O mnie
 
Ideą tego blogu jest przedstawienie długoterminowych trendów i procesów na rynkach kapitałowym, towarowym i walutowym. Szczególny akcent jest położony na powiązania między tymi rynkami.




Najnowsze komentarze
 
2017-08-21 13:11
Monika1243 do wpisu:
Przeprowadzka
Szkoda, że się przeprowadziłeś z tego bloga, miał dobrą historię. To dzięki tobie zaczęłam[...]
 
2016-07-22 20:37
magowsicka do wpisu:
Co zrobi FED ?
ja uważam że super sposoby na dodawanie statystyk do wordpress opisany jest w tym poradniku[...]
 
2016-01-10 14:49
synonim nielogo do wpisu:
Pora na Świętego Mikołaja
jak tam zyski na opcjach call na S&P500 ze Strikem 2100 i 2200? Naprawdę trzeba być[...]


Kategorie Bloga
 
Ogólne
 
Ulubione
 




Wykres Tygodnia

wykresyGieldowe

2010-10-30 14:22
 Oceń wpis
   

Główny index giełdowy, S&P500, dotarł do ważnego oporu jakim jest średnia 200-stu tygodniowa. To właśnie przełamanie tej średniej wywołało lawinę spadków jesienią 2008, ta średnia była też zaporą wzrostów wiosną 2010. Obecnie pora na powtórne zmierzenie się z tym oporem.

 

 

Na wykresie, na świecach miesięcznych, opór widzimy jako średnią 50-cio miesięczną. Ciekawie w tej skali czasowej wygląda oscylator RSI. Oscylator przeszedł od stanu całkowitego wyprzedania wiosną 2009 roku do stanu względnej równowagi jesienią 2009 roku. Od tamtej pory trwa konsolidacja w okolicy równowagi. Być może już pora na ruch w kierunku wykupienia ?

 

 

Podobnie do S&P500 wygląda krajowy Wig20. Walczy on obecnie ze średnią 200-stu tygodniową. Lepiej wygląda szeroki index Wig, który ze średnią tą już sobie poradził. Trochę jeszcze za wcześnie, by z tego dyferencjału wyciągać głębsze wnioski. Rozumowanie może iść w kierunku, że Wig20 to ciężka infrastruktura, podczas gdy reszta, to mniejsze firmy, bardziej wolnorynkowe. Być może te mniejsze spółki radzą sobie lepiej niż pół-państwowe molochy.

 

 

 

Ze średnią 200-stu tygodniową poradził też sobie, po długiej, wielomiesięcznej walce, niemiecki DAX. Niemieckie spółki pokazują rewelacyjne wyniki, ale rynek nie ma jednak pewności, czy dadzą się one utrzymać w dłuższym terminie. Przykładowo, ok. 20%-30% obrotów firm samochodowych pochodzi z Azji, ale szacunki mówią, że sprzedaż w Chinach generują 90% zysków.  O Chińskiej gospodarce można powiedzieć, że jest szalenie turbulentna a przyszłość DAXa zależy, czy tą turbulencję uda się jakoś ustabilizować.

 


 

Tagi: giełda, inwestowanie


2010-10-23 11:17
 Oceń wpis
   

Październik przyniósł kontynuację wzrostów rozpoczętych we wrześniu. Kilka ważnych indexów wybiło się ponad roczne maksima jak i ponad ważne opory wynikające ze zniesień harmonicznych.

Silnie wygląda index nasda100. Ten rynek całkowicie przespał hossę 2003-2007 i obecnie na tle szczytów z 2007 roku wygląda bardzo silnie. Index wybił się ponad opór, którym był lokalny szczyt z lata 2007 roku. Obecnie w zasięgu ręki jest szczyt hossy z jesieni 2007 roku.

 

 

Ponad czwarte zniesienie harmoniczne wybił się DAX. Dość ciekawie na tym tle wygląda index nastrojów ZEW. Ocena obecnej sytuacji to 72 (rozkład: pozytywnie-neutralnie-negatywnie wynosi 73.7-25.2-1.1). Prognoza przyszłej sytuacji to -7.2 (19.8-53.2-27.0). Czyli analitycy oceniają obecną sytuację jako wyśmienitą i spora cześć spodziewa się, że ta dobra sytuacja nie będzie trwała wiecznie. Jeżeli sytuacja nie pogorszy się, a jedynie pozostanie taka sama, już w przyszłym roku można spodziewać się rynku pracownika na niemieckim rynku pracy.

 

 

Będzie to miało poważne konsekwencje dla całej Europy. Po pierwsze Niemcy otwierają swój rynek pracy dla nowych krajów członkowskich, mogą więc odessać z Polski pracowników. Dodatkowo, w Niemczech płace od ponad dekady nie rosły, być może teraz się to zmieni, co będzie miało wpływ na całą strefę Euro i na politykę monetarną EBC.

Ponad zniesienie harmoniczne wybił się też WIG20. Główny index Warszawskiego parkietu odrobił już połowę poprzedniej bessy. Trzeba powiedzieć, że index ten normalizuje się, dzięki dwóm nowym ciężkim spółkom w indexie: PZU i PGE.

 

 

W obecnej sytuacji najbardziej naturalnym, zachowaniem giełd byłoby przetestowanie przebitych oporów od góry. Może to wyglądać tak: jeszcze tydzień wzrostów, po którym nastąpi dynamiczna korekta. Przebite tydzień temu opory, stające się wtedy wsparciami będą dobą okolicznością do zwiększenia zaangażowania w akcje.

Tagi: giełda, inwestowanie


2010-10-15 22:00
 Oceń wpis
   

Kilka tygodni temu przedstawiłem wykresy indeksu S&5 500 w kilku skalach czasowych. Główny wniosek mojej analizy był taki, że przed nami mogą być długie i zdecydowane wzrosty. Póki co ten scenariusz się realizuje.

Pójdźmy krok dalej.  Zamiast indeksu giełdowego zobaczmy jak rozwijała się populacja ziemi na przestrzeni ostatnich kilku tysięcy lat. Przedstawiony wykres pochodzi z prezentacji Jacka Steinbergera, na temat przyszłości energii odnawialnej, ze szczególnym akcentem na farmy słoneczne.

 

 

Pierwszy wyraźny, szeroki pik to okres świetności Cesarstwa Rzymskiego. Populacja zaczęła spadać ok. 200 roku i osiągnęła szerokie minimum od 400 do 800.  Ten okres można nazwać Wiekami Ciemnymi. Potem było kilka fal wzrostowych, od poziomu 200 mln do 6 bln w 1200 lat. Oznacza to 30-sto krotny wzrost, a więc  o prawie 0.3% rocznie.  W ciągu całego okresu Wieków Ciemnych żyło około 200 mln * (800-400)/40 = 2 mld ludzi (przy założeniu, że było to 10 pokoleń). Czyli tyle ile obecnie ludzi w Chinach i Indiach razem wziętych.

Dzisiaj na ziemi żyje tyle ludzi, ile w całej starożytności. Czyli to, że jedno pokolenie zbudowało tyle, ile cała starożytność, to tylko dotrzymywanie kroku, żadne szczególne osiągnięcie. Nie jesteśmy specjalnie inteligentniejsi :-))

Obecny cykl gospodarczy, szeroko pojęta współczesność, rozpoczął się po wojnie trzydziestoletniej i szeregu wojen domowych trwających w tym czasie, czyli od ok. 1650 roku. Na wykresie widzimy, że początek XVII wieku to nawet nie ząbek ale chwilowe zwolnienie wzrostu. Od tamtej pory populacja rośnie bez wytchnienia.

Kilka garści prognoz

Znacząca cześć populacji obecnie zamieszkuje subkontynenty Azjatyckie. Modele wskazują na następujący scenariusz: spowolnienie wzrostu i pik populacji około roku 2050. Potem może zacząć się powolny spadek. Szczyt populacji będzie w okolicy 10 mld ludzi.

Powodów do wyhamowania wzrostu jest kilka. Po pierwsze, gdy maleje śmiertelność dzieci, ludzie uświadamiają sobie to dopiero po kilku dekadach i wtedy zmniejszają liczbę dzieci. Po drugie, w prostej gospodarce, dziecko jest  "aktywem". Praktycznie 10-cio letnie dziecko może być pomocne w gospodarstwie. W gospodarce wysokozaawansowanej, dziecko jest "pasywem", edukacja trwa do 25 czy 30 roku życia. Ten fakt ludzie też uświadamiają sobie z pewnym opóźnieniem. Te procesy zaczynają powoli zachodzić w krajach, które jeszcze niedawno przeżywały eksplozję demograficzną.

Wpływ na gospodarkę

Generalnie, wzrost populacji wiąże się ze wzrostem gospodarczym. Zauważmy jednak, że okres świetności Cesarstwa Rzymskiego przypadł na okres stabilnej populacji.  Powodem może być to, że populacja to jedno, ale populacja uczestnicząca w globalnej gospodarce, to już coś zupełnie innego. Czytałem szacunki, że w boomie gospodarczym w Indiach bierze udział mniej niż 10% ludności.

Przy dzietności spadającej do 2 dzieci na rodzinę rósł będzie poziom wykształcenia,  dodatkowo, kobieta też będzie mogła się zająć pracą zawodową.  Spowoduje to, że przy stabilnej populacji nastąpi wzrost populacji gospodarczej.  To by znaczyło, że najlepsze lata globalnej gospodarki jeszcze przed nami … Być może ludziom uda się nawet wyrwać z tego leż padołu i zbudować samowystarczalną kolonię poza Ziemią ?

A może nie będzie kolorowo

Na wykresie widzimy, że zdarzały się incydenty znacznego spadku populacji, czy to długotrwałego (kres starożytności) czy krótkiego załamania. Może się to przytrafić też nam. Zauważmy, że na tym wykresie, epidemia zabijające miliard ludzi byłaby tylko małym ząbkiem.

 

Tagi: giełda, inwestowanie


2010-10-08 11:22
 Oceń wpis
   

Sejm rozpoczyna pracę na przyszłorocznym budżetem, co jest dobra okazją, by przyjrzeć się kilku faktom z perspektywy pięcioletniej. Zacznę od najważniejszego wykresu. Przedstawia on dochody i wydatki państwa przez ostatnie 5 lat. Dochody i wydatki są tu rozumiane całościowo, uwzględniają budżet centralny, samorządy i system ubezpieczeń społecznych, tak jak podaje to Eurostat (standard ESA95).

 

 

Widzimy, że wydatki systematycznie rosną, o około 9% rocznie. O ile Platforma ustami min. V. Rostowskiego wzywa PiS do przepraszania, za rozdęcie wydatków, o tyle trzeba uczciwie powiedzieć, że sama te wydatki rozdymała tak samo szybko. Może nawet szybciej. Na kolejnym wykresie widzimy roczny wzrost wydatków przez ostatnie cztery lata.

 

 

Na pierwszym wykresie widzimy niewielki spadek dochodów państwa w 2009 roku. Związane było to częściowo z obniżką podatków (w ogólnym znaczeniu tego słowa) przegłosowaną przez PiS. W pozostałych latach dochody państwa dynamicznie rosły.  Obecnie dochody państwa są wyższe niż w 2007 roku o 70 mld zł (15%). Wymówki, że wtedy można było przeprowadzać reformy, bo była koniunktura a teraz nie można, jest więc nie na miejscu. Rząd ma obecnie do dyspozycji znacznie więcej środków niż u szczytu koniunktury giełdowej.

Na kolejnym wykresie widzimy deficyt budżetowy i państwowy. Do 2007 roku, deficyt budżetowy zawierał ok. 80% deficytu państwowego. Potem rozpoczęło się manipulowanie liczbami i wypychanie wydatków poza budżet centralny.  Obecnie z budżetu wypchnięte jest wszystko co da się wypchnąć, dlatego mówienie o deficycie budżetowym a nie państwowym jest mylące. Zakładam, że nie jest to celowa dezinformacja społeczeństwa.

 

 

Od dwóch lat  deficyt państwowy wynosi 100 mld zł. Na poprzednim wykresie widzimy, że wydatki państwa rosną co roku o 50 mld zł. Wynika z tego prosta recepta na uzdrowienie finansów publicznych. By budżet państwa zrównoważyć, trzeba na dwa-trzy lata zamrozić wydatki państwa – renty, emerytury, płace w budżetówce, wydatki socjalne. Dodajmy, że największe wydatki państwa mają charakter sztywny, więc reguła wydatkowa, regulująca wydatki inwestycyjne pełni jedynie charakter listka figowego.

Jest też recepta trudna – potrzeba jest racjonalizacja wydatków. Nie jestem zwolennikiem cięcia na oślep. Państwo musi określić dwie rzeczy – z których obowiązków jakie wzięło na swoje barki chce zrezygnować oraz czy któreś obowiązki można realizować sprawniej.
 

Tagi: giełda, inwestowanie


2010-10-02 12:33
 Oceń wpis
   

Najważniejszy index giełdowy, S&P 500 wybił się ponad opór 1130 pkt. i przez ostatnie kilka dni index konsoliduje się poniżej oporu na poziomie 1150 pkt. We wrześniu index wzrósł o 100 punktów, i po przebiciu kluczowego oporu, szyji formacji ramię-głowa-ramię,  konieczna jest konsolidacja i wychłodzenie krótkoterminowych oscylatorów. Średnie kroczące zaczynają rosnąć i wkrótce zaczną popychać index od dołu.

 

 

Konsolidacja trwa także na indexie zmienności, VIX, zwanym indexem strachu. Znajduje się on na dość wysokim poziomie 23 pkt, poniżej większości średnich.

 

Warto w tym miejscu zwrócić uwagę na interpretację indexu VIX. Kluczowym elementem wyceny opcji jest spodziewana zmienność, i to właśnie ją przedstawia VIX. W modelach wyceny opcji, zmienność jest traktowana symetrycznie, nie ma preferencji czy cena rośnie czy spada. To uproszczenie jest stosowane po pierwsze dlatego, że krótkoterminowo jest prawdziwe, a po drugie, umożliwia zbudowanie względnie prostego aparatu matematycznego do wyceny opcji. Gdyby zmienność traktować niesymetrycznie, na podstawie poprzednich ruchów cen, cena opcji nie byłaby już procesem Markowa i modelowanie bardzo by się skomplikowało.

 

 

Z drugiej strony wiemy, że typowo (1), wzrostowe procesy gospodarcze są powolne i cechują się niską zmiennością. Z drugiej strony procesy recesyjne cechują się turbulencją. Dlatego właśnie wzrost zmienności ma zwykle wymowę negatywną, a sam index zwany jest indexem strachu.

Dziury w arkuszu zleceń

Osobną ciekawostką był nagły, krótkotrwały, spadek kursu Apple kilka dni temu. Na wykresie widzimy to jako długi knot, trochę podobny to tego z flash-crash z 6 maja. Nie chcę tu snuć spiskowych teorii dziejów (2), nie wiemy czy zlecenia trafiające w próżnię był w dobrej wierze, czy wnet przeciwnie.

 

 

Próba wywołania paniki, która się nie powiodła, byłaby dobrym sygnałem. Jeżeli był to przypadek, to świadczy, że istnieje ogromna zmienność w płynności rynku co jest już mniej optymistyczne. Inna inszość, to że Apple potrzebna była dynamiczna korekta i strząśnięcie mniej świadomego akcjonariatu.


––––––––––

(1)  To też jest uproszczenie. Zwykle przedsiębiorstwa inwestują, gdy widzą stabilność popytu. Czasami bywa inaczej, gdy pojawia się jakiś wynalazek (np. internet albo kredyty we franku) strach ma formę obawy przed pozostaniem na peronie. W tej sytuacji wzrost turbulencji powoduje wzrost inwestycji.

(2) Nie twierdzę, że nie ma i nie było spisków, które zmieniły bieg dziejów.  Spiskowa teoria dziejów jest jednak mało atrakcyjna intelektualnie, wszystko wyjaśnia, albo "wyjaśnia", ale niczego nie przewiduje.

Tagi: giełda, inwestowanie