O mnie
 
Ideą tego blogu jest przedstawienie długoterminowych trendów i procesów na rynkach kapitałowym, towarowym i walutowym. Szczególny akcent jest położony na powiązania między tymi rynkami.




Najnowsze komentarze
 
2017-08-21 13:11
Monika1243 do wpisu:
Przeprowadzka
Szkoda, że się przeprowadziłeś z tego bloga, miał dobrą historię. To dzięki tobie zaczęłam[...]
 
2016-07-22 20:37
magowsicka do wpisu:
Co zrobi FED ?
ja uważam że super sposoby na dodawanie statystyk do wordpress opisany jest w tym poradniku[...]
 
2016-01-10 14:49
synonim nielogo do wpisu:
Pora na Świętego Mikołaja
jak tam zyski na opcjach call na S&P500 ze Strikem 2100 i 2200? Naprawdę trzeba być[...]


Kategorie Bloga
 
Ogólne
 
Ulubione
 




Wykres Tygodnia

wykresyGieldowe

2010-02-28 17:03
 Oceń wpis
   

Rozważmy scenariusz powrotu globalnej inflacji, a za punkt wyjścia przyjmijmy Chiny. Kraj ten, ze swoją tanią siłą roboczą, oszczędnym społeczeństwem jak i dzięki manipulacjom walutowym jest przyczyną trwającej od dekady dyzinflacji.

Program gospodarczy realizowany przez to państwo powala prostotą -- wzrost PKB poprzez inwestycje.  Władze w terenie te inwestycje realizują na kredyt. W poprzednim roku akcja kredytowa wyniosła około 1 400 mld USD, jest to kwota na poziomie 30% Chińskiego PKB. Te pieniądze szły głównie na inwestycje, często o charakterze monumentalno-groteskowym jak puste zupełnie miasta. Podaż pieniądza M2 w zeszłym roku wzrosła od 23% r/r.

Pieniądze, przeznaczone na inwestycje,  nie przekładają się bezpośrednio na inflację. Jednak prędzej czy później rozleją się po całej gospodarce, trafiając w ręce klientów. Dodajmy, że młode pokolenie jest mniej oszczędne niż ich rodzice, oraz że typowe pensje i wydatki Chińczyków są obiektywnie niskie. Może to bardzo szybko doprowadzić do inflacji na poziomie 10% r/r, która zresztą w Chinach nie jest niczym niespotykanym.

Co zrobią władze ? Po pierwsze zaczną radykalnie ograniczać akcję kredytową, czego globalnym efektem będzie zapewne spadek cen surowców. Gdy presja inflacyjna będzie cały czas wysoka uwolnią trochę juana i pozwolą mu wzrosnąć, powiedzmy 10%. To zahamuje ceny towarów importowanych i obniży trochę popyt na Chińskie towary z całej reszty świata.

Jak odpowie Ameryka ? Klient amerykański przez ostatnie kilkanaście miesięcy był bardzo oszczędny. Amerykanie zaoszczędzili w tym czasie około 800 mld USD. FED odpowiednio zwiększał bazę monetarną, co nie przełożyło się dotychczas na wzrost wyższych agregatów pieniężnych. W każdym razie, gdy po umocnieniu juana ceny wielu towarów wyraźnie wzrosną, ludzie ruszą na zakupy. Biorąc pod uwagę, że fabryki są niedoinwestowane, magazyny puste a klienci ze stosikiem gotówki, mamy kolejne ognisko zapalne inflacji.  FED nie będzie długo czekał tylko zacznie w podnosić stopy procentowe. W podskokach, że wreszcie zażegano demona deflacji. Wzrost stóp procentowych wzmocni dolara, co przeniesie presję inflacyjną z Chin na całą resztę świata.

Pisałem, że ceny surowców spadną. Z jednej strony działa to dyzinflacyjnie, ale z drugiej powoduje większą siłę nabywczą zachodnich społeczeństw. Wraz ze spadkiem cen surowców spadnie też popyt na rządowe papiery wartościowe ze strony krajów surowcowych. Wzrost rentowność długoterminowych papierów będzie z jednej strony powodował większą percepcję przyszłej inflacji jak i ograniczenie inwestycji. Gdy długoterminowe kredyty będę na poziomie 7% czy 10% w krajach rozwiniętych, znacznie mniej przedsiębiorstw będzie inwestowało w nowe moce produkcyjne -- tym samym mniej dóbr konsumpcyjnych będzie konkurowało o pieniądze klientów.

Czy to wszystko jest możliwe ? Wszystko to brzmi jak bajka, jednak jest całkowicie zgodne z ogólną prawdę, że rynek porusza się od przesady do przesady. W 2008 roku panowała obsesja inflacyjna. I już pół roku później świat był pogrążony w obsesji deflacyjnej.

Jeżeli ten scenariusz się zrealizuje, wzmocni on kraje o naturalnej tendencji deflacyjnej -- Japonię, Szwajcarię, Niemcy.  W tym też kierunku będzie płynął kapitał, wycofując się z krajów rozwijających się, które były dobrym miejscem w czasach dekady dyzinflacji.

 

Tagi: giełda, inwestowanie


2010-02-27 09:17
 Oceń wpis
   

Od listopada suma kredytów konsumpcyjnych w Polsce powoli spada. Jak widzimy na wykresie, od początku 2007 roku, kredyty konsumpcyjne wzrosły z 80 mld zł to prawie 160 mld zł.

 

 

U szczytu entuzjazmu, latem 2008 roku, miesięczny przyrost kredytów sięgał prawie 4 mld zł. By pokazać to w perspektywie, zauważmy, że wystarczyłoby to na ponad  milion średnich krajowych. Patrząc jeszcze inaczej jest to 4% miesięcznego PKB.

 

 

Ostatni wzrost był w listopadzie 2009 roku i od grudnia widzimy posuchę kredytową, objawiającą się niewielkim spadkiem sumy kredytów.  Trzeba zaznaczyć, że w USA kredyty konsumpcyjne zaczęły spadać na początku jesieni 2008 roku, więc Polska jest cyklicznie przesunięta o kilkanaście miesięcy.

 

 

Patrząc na dynamikę roczną, widzimy jak systematycznie spada ona z poziomu 35% wzrostu do obecnych 10 %. Trend trwa dopóki się nie zmieni a obecnie nie widać to sygnałów odwrotu. Jeżeli ten trend będzie trwał dalej, to za pół roku roczna dynamika kredytów spadnie do zera.

Powodem, dla którego banki niechętnie udzielają kredytów jest dynamiczny wzrost kredytów zagrożonych.  Wynoszą one obecnie ponad 23 mld zł, wobec 10 mld w 2008 roku.

 

 

Miesięczny przyrost kredytów zagrożonych jest na poziomie 1 mld zł i systematycznie rośnie.

 

 

Możemy powiedzieć, że rozpoczyna się bardzo nieprzyjemny cykl sprzężenia zwrotnego. Kredyty zagrożone rosną, więc banki ograniczają ryzyko, udzielając mniej kredytów. Mniejsza akcja kredytowa powoduje, że ludzie wydają mniej pieniędzy, czego konsekwencją jest rosnące bezrobocie. Ludzie tracący pracę nie spłacają regularnie kredytów więc suma kredytów zagrożonych rośnie. W efekcie banki jeszcze bardziej przykręcają śrubę kredytową ...

Tagi: kredyty, serwis informacyjny


2010-02-13 12:44
 Oceń wpis
   

Cena złota spada już od ponad dziesięciu tygodni. Dynamiczna korekta 4 grudnia zamieniła się najpierw krótkoterminowy trend spadkowy, a obecnie możemy mówić o formowaniu się trendu średnioterminowego.

Na wykresie widzimy cenę złota przez ostatnie pół roku z naniesionymi średnimi kroczącymi, 20-sto, 50-cio  i 100-dniową. Na wykresie zaznaczyłem też trzy poziomy luk hossy z euforii jesienią ubiegłego roku.

 

 

Podczas obecnego trendu złoto przetestowało od dołu te poziomy -- są one obecnie oporami. Trzeci opór był testowany przez ostatnie dwa dni. Dodatkowo na tym poziomie jest rosnąca średnia 100-dniowa i spadająca średnia 20-sto dniowa.  Wykres sugeruje dalsze spadki w kierunku 1050.

Zaskakujące było zachowanie złota w czwartek. Złoto, jak wiemy, chroni przed niskimi stopami procentowymi, czyli przed dyzinflacją (w sensie CPI). Spadek ceny złota zaczął się od bardzo dobrych danych z rynku pracy za listopad. W czwartek cena złota wzrosła o 2% po danych mówiących o spadku liczby nowych bezrobotnych do poziomów najniższych od miesięcy. Naturalną reakcją byłby więc spadek ceny.

Pytanie co to znaczy ? Być może jest to tylko próba "zakrzyczenia danych", być może jest w tym coś więcej.

Tagi: giełda, inwestowanie


2010-02-04 18:01
 Oceń wpis
   

Dolar wybił się z wielomiesięcznej konsolidacji. Może to oznaczać, że przed nami fala wzrostowa dolara o skali porównywalnej z tą z jesieni 2008 roku. Wzrost dolara dla Polskiej gospodarki jest zdecydowanie złą informacją. Poczynając od giełdy. Jest tam kilka spółek grających na spadki dolara, w szczególności Lotos, Orlen i częściowo również KGHM.

 

 

Dla budżetu ważny jest kurs euro. Z jednej strony sporo Polskich obligacji jest kwotowanych w euro i jego wzrost może spowodować przekroczenie ustawowej granicy zadłużenia. Z drugiej strony, dzięki wzmacniającej się złotówce i opóźnianiu wypłat dotacji, rząd może łatać budżet.

Dla zwykłych obywateli wreszcie, od kursu dolara ważniejszy jest kurs franka. Generalnie jednak wzrost dolara powoduje odwrót od walut wschodzących a tym samym osłabienie złotówki wobec franka. Tak było w 2008 roku. 

Obecnie dolar wybił się ponad pierwszy opór na 2.95. Padła też średnia 200-stu dniowa a przed nami psychologiczna bariera 3 zł. O pełnym wybiciu będzie można mówić po przekroczeniu tej bariery.