O mnie
 
Ideą tego blogu jest przedstawienie długoterminowych trendów i procesów na rynkach kapitałowym, towarowym i walutowym. Szczególny akcent jest położony na powiązania między tymi rynkami.




Najnowsze komentarze
 
2017-08-21 13:11
Monika1243 do wpisu:
Przeprowadzka
Szkoda, że się przeprowadziłeś z tego bloga, miał dobrą historię. To dzięki tobie zaczęłam[...]
 
2016-07-22 20:37
magowsicka do wpisu:
Co zrobi FED ?
ja uważam że super sposoby na dodawanie statystyk do wordpress opisany jest w tym poradniku[...]
 
2016-01-10 14:49
synonim nielogo do wpisu:
Pora na Świętego Mikołaja
jak tam zyski na opcjach call na S&P500 ze Strikem 2100 i 2200? Naprawdę trzeba być[...]


Kategorie Bloga
 
Ogólne
 
Ulubione
 




Wykres Tygodnia

wykresyGieldowe

2012-10-20 09:38
 Oceń wpis
   

Zadłużenie zagraniczne Polski rośnie systematycznie o 14% rocznie, co oznacza, że podwaja się co pięć lat. To co najbardziej uderza na wykresie zadłużenia, to że historyczne wydarzenia – wejście Polski do EU czy zamrożenie rynku po upadku Lehman Bros – wyglądają z perspektywy dekady jak małe ząbki. Trend jest stabilny i dynamiczny. Co ciekawe, motory tego trendu się zmieniają co kilka lat: do 2004 roku motorem było rozwadnianie złotówki, a po wejście do UE zadłużenie prywatne, głównie kredyty hipoteczne we frankach. W 2008 roku wzrost wynikał z urealnienia wartości złotówki, po 2009 roku motorem wzrostu jest zadłużenie publiczne.

 

 

Nominalny produkt krajowy brutto też rośnie stabilnie, ale o 7% rocznie. Oznacza to, że nominalny PKB podwaja się co 10 lat. Ten wzrost rozkłada się na wzrost realny – czyli więcej towarów i usług – oraz na rozwodnienie złotówki. Również tutaj, to co najbardziej uderza, to stabilność wzrostu.

Zadłużenie zagraniczne rośnie dwa razy szybciej niż nominalny PKB, z czego możemy wnioskować, że oba trendy nie mogą trwać wiecznie. Kluczowe pytanie brzmi, czy Polska jest na tyle dojrzałym krajem by przejść przez deflacyjną recesję. Zauważmy, że w krajach o niskim zaawansowaniu gospodarczym, recesja jest zawsze inflacyjna lub hiperinflacyjna. W krajach rozwiniętych o wysokim stopniu podziału pracy, recesja jest deflacyjna – ze spadkiem ilości dóbr, idzie spadek cen. Jeżeli, obecnie zaczynająca się recesja będzie deflacyjna, wtedy złamany zostanie trend 7% wzrostu nominalnego PKB, ale wzmacniająca się złotówka będzie hamowała też wzrost zadłużenia zagranicznego.

Myślę, że wyrysowany i trwający "od zeszłego tysiąclecia" trend nie przetrwa następnych dwóch lat. Jak się sprawy ułożą – zobaczymy. Z perspektywy giełdowej pamiętać należy o jednym: im większe zadłużenia zagraniczne w stosunku do PKB, tym większe uzależnienie gospodarki od zewnętrznego finansowania i tym samym większe uzależnienie od globalnych humorów.

 

Tagi: giełda, inwestowanie


2012-10-13 09:20
 Oceń wpis
   

Głowiny indeks warszawskiej giełdy od miesiąca konsoliduje się przed oporem. Dopóki nie zostanie on przebity, obowiązuje trwający od ponad roku trend boczny. Patrząc na ten sam wykres na świecach tygodniowych, widzimy że opór ten ma dłuższą historię – od niego zaczęło się załamanie na jesieni 2008 roku, jest też w połowie załamania z 2010 roku. Ten opór pojawił się też w 2005 roku. Średnia 200-stu tygodniowa podpowiada, że kurs już swoje odpokutował. Średnia zaczyna się do na uśmiechać i kurs jest ponad średnią.

 

 

 

Patrząc na ten sam wykres w dolarach widzimy, że konsolidacja jest walką ze średnią 200-stu tygodniową. Półtora roku temu ta średnia okazała się pułapką. Indeks po długiej konsolidacji wybił się ponad średnią, by po dwóch miesiącach spaść o 40%.

 

 

 

Z szerszej perspektywy, widzimy, że indeks walczy z miejscem, gdzie rozpoczęła się ostatnia i najbardziej destrukcyjna faza poprzedniej bessy. Jakże inaczej wygląda na tym tle indeks Nasdaq100, który nie tylko zapomniał o bessie z 2008 roku, ale gdy rok temu w Polsce było załamanie, płaską korektą testował szczyty z 2007 roku.
 

Tagi: giełda, inwestowanie


2012-10-06 10:16
 Oceń wpis
   

S&P 500 zbliża się do rekordów hossy sprzed pięciu i dwunastu lat. Jest to dobra okazja, by przyjrzeć się, jak giełda zachowywała się w poprzednim pokoleniu. Pod koniec lat 60-tych giełda osiągnęła szczyt, a potem pozostawała przez dekadę w trendzie bocznym. W strefie realnej królowała stagflacja i dwa kryzysy naftowe. Oczywiście tak było w centrali – Polska w latach 70-tych była w budowie.

 

 

Po wybiciu z boczniaka była ostatnia bessa, przetestowanie górnego ograniczenia boczniaka od góry i zaczęła się mega-hossa. Przez następne osiemnaście lat giełda rosła średnio o 15% rocznie. Co skończyło się oczywiście trwającą już ponad dziesięć lat konsolidacją.

Obecnie giełda zbliża się do rekordów z 2000 i 2007 roku. W zasadzie możemy powiedzieć, że 12 lat, to całkiem wystarczająco na konsolidację. Możemy wyobrazić sobie następujący scenariusz: giełda wybija się ponad rekordy. W strefie realnej następuje znaczna poprawa, a kredyt znowu zaczyna płynąć. Poprawa na rynku pracy doprowadza do zdecydowanej reakcji FED-u. Giełda zaczyna testować szczyty od góry we wzmacniającym się dolarze. Po ostatniej panice rozpoczyna się nawa fala wzrostu tak giełdy jak i standardu życia.
 

Tagi: giełda, inwestowanie


2012-10-03 09:31
 Oceń wpis
   

Hamująca gospodarka przekłada się na wpływy podatkowe, szczególnie z tytułu podatków pośrednich. O spadku wpływów z VAT-u już pisałem, teraz pora na akcyzę. Interpretacja wykresu jest, niestety, znacznie trudniejsza, ze względu na zmiany stawek podatkowych.

 

 

Pierwszy wykres przedstawia dynamikę wpływów z podatku akcyzowego w 2012 roku na tle dynamiki w 2011 roku. W 2011 roku dynamika była stabilna, na poziomie 4%. W bieżącym roku dynamika spada systematycznie z 20% w styczniu do 5% po sierpniu. W wersji optymistycznej, podwyżka podatków przełoży się jedynie na utrzymanie dynamiki wpływów z akcyzy, takiej samej jak w 2011 roku. W wersji realistycznej, mimo wzrostu stawek podatków, wpływy spadną.

 

 

Drugi wykres przedstawia nadwyżkę wpływów z podatków pośrednich wobec oczekiwań. W ustawie budżetowej, wpływy z podatków pośredniej miały wzrosnąć o 11.6 mld zł, czyli o 6.4%. Wykres przedstawia różnicę między wpływami z 2012 roku zmniejszonymi o wpływy z 2011 roku przeskalowanymi o 6.4%. Na początku roku we wpływach była nadwyżka, która zamieniła się na 7 miliardową dziurę. Gdyby tą prostą linię pociągnąć do grudnia wychodzi, że do końca roku dziura wyniesie 12 mld zł.
 

Tagi: giełda, inwestowanie