O mnie
 
Ideą tego blogu jest przedstawienie długoterminowych trendów i procesów na rynkach kapitałowym, towarowym i walutowym. Szczególny akcent jest położony na powiązania między tymi rynkami.




Najnowsze komentarze
 
2017-08-21 13:11
Monika1243 do wpisu:
Przeprowadzka
Szkoda, że się przeprowadziłeś z tego bloga, miał dobrą historię. To dzięki tobie zaczęłam[...]
 
2016-07-22 20:37
magowsicka do wpisu:
Co zrobi FED ?
ja uważam że super sposoby na dodawanie statystyk do wordpress opisany jest w tym poradniku[...]
 
2016-01-10 14:49
synonim nielogo do wpisu:
Pora na Świętego Mikołaja
jak tam zyski na opcjach call na S&P500 ze Strikem 2100 i 2200? Naprawdę trzeba być[...]


Kategorie Bloga
 
Ogólne
 
Ulubione
 




Wykres Tygodnia

wykresyGieldowe

2009-02-21 11:24
 Oceń wpis
   

Jesteśmy w trakcie kolejnego przesilenia na giełdach. Index S&P500 jest cały czas powyżej minimów sprzed trzech miesięcy i jeżeli ten poziom zostanie utrzymany, będzie to bardzo pozytywny sygnał. Trzeba jednakże zaznaczyć, że przsilenie się jeszcze nie skończyło, a trwałe przebicie przez S&P500 dołków może mieć poważne konsekwencje.

 


Zupełnie inaczej wygląda sytuacja krajowego Wig20, który dość znacząco minima bessy pogłębił. Tym razem spadkom przewodziły banki, których index spadł o około 20% poniżej ostatnich dołków. Warto zauważyć, że index deweloperów minima obronił. Ten index rozpoczął bessę jako pierwszy, pod koniec kwietnia 2007 r. i stracił od tamtej pory, licząc do minimow równe 90%.

 



Warto w tym momencie powrócić to kwietnia 2007 r., wtedy to właśnie UEFA ogłosiła, że Polska będzie organizatorem Euro2012. Kilka dni później zaczęła się bessa na deweloperach, a dopiero po kilku miesiącach na szerokim rynku.
 

Tagi: wig20, deweloperzy, banki, s&p500


2009-02-14 16:09
 Oceń wpis
   

W latach 2005-2008 Polska przeżywała boom gospdarczy na niespotykaną dawno skalę. Warto się zastanowić, jakie były przyczyny tego boomu, a także,  jakie będę jego owoce i konsekwencje. Zaznaczam przy tym, że choć boom na giełdzie zakończył się w połowie 2007 roku, boom gospodarczy trwał jeszcze przez prawie rok.

Kilka niecodziennych zjawisk miało miejsce w tym okresie, a pierwszym z nich było wstąpienie Polski do Uni Europejskiej. Efektem tego była nie tylko eksplozja optymizmu ale też wyeksportowanie znacznej nadwyżki siły roboczej, głównie do Wielkiej Brytanii. Akcesja umożliwiła też rozwój infrastruktury drogowej, finansowanej przez UE, widoczne było to szczególnie w latach 2005-2006.

Drugim niecodziennym zjawiskiem była globalna dyzinflacja. Najlepszym jej dowodem, że w Polsce, w kraju gdzie dwucyfrowa inflacja była standardem przez ostatnią dekadę, nagle, wzrost inflacji do 4% w 2008 r. budził społeczne oburzenie. Dezinflacja umożliwiła spadek stóp procentowych z 19% do 4%. Naturalną tego konsekwencją jest wzrost cen aktywów dających stały dochód czyli mieszkań.

 


Równie ważne, że globalny kapitał zaczął poszukiwać aktywów w egzotycznych krajach, które generalnie sobie z inflacją dotychczas nie radziły, wzmacniając ich waluty. Zaowocowało to procederem carry-trade na franku szwajcarskim, który zapewnił ujemną realną stopę procentową w latach 2004-2008.

Trzeci czynnik, to globalny popyt na miedź, co ma o tyle znaczenie, że obroty KGHMu, w 2007 r. stanowiły więcej niż 1% Polskiego PKB.  Za wzrostem cen miedzi, szły większe zyski KGHMu, co zapewniło i większe wpływy budżetowe jak i zainteresowanie giełdą, ktorej ta stpółka była początkowo motorem.

 


Czawrty czynnik, to wkroczenie na rynek pracy i rynek mieszkaniowy pokolenia Porozumień Sierpniowych. To pokolenie było ogromną siła popytową mieszkań, jak i wszystkich innych rzeczy, jakie człowiek wkraczający w dorosłe życie potrzebuje. Ta siła popytowa na mieszkania natrafiła dodatkowo na okres praktycznie darmowego kredytu we frankach, czego efektem była eksplozja cen mieszkań. Nie dziwiło nikogo, że cena metra kwadratowego mieszkania, w porównaniu do średniej pensji na danym obszarze, jest 3-4 krotnie wyższa niż w Europie.

Jakie będą owoce tego boomu ?

W pierwszej kolejności ogromny wzrost liczby mieszkań. W 2008 r. oddano ponad 160 tyś mieszkań, co odpowiada z grubsza liczbie wydanych pozwoleń na budowę w roku 2006. W ciągu ostatnich dwu lat, wydano pozwolenia na budowę niemalże pół miliona mieszkań i te mieszkania będą oddawane w ciągu następnych, dwóch--trzech lat. Podstawowy temat komedii PRL-u ostatecznie straci na aktualności.

Negatywny czynnik to ogromne zadłużenie Polaków w obcej walucie -- poprzez kredyty hipoteczne w CHF, a od strony przedsiębiorstw poprzez CIRS na jena oraz opcje "zabezpieczające". To zadłużenie zmniejszy możliwość manewru polityki pieniężnej -- pobudzanie gospodarki poprzez obniżki stóp procentowych czy metodą dewaluacji waluty będzie miało fatalne konsekwencje.
 

Tagi: wibor, mieszkania, boom gospodarczy


2009-02-05 17:12
 Oceń wpis
   

Słaby złoty stał się faktem. Warto zastanowić się, jakie będą konsekwencje tej słabości oraz w jakich skalach czasowych jej pozytywne czy negatywne strony będą się ujawniały.

Strony negatywne, to w pierwszej kolejności straty na spekulacjach walutowych. Zaczynając od wzrostu rat kredytów w CHF i JPY, na stratach przy rozliczaniu opcji "zabezpieczających" kończąc. Dodatkowo, banki muszą zwiększać zabezpieczenia własnego źródła walut, co odciąga kapitał z rynku. Może się również odbić na klientach, od których banki zażądają dodatkowego zabezpieczenia hipoteki. Wraz ze wzrostem walut, automatycznie rośnie też zadłużenie zagranczne państwa i koszt obsługi tego zadłużenia. Zwiększy to deficyt budżetowy, co będzie dodatkowym motorem osłabienia złotówki. Tych elementów nie możemy lekceważyć, gdyż mówimy tu o startach sięgających w sumie ok. 15-20% PKB.

Kolejnym negatywnym elementem, jaki już wkrótce się ujawni to wzrost cen towarów importowanych, szczególnie tych, dla których nie ma polskich odpowiedników. Dotyczy to szerokiego rynku paliw: benzyny i gazu a także komputerów i elektroniki. Na szczęście spadek cen ropy i innych surowców kompensuje wzmocnienie dolara, ale np. komputery mogą wkrótce podrożeć o kilkadziesiąt procent.

Konsumenci nie zrezygnują z ogrzewania mieszkania, więc mniej pieniędzy zostanie im na zakup towarów krajowych. Z punku widzenia przedsiębiorstw, zwzrost cen paliw, samochodów i komputerów zwiększy koszty ich  funkcjonowania.

Towary importowe, które mają polskie odpowiedniki, będą wypierane przez towary krajowe -- co jest pierwszym pozytywnym elementem.  Polskie towary, szczególnie te, których wytworzenie to głównie koszty pracy, zaczną konkurować ceną na rynkach europejskich, co zaowocuje wzrostem eksportu i zatrudnienia. Niskie koszty pracy, licząc w euro, mogą też być zachętą dla korporacji międzynarodowych do lokowania w Polsce swoich fabryk. Pozytywne elementy mają jednakże kilkuletnią skalę czasową, znacznie dłuższą niż negatywne, które dadzą o sobie znać już w tym roku.

Tagi: spekulacje, waluty, recesja


2009-02-03 19:56
 Oceń wpis
   

Ostatnie dni przynoszą ogromną słabość zarówno Polskiego parkietu jak i złotówki. Tydzień tymu pisałem, że spodziewam się średnioterminowo głębszej korekty na walutach. Koretka była, nawet dynamiczna, ale bardzo płytka i krótka. Obecnie waluty są już wyżej, frank szwajcarski zbliża się do rekordu sprzed 4 lat.

 


Rozumiałbym taką słabość, w przypadku masowych przewalutowań kredytów z CHF, tyle że to zjawisko, z tego co wiem, nie ma miejsca. Być może jakiś bank zaczął automatyczne przewalutowania, na zasadzie stop-losu.

Również giełda wygląda cokolwiek fatalnie. Wig20 przebił wczoraj minima zamknięcia tej bessy, a dzisiaj też minima dzienne. WIG poraddził sobie z przełamaniem wszystkich wsparć już wczoraj.

 

 


W normalnych warunkach oznacza to albo manipulację rynkiem w celu czyszczenia stop-losów albo dalsze spadki i szukanie nowego dna. Najciekawsze w tym wszystkim jest, że Polska jest w tym dramacie całkiem odosobniona. Zarówno DAX jak i S&P500 ostatnie dni pozostaje w trendzie bocznym.

Tagi: giełda, cuda, waluty, inwestowanie


2009-02-02 19:27
 Oceń wpis
   

Rynek nas nie rozpieszcza, co jest dobrą okazją by przyjrzeć się przepływowi kapitału w szerszej perspektywie.  Kilka miesięcy temu pisałem, że efektem spadeku cen ropy jest z jednej strony radykalny spadek ilości petrodolarów w obiegu, ale z drugiej, więcej pieniędzy w kieszeni zwykłego człowieka.

Przyjrzyjmy się liczbom, a konkretnie wydatkom konsumentów na stacjach benzynowych w USA (z powodu łatwej dostępności danych) za ostatnie trzy miesiące. Jest to odpowiednio:  38, 31, 26 mld USD,  czyli razem 95 mld USD. W poprzednich trzech miesiącach (lipec-wrzesień) liczby wynosiły 45, 44 i 44 mld USD czyli w sumie 133 mld USD.

Na co zostały wydane te 38 mld USD ? Ostatni raport o GDP wskazuje, że zostały zaoszczędzone. W 4q2008 amerykanie zaoszczędzili 310 mld USD (w ujęciu rocznym) wobec 130 mld USD w 3q2008. W ujeciu kwartałow daje to ok. 42 mld USD więcej w 4q niż w 3q, a wiec kwota bardzo podobna do pieniędzy zaoszczędzonych na paliwie. Warto w tym momecie w spomnieć, że rok wcześniej, w 4q2007, oszczędności wynosiły jedynie 42 mld USD (w ujęciu rocznym). 

Czy to dobrze czy źle
Kraje produkujące ropę i mało zaawansowane towary konsumpcyjne nie mogą być z rozwoju wypadków szczególnie zadowolone. Jednakże,  z punku widzenia globlnej stabilności ekonomicznej to bardzo dobrze, szczególnie że łączy się to ze zmniejszeniem nierównowagi w globalnym handlu.

Jedyne niebezpieczeństwo jakie istnieje, to że pęd do oszczędzania przerodzi się spirala deflacyjno-depresyjną. W takim układzie im więcej ludzie oszczędzają tym bardziej wszyscy są biedni. Trzeba wziąć pod uwagę, że był to temat pracy naukowej obecnych władz FED i zapewne świadomi oni są niebezpieczeństw jak i błędow FED sprzed 80 lat, dlatego scenariusz ten uznałbym za mało prawdopodobny.

Tagi: ropa, petrodolary, wydatki konsumentów