego wersja z silinikem Diesla (o mocy 170 KM) ma spalać średnio 5.5 l ropy na 100 km. Nowe pokolenia silników i samochodów o tak niskim zużyciu paliwa nie wróży dobrze producentom ropy. Dodatkowo, biorąc pod uwagę niewielką różnicę w spalaniu między samochodem hybrydowym a dwa segmenty większym  samochodem z silnikiem Diesla, można mieć też wątpliwości co do przyszłości elektrycznego napędu samochodow. W tej sytuacji wygląda, że większą oszczędność można osiągnąć poprzez lepsze zrozumienie turbulentnego procesu wtrysku i zapłonu.

Hitem CES został nowy smartphone Palm Pre. Jego premiera, przy okazji, świetnie ilustruje zjawisko short-sqeez. Przez ostatni rok, około 40% akcji w wolnym obrocie były sprzedane jako krotkie pozycje. Po przedstawieniu nowej platformy i nowego modelu telefonu nastąpiło paniczne pokrywanie tych pozycji -- kurs wzrósł w dwie sesje o niemal 100%. Wcześniejszy,  grudniowy wzrost,  związany był ze zwiększeniem zaangażowania inwestora strategicznego.

 

Macworld, od którego Apple powoli się odcina, by mieć samodzielną kontrolę nad czasem i miejscem wprowadzania nowych produktów, potwierdził znaczenie cloud computing.  W tym momecie warto przypomnieć szefa IBM, który kilkadziesiąt lat temu stwierdził, że światowy biznes nie potrzebuję więcej niż sześciu komputerów.
Być może za sprawą cloud computing, ta liczba stanie się znów aktualna, gdyż coraz więcej danych i obliczeń prywatnych użytkownikow będzie przenoszona do  kilku centrów komputerowych.

 

Tagi: ropa, apple, daimler, palm pre


2009-01-14 18:20
 Oceń wpis
   

Od ponad roku, nie da się tak otworzyć gazety, by nie trafić na artykuł o kryzysie w USA. O kryzysie hiopotecznym, bankowym czy na rynku pracy. To samo dotyczy forów internetowych dotyczących finansów czy giełdy. I rzeczywiście, od października 2007, szeroki amerykański index giełdowy S&P 500 spadł od szczytu o 40%.  Kryzysem w USA tłumaczy się też spadek WIGu o 60%, a nawet spadek złotówki wobec dolara o 50% (sic!).

Spadek złotówki, oznacza ogromne problemy do banków, gdyż mają one kredyty znacznie większe niż zabezpiecznia, jak również większe niż depozyty.  Kredytobiorca, który wziął 400 tyś zł kredytu w lipcu, jest obecnie winien 560 tyś zł, a mieszkanie można sprzedać za 300 tyś, o ile wogóle znajdzie się jakiś kupujący. Sprzedaż mieszkań na rynku pierwotnym spadła, jak informuje prezes Dom Developement o 90%.

Polskie gazety o Polskich problemach praktycznie milczą, zbywając je lakoniczną notatką. Za to codziennie możemy się dowiedzieć jakie to problemy przeżywa USA w gospodarce, na rynku hipotecznym, czy w w sprzedaży detalicznej. Ciekawe ...

Czy oglądaliście już Madagaskar 2 ?

To pytanie jest odpowiedzią przydługi wstęp. USA są dominującym eksporterem własności intelektulanej -- programow komputerowych, filmów, muzyki ale też informacji gospodarczej czy treści prasowych.  To amarykańskie gazety nadają ton,  a pozostałe, w tym Polskie, odpisują to, co wie już cały świat. Nie trzeba myśleć o własnych problemach,  no i nie ma ryzyka wygłupienia się.

Jest ironią losu, że im więcej artykułów o "Ameryce pogrążonej w kryzysie", tym czytelniejszy sygnał, że USA są cały czas dominującą siła intelektualną.

Czy to dobrze czy żle ?


Z jednej strony to bardzo dobrze, dostajemy za darmo już przetrawione tematy, co oszczędza kosztów spółkom wydawniczym. Z drugiej strony, czai się niebezpieczeństwo -- Polskie społeczeństwo nie będzie przygotowane na Polskie problemy. Może być i tak, że staną się one widoczne, gdy będziemy już przyparci do ściany i możliwości manewru będą ograniczone. Być może zamieszanie z opcjami walutowymi było do tego przygrywką, a wydarzenia takie jak teraz na Łotwie będą tego kulminacją.


 

Tagi: media, usa, Łotwa, kryzys hipoteczny


2009-01-14 16:50
 Oceń wpis
   

Po dynamicznej korekcie, o której pisałem 6 stycznia, waluty powróciły do systematycznych wzrostów. Dolar wybił się z trzymiesięcznej konsolidacji a waluty europejskie wybiły się ponad maksima z końca grudnia.

 

Frank  


Dla Polskiej gospodarki najważniejszy jest frank szwajcarski, a jest on najwyżej od jesieni 2004 r. Oznacza to, że praktycznie wszyscy, którzy mają kredyt w tej walucie, winni są więcej niż pożyczyli.

 


Euro

Wzrost euro jest bardzo pozytywnym zjawiskiem dla polskiego eksportu. Pytanie, na jakie bardzo trudno w tym momencie udzielić odpowiedzi, to czy firmy będą mogły na tym skorzystać. Wiele firm stosowało strategię zabezpieczającą, która w praktyce była grą na umocnienie złotówki, z ekspozycją często większą niż ich roczny obrót. Teraz, gdy piana opada, zobaczymy kto pływał bez kostiumu.

 


Najlepszą obecnie linią do opisania trendu, wydaje się linią prowadząca przez środek fluktuacji. Dodatkowa narysowałem linię równoległą do lini trendu, przechodzącą przez ostatnie minimum.

Trzeba jednak zdawać sobie sprawę, że trend ten jest zbyt szbybki, by utrzymał się dłużej niż jeszcze kilka miesięcy. Później można się spodziewać mocnej korekty, bądź dłuższej konsolidacji. Media wtedy trumfalnie ogłoszą "koniec spekulacji na złotówce" a firmy postanowią odergrać się za opcje.

 

Dolar

 


 

Spadek złotówki wobec dolara amortyzowany jest z nawiązką spadkiem cen surowców. Jednakże do strefy dolarowej należą też towary konsumpcyjne, produkowane są najczęściej w Azji.  W najbliższym czasie ich ceny w sklepach zaczą rosnąć.

Przez ostatnie lata, w Polsce panowała inflacja dla ubogich (żywność, paliwa, opłaty) i spadek cen dla zamożnych (elektronika, komputery, wycieczki zagraniczne). Teraz, wraz ze zmianą trendu na walutach i surowcach również ta sytuacja zacznie się zmieniać. Ubodzy poczują spadek cen, ale towary z wyższej półki nie będą już tak dostępne jak rok temu.

 

Tagi: euro, dolar, waluty, frank


2009-01-10 14:17
 Oceń wpis
   

Raport z amarykańskiego rynku pracy co miesiąc rozgrzewa emocje inwestorów do czerwoności. Z ogólnej zmiany zatrudnienia, spekulanci chcą odczytać generalny sentyment przedsiębiorstw. Warto jednak wczytać się w szczegóły, i odfiltrować cykliczne zmiany nastrojów, by wyczytać z raportu długowalowy trend.

O ile poziom bezrobocia wynsi 7.1% o tyle w kategorii "zarządzanie i profesjonaliści" wynosi on tylko 3.3 %, mimo zwolnień grupowych w zawodach związanych z finansami.

Z drugiej strony, patrząc na zawody, w których były największe spadki, widzimy: budownictwo, produkcja samochodów, handel detaliczny i pomoc tymczasowa. Handel detaliczny i pomoc tymczasowa to zawody o małej wartości dodanej, gdzie od pracownika nie wymaga się szczególnych kwalifikacji i łatwo go tak zatrudnić jak i zwolnić.

Jaki obraz się z tego wyłania ?

Społeczeństwo i rynek pracy nie są dopasowane, jest zbyt dużo ludzi do prac prostych ale duży popyt jest na prace zaawansowane,  wymagające wysokich kwalifikacji. Wynikać to może z niedopasowaniu systemu szkolnictwa do potrzeb rynku pracy, ale stwarza to też pole do zarobku spółkom, specjalizującym się w edukacji zawodowej, w szczególności dla dorosłych. Jedną z takich spółek jest Apollo Group.

 




Widzimy, że cena spółki porusza się w innych cyklach niż główny cykl giełdowy, rosnąc całą poprzednią recesję, aż do maja 2004 r. Nowy cykl wzrostyw rozpoczął się w kwietniu 2008 r. Spółka praktycznie nie uczestniczyła w krwawym październiku i w tym dygodniu kurs wybił się ponad maksimum z  przełomu 2007 i 2008 r.
 


Z perspekywy roku widzimy, że spółka wybiła się luką hossy z oporu jak i z trendu wzrostowego rozpoczętego w kwietniu.
 

Tagi: edukacja, inwestowanie, rynek pracy


2009-01-08 13:43
 Oceń wpis
   

Z tą zabawną tezą można spodkać się na wielu portalach poświęconych nieruchmościom czy finansom. Być może tak właśnie jest, ale chciałbym zwrócić uwagę, do jak zabawnych wniosków to twierdzenie prowadzi.

Argumentacja jest taka. W Polsce zawsze będzie wyższa inflacja, a tym samym stopy procentowe zawsze będą wyższe. Zauważmy, że wysoka inflacja oznacza utratę siły nabywczej złotówki. Czyli za złotówki będzie można kupić coraz mniej -- oczywiście jedynym towarem nie podlagającym temu prawu ma być frank szwajcarski. Frank,  mimo utrzymywania swej siły nabywczej ma kosztować cały czas tyle samo złotówek,  za które można kupić coraz mniej. Zaiste interesujące.

Faktem jest -- zdarzają się sytuacje, gdy im bardziej dana waluta traci siłę nabywczą tym bardziej wzmacnia się wobec innych walut. Jest to jednakże krótkoterminowa, paroletnia spekulacja, zdecydowanie korygowana przez rynek raz na jakiś czas, tak jak teraz.

Inna argumentacja mówi, że Polska będzie się rozwijała szybciej, bo musi nadganiać zapóźnienie cywilizacyjne. By ten wzrost ostudzić, Rada Polityki Pieniężnej będzie musiała podnosić stopy procentowe. To wzmocni złotówkę, ale nie przyhamuje wzrostu gospodarczego, gdyż i tak kredyty wszyscy będą mieli w CHF.  Ta argumentacja opiera się na założeniu, że RPP zignoruje fakt że ich stopy nie mają wpływu na realne stopy prcentowe w gospodarce. To założenie, że członkowie RPP nie za bardzo rozumieją współczeną ekonomię, a jedynie przystosowują obserwowane zjawiska do frazesów z książek, nie jest pozbawione celności.

Problemem jednak w tym, że ta argumentacja sprowadza się do uznania, że część uczestników rynku to ignoranci (popularnie: owce do strzyżenia). O ile jest to  zyskowna forma spekulacji, o tyle jest to typowa spekulacja -- ryzyko zwiąksza się wraz z upływem czasu. W pewnym momencie może się pojawić RPP która carry-trade zrozumie i w celu schłodzenia gospodarki radykalnie obetnie stopy procentowe.

W skrócie. Twierdzenie że kredyty w CHF zawsze będą tańsze, pozbawione jest spójności logicznej, charakterystycznej dla solidnej, zdrowej ekonomii. Jest (była) to jadnakże bardzo udana forma spekulacji -- są więc i wygrani i przegrani. Wygranymi są Ci, którzy kupili mieszkanie wcześnie i wycofali się w porę, powiedzmy we wrześniu  2008. Przegrani to Ci, którzy kupili mieszkania po 200% wzroście, na kredyt, który od tamtej pory jest o 30% wyższy.

 

Tagi: spekulacje, kredyty hipoteczne, frank, piramida finansowa


2009-01-07 22:44
 Oceń wpis
   

Świetnym testem trendu jest reakcja na niespodziewaną informacje. W końcowej fazie hossy, dobre informacje nie powodują wzrostu indexu, gdyż wszyscy oczekują ciągłego ich napływu. Ten sam mechanizm działa w końcowej fazie bessy.

Ostatnio, jedna z Indyjskich firm, Satyam Computer, podała że trochę podkolorowała bilans. Dość konkretnie podklorowała dla ścisłości, na 1 mld USD. Jej kurs spadł o niemalże 80% podczas jednej sesji i spółka została wycofana z NYSE.  Rzuca to cień na bilanse wszystkich Indyjskich spółek, a co więcej na cały przemysł outsourcingu.

 


Index BSE30 zareagował spadkiem o 7%, ale przyjrzyjmy się uważnie wykresowi -- formujący się trend wzrostowy nie został naruszony, index przetestował przy okazji przyśpieszoną linię bessy. Jeżeli nastąpi odbicie od linii i ruch w górę, trend ulegnie wzmocnieniu.

Warto wspomnieć, że rynku Indyjskiego nie można lekceważyć, ze względu na strukturę demograficzną. Do końca ubiegłego wieku, w Indiach rodziło się każdego roku więcej dzieci, ale obecnie piramida się wyrównała, czego następstwem jest zwykle wyższy poziom edukacji. Oznacza to, że za 20-30 lat może być to jedna z dominujących gospodarek światowych.

Tagi: giełda, Indie, BSE30, kreatywna księgowość


2009-01-06 19:52
 Oceń wpis
   

Złotówka w wiekim stylu obroniła wsparcie 2.8 na franku i 4.2 na euro. Względem dolara nie było pogłębienia poziomów z końca października. Ten kilumiesięczny rajd potrzebuje głębszego oddechu, podobnie jak we wrześniu i pażdzierniku. Może on przybrać postać dłuższej konsolidacji z której wyklaruje się długoterminowy trend.

 


Na wykres EurPln naniosłem zniesienia harmoniczne, dość arbitralnie pociągniętą linię trendu oraz oscylator RSI. Trzeba obserwować, który z elementów zadziała i stanie się oporem / wsparciem. Ten układ lini sugerowałby powrót w okolice 3.8 i to nawet dość szybko. Podobnie wygląda wykres ChfPln:

 


Pytanie jakie w tym momencie warto zadać, to czy wzrost dolara o 50% w kilka miesięcy ma coś wspolnego z fundamentami, czy jest to "jedna wielka spekulacja".

By na to pytanie odpowiedzieć, warto porównać rzeczywistą siłę nabywczą obydwu walut. Tak się składa, że istnieje jeden model samochodu, który jest produkowany zarówno w USA, pod nazwą Saturn Astra  jak i w Polsce, pod nazwą Opel Astra. Ważne jest, że nie są to samochody importowane,  a rzeczywiście produkowane na miejscu.

Spójrzmy na cennik. Najbardziej podstawowa wersja Saturna Astra kosztuje 16.500 $. W Polsce podstawowa wersja kosztuje 53.700 zł, ale wersja z takim samym silnikiem jak wersja amerykańska 63.000 zł. Pomijam tutaj całą grę marketingową ze zniżkami oraz  podatek w USA (ok. 10%, zależny od stanu)

Jedna jaskółka wiosny nie czyni, ale wniosek płynący z tego porównania, to że przelicznik towarowy jest gdzieś w okolicy 3.8 zł za dolara. Można powiedzieć, że mimo solidnego wzrostu kursu dolara, cały czas jest on walutą mocno niedoszacowaną.

 

Tagi: euro, dolar, waluty, frank, siła nabywcza
1 | 2 |