O mnie
 
Ideą tego blogu jest przedstawienie długoterminowych trendów i procesów na rynkach kapitałowym, towarowym i walutowym. Szczególny akcent jest położony na powiązania między tymi rynkami.




Najnowsze komentarze
 
2017-08-21 13:11
Monika1243 do wpisu:
Przeprowadzka
Szkoda, że się przeprowadziłeś z tego bloga, miał dobrą historię. To dzięki tobie zaczęłam[...]
 
2016-07-22 20:37
magowsicka do wpisu:
Co zrobi FED ?
ja uważam że super sposoby na dodawanie statystyk do wordpress opisany jest w tym poradniku[...]
 
2016-01-10 14:49
synonim nielogo do wpisu:
Pora na Świętego Mikołaja
jak tam zyski na opcjach call na S&P500 ze Strikem 2100 i 2200? Naprawdę trzeba być[...]


Kategorie Bloga
 
Ogólne
 
Ulubione
 




Wykres Tygodnia

wykresyGieldowe

2009-11-30 18:05
 Oceń wpis
   

Wymyśliłem ciekawy przepis na destrukcję globalnej gospodarki, który dla zabawy można by wdrożyć pod hasłem budowania stabilności systemu ekonomicznego. Na samym początku ostrzegam, że przedstawione poniżej opowiadanie należy traktować jako przerywnik humorystyczny, nic więcej.

Zacznijmy od kilku definicji. CDS (czyli credit default swap) to kontrakt który zabezpiecza przed bankructwem podmiotu wystawiającego obligację. Jeden znany inwestor nazwał go pieszczotliwie "finansową bronią masowego rażenia", przypominam też, że to właśnie CDSy rozłożyły AIG na łopatki.

CDSy mają fajną dynamikę. Powiedzmy, że kupuję CDS za 100 bazowych punktów procentowych (bpp) czyli za centa na dolarze. Gdyby wystawca obligacji całkiem zbankrutował i obligacje byłyby nic nie warte, wartość CDSu wynosiłaby 100 centów. Gdy aktywa pokryją 90% wartości obligacji, wspomniany CDS będzie warty 10 centów. Kupując CDS nie muszę mieć obligacji którą ten kontrakt miał zabezpieczyć, więc trafnie przewidując kto zbankrutuje, można zarobić na kontrakcie 1000% i więcej.

Obrót kontraktami jest pozarynkowy, co powoduje, że nie wiadomo ile CDSów jest wystawionych, oraz jakie faktyczne ryzyko podejmują firmy je wystawiające. Dla ustabilizowania globalnego systemu ekonomicznego, by nie powtórzył się przypadek AIG, warto by było wiedzieć, kto podejmuje jakie ryzyko, czyli zorganizować centralną giełdę rozliczającą te kontrakty.

Wyobraźmy teraz sobie, że pod wpływem wymogów regulacyjnych, dla zapewnienia stabilności ekonomicznej, główne banki inwestycyjne tworzą centralną giełdą CDSów. Tak, by każdy mógł CDSa kupić czy wystawić. Kupić oczywiście będzie łatwiej, bo jest to nabycie prawa a nie obowiązku.

Generalnym zjawiskiem społecznym jest, że gdy gdzieś pojawia się płynność i łatwość zbycia towaru, ceny rosną. Dodatkowo w gazetach pojawiają się artykuły, że budżety wielu krajów ledwo się trzymają, ale na szczęście teraz każdy może się od bankructwa tego czy innego kraju zabezpieczyć kupując CDSa. Pieniądze leżą na ziemi, trzeba się tylko schylić, wczoraj Dubaj jutro Grecja i Panama. Powiedzmy sobie też szczerze, CDSy są obecnie tanie, dla krajów rozwiniętych wynoszą około 100 bpp dla Polski 150.

Wzrost ceny CDSów przełoży się bezpośrednio na nowe emisje obligacji. Inwestorzy, którzy chcą rzeczywiście zabezpieczyć swoje obligację będą musieli zapłacić więcej, więc oferowany kupon (oprocentowanie obligacji) będzie musiał wzrosnąć. Będzie to miało bardzo poważne konsekwencje.

Po pierwsze, cena starszych, niskokupownowych obligacji spadnie.  Z jednej strony ludzie stracą oszczędności, ale też umożliwi to rozsądnym krajom po taniości pozbyć się długu.

Druga sprawa, to że koszty finansowania długu wzrosną, budżety państwowe staną się więc jeszcze bardziej napięte. Jest to kluczowy elementy całego rozważania, gdyż to właśnie napięte budżety były pierwotną motywacją do zakupu CDSów.

Dla przykładu, gdyby CDSy zabezpieczające Polski dług wzrosły z 150 bpp do choćby 500 bpp (tyle ma obecnie Litwa) i Polska przerolowałaby cały dług z nowym oprocentowaniem, oznaczałoby to wzrost wydatków, a więc i deficytu  budżetowego o 630 * 0.035 = 22 mld zł. Wiele państw nie wytrzyma takiego wzrostu obciążenia, i ogłosi niewypłacalność, co jedynie podsyci i tak gorącą już hossę. Wzrost ceny CDSów nie tylko przewidzą ale i spowodują falę niewypłacalności.

By przetrwać tą CDSową hossę, kraje będą musiały zwiększać przychody oraz ograniczać wydatki, jak i usprawniać wewnętrzne przepływy pieniędzy. W skrócie -- kraje przejdą gruntowną reformę finansów publicznych.  Ta gruntowna reforma doprowadzi kiedyś do pęknięcia bańki … co zapewni tańsze finansowanie więc jeszcze lepszą sytuację budżetów.

Jak ta historyjka ma się do obecnej, realnej sytuacji ? Od dawna piszę na blogu, że patrząc na wykresy, obecna sytuacją przypomina mi połowę lat 70-tych (i dołek jak w 1974 r). Jeżeli opisany scenariusz by się rozegrał, to zaprowadził by nas w podobne miejsce, w jakim globalna gospodarka była w 1983 r., gdy rozpoczęła się hossa na obligacjach.  Po drodze czeka nas jednak niedoinwestowanie w środki produkcji i bankructwa republik bananowych.

 

Tagi: obligacje, derywatywy, budźet


2009-11-28 10:42
 Oceń wpis
   

W tym tygodniu NBP podał październikowe dane o zobowiązaniach i należnościach banków. Kredyt konsumpcyjny wzrósł o 1 mld zł do 153 mld zł. Jest to trzykrotnie mniejszy przyrost niż rok temu, u szczytu ekspansji kredytowej.

 

 

 

Jednocześnie kredyty zagrożone dla gospodarstw domowych wzrosły o 0.9  mld zł do 20 mld zł. Październikowy wzrost jest o ok. 10% mniejszy niż przez poprzednie trzy miesiące ale trzykrotnie wyższy niż w 2008 r. Suma kredytów zagrożonych zaczęła  rosnąć powoli na początku 2008 r. i w ciągu roku, suma złych kredytów podwoiła się.

 

 

 

Wzrastająca suma kredytów zagrożonych zmusza banki do ostrożniejszej polityki kredytowej a w konsekwencji coraz mniejszej akcji kredytowej. Słabnąca akcja kredytowa zmniejsza siłę nabywczą gospodarstw domowych a tym samym popyt na towary i w konsekwencji pracę. Słabnący popyt jest źródłem bezrobocia, co z kolei jest źródłem nie nieterminowo spłacanych kredytów. Koło się zamyka. Jest to bardzo podobny mechanizm do "rezonansu bezrobocia" opisanego wcześniej.

Tagi: kredyty, serwis informacyjny


2009-11-22 10:41
 Oceń wpis
   

Gdy Premier organizuje z wielką pompą pucz i zamach na najbardziej popularne wybory, jego ministrowie po cichu newelizują budżet. Na początku lata pisałem, że obecna nowelizacja jest niewystarczająca i będzie musiała być drugi raz dostosowana do rzczywistości gospodarczej. Minęły cztery miesiące i widzimy, że w październiku budżet przekazał już całą zaplanowaną kwotę (30 mld zł) do ZUSu.

Same wpływy ze składek nie wystarczą na wypłaty emerytur przez ostatnie dwa miesiące roku, zabraknie około 5 mld zł. Mamy więc kilka możliwości. Po pierwsze ogranieczenie emerytur do poziomu na który kraj może sobie pozwolić. Z przyczyn oczywistych tego scenariusza nie będę rozważał.

Druga opcja to zwiększenie deficytu budżetowego (nowelizacja) i zwiększenie dotacji do ZUSu. To rozwiązanie ma kilka zalet. Po pierwsze budżet ma najtańsze finansowanie a po drugie deficyt budżetowy będzie nas informował co naprawdę dzieje się z finansami publicznymi.

Trzecia opcja to pożyczka w bankach komercyjnych. To rozwiązanie ma tą wadę, że jest droższe dla podatników, powoduje ukrywanie realnej sytuacji ale może być metodą na cichą subwencję dla banków.

Jest też opcja kreatywna -- budżet pożyczy 5 mld zł ZUSowi. Zaletą jest tanie finansowanie i osiągnięcie taktycznych celów propagandowych -- złudzenia niskiego deficytu. Pożyczka dla ZUSu to nie wydatek a rozchód, nie wlicza się więc do deficytu.

Kłamstwo ma krótkie nogi i oczywiście przelawanie pieniędzy między budżetem a ZUSem będzie widoczne w deficycie sektora publicznego. Jednakże wartość deficytu SFP za 2009 r. będziemy znali gdzieś tak w kwietniu 2010 r. Jest to niestety cały czas przed wyborami prezydenckimi, ale być może do tego czasu uda się te wybory zlikwidować.

http://www.mf.gov.pl/dokument.php?const=5&dzial=34&id=162501

Tagi: polityka, deficyt budżetowy


2009-11-14 09:47
 Oceń wpis
   

Obiecywałem kiedyś, że na blogu zrobię coś w stylu serwisu informacyjnego. W przedsięwzięciu tym chodzi o to, by zwrócić uwagę na ważne informacje makroekonomiczne i przedstawić je regularnie w szerszej perspektywie.

W pierwszej kolejności, do serwisu trafią wielkości, o których w głównym mediach jest cisza, lub panuje poplątanie z pomieszaniem. Zaczynam więc od kredytów konsumpcyjnych w Polsce.

Kredyt konsumpcyjny

źródło: NBP
http://www.nbp.pl/Home.aspx?f=Statystyka/Pieniezna_i_bankowa/nal_zobow.html

definicja: suma kredytów dla gospodarstw domowych: na rachunku bieżącym, na karcie kredytowej i pozostałe

wyniki: we wrześniu kredyt wzrósł o 2.1 mld zł do 152.5 mld zł

 

 

perspektywa
Od stycznia 2007 r. całkowity kredyt konsumpcyjny się podwoił. Kredyt cały czas dynamicznie rośnie, choć tempo wzrostu jest mniejsze niż latem 2008 r.

Tagi: ekonomia


2009-11-11 12:25
 Oceń wpis
   

Moje przewidywania -- że wzrośnie lub spadnie --  okazały się celne :-)) Dodajmy że wzrosło i obecnie S&P 500 atakuje poziom 1100 pkt.

Z tego wynikałoby że jest już po długo oczekiwanej jesiennej korekcie. Ta korekta musi być dla wielu sporym rozczarowaniem, nie było w niej ani dramatyzmu ani krańcowego niedowartościowania. Zapewne wiele inwestorów czekało na coś więcej i zostali na peronie.

Teraz, zachowując czujność rewolucyjną będziemy obserwować wspinaczkę indexów po ścianie strachu, w okolice, powiedmy, 1250 punktów.

Tagi: giełda, inwestowanie


2009-11-07 09:41
 Oceń wpis
   

Sytuacja na rynku jest bliźniaczo podobna do ostatniego tygodnia czerwca. Jest ona tak skomplikowana jak i dzisiajszy wykres (wystarczy kliknąć by powiększyć).

Po kolei. Na wykresie mamy dwie równoległe linie trendu. Dolna linia, pociągnięta od minimum w marcu, cały czas jest wsparciem. Dalej mamy średnie kroczące 200-stu, 50-cio i 20-sto dniowe.

 

 

Wykres rysuje formację, która może stać się figurą RGR (ramię-głowa-ramię). Jeżeli ta formacja zostanie wyrysowana (czyli index nie przekroczy wyższego oporu i spadanie poniżej niższego) może mieć to poważne konsekwencje. Konsekwencją może być wypełnienie się RGR czyli spadek w okolice ~950, przy okazji jest tam średnia 200-stu dniowa, która może powstrzymać spadki. Jak pamiętamy, poprzednim razem, w lipcu, formacja RGR została wyrysowana ale i zanegowana, co było silnym impulsem wzrostu.

Jeżeli index wzrośnie ponad 1070, czyli górną linię ramienia, a przy okazji średnią 20-sto dniową, będziemy mogli odgwizdać koniec korekty. Następny przystanek 1250. A przynamniej atak na 1100.

Ciekawie sytuacja wygląda też na oscylatorze RSI. Kolejne korekty schodziły coraz niżej, odbijając się od góry od opadającej lini. Obecnie kurs też się jakby odbił ale nie do końca zszedł do lini.

Ze strony makrekonomicznej, dowiedzieliśmy się w tym tygodniu, o skoku produktywności w USA o 9% k/k w ujęciu rocznym (po wzroście o 6.6% k/k w 2q2009). Sam wzrost produktywności jest dość skomplikowaną miarą statystyczną, która oznacza, że dochody firm rosną szybciej niż koszty. Wzrost produktywności jest świetnym predyktorem przyszłego popytu na pracę a obecnie ten popyt zaczyna się już powoli pokazywać w kategorii pracy tymczasowej.

Podsumowując

Dzisiajszy wpis mogę podsumować jak rasowy analityk: wzrośnie lub spadnie.

Tagi: giełda, inwestowanie


2009-11-04 14:26
 Oceń wpis
   

Gdy policjanci oszczędzają na papierze toaletowym, wydatki na renty i emerytury, rosną co rok o dziesiątki miliardow złotych. W 2005 r. te wydatki wynosiły 138 mld zł, w 2007 r. już 150 mld zł (wzrost o prawie 9% w dwa lata). W tym roku wydatki wyniosą 180 mld zł, czyli o 20% więcej niż w 2007 r. i o prawie 10% więcej niż rok temu.

 

 

By zilustrować kwotę 16 mld złotych tegorocznego wzorstu, zauważmy, że koszt budowy 1 km autostrady wynosi orientacyjne 10 mln euro, czyli zamiast tej podwyżki możnaby zbudować w rok 400 km autostrad. 

Przeciętne emerytura wzrosła w tym roku o 8%. Emeryci są więc podwójnie uprzywilejowani, z jednej strony mają stałe i pewne żródło dochodów w niepewnych czasach, a z drugiej świadczenia rosną trzykrotnie szybciej niż pensje.

 

 

Krótkoterminowo, wzrost świadczeń ma pozytywny wpływ na PKB, przekłada się bezpośrednio na konsumpcję. Negtywnym elementem jest eksplozja zadłużenia sektora finansów publicznych, która wcześniej czy później skończy się większym opodatkowaniem pracujących.
 

Tagi: deficyt budżetowy


2009-11-03 16:16
 Oceń wpis
   

Odczyt zmiany PKB ma ogromne znaczenie propagandowe. Możemy się o tym przekonać co kwartał, oglądając premiera przedstawiającego zieloną wyspę na tle czerwonego oceanu. Zastanówmy się jak będzie wyglądała ta mapa w marcu-kwietniu przyszłego roku.

Dno kryzysu, w krajach rozwiniętych, przypadło na przełom pierwszego i drugiego kwartału 2009 r., a motorem kryzysu była likwidacja zapasów i wstrzymanie inwestycji. Zmalało też zadłużenie konsumpcyjne gospodarstw domowych. Daje to po pierwsze efekt niskiej bazy a po drugie konieczność uzupełnienia zapasów i inwestycji, co będzie stymulowało gospodarkę.

Możemy się więc spodziewać, że wyniki za 1q2010 będą najlepsze w krajach, które najintensywniej likwidowały zapasy. Spodziewam się, że USA może pokazać zwrost PKB w okolicach 4-5% r/r, również Kraje Bałtyckie, Słowacja czy Ukraina może pokazać wyraźny (może nawet dwucyfrowy) wzrost r/r.

Te procesy recesyjne w Polsce praktycznie nie zachodziły i to właśnie dzięki temu, Polska pozostawała zieloną wyspą. Patrząc w przyszłoś pamiętajmy, że w Polsce, szczyt nowych inwestycji mieszkaniowych przypadł na pierwszą połowę 2008 r., więc zjawiska recesyjne, związane ze zmniejszoną liczba budowanych mieszkań, dopiero wkrótce zaczną być widoczne. Obecnie ujawniają się jedynie jako załamanie nowych zamówień przemysłowych. Z drugiej strony, zwiększona aktywność partnerów handlowych będzie stymulować Polską gospodarkę. Sumując, można się spodziewać, że jeżeli nic nadzwyczajnego się nie stanie, Polska gospodarka wzrośnie w 1q2010 o, powiedzmy, 2% r/r. Może będzie to 1%, a może 3%, ale na szybszy wzrost raczej nie ma co liczyć.

Polska gospodarka zachowała się poniekąd racjonalnie, rozwijając się stabilnie i powoli, bez maniakalno-depresyjnego likwidowania magazynów. I to też pokażą statystyki -- stabilny i powolny wzrost. Tyle, że za pół roku ten powolny wzrost będzie drażnił i jego efekt propagandowy będzie miał bardzo negatywny wydźwięk.