O mnie
 
Ideą tego blogu jest przedstawienie długoterminowych trendów i procesów na rynkach kapitałowym, towarowym i walutowym. Szczególny akcent jest położony na powiązania między tymi rynkami.




Najnowsze komentarze
 
2017-08-21 13:11
Monika1243 do wpisu:
Przeprowadzka
Szkoda, że się przeprowadziłeś z tego bloga, miał dobrą historię. To dzięki tobie zaczęłam[...]
 
2016-07-22 20:37
magowsicka do wpisu:
Co zrobi FED ?
ja uważam że super sposoby na dodawanie statystyk do wordpress opisany jest w tym poradniku[...]
 
2016-01-10 14:49
synonim nielogo do wpisu:
Pora na Świętego Mikołaja
jak tam zyski na opcjach call na S&P500 ze Strikem 2100 i 2200? Naprawdę trzeba być[...]


Kategorie Bloga
 
Ogólne
 
Ulubione
 




Wykres Tygodnia

wykresyGieldowe

2012-03-31 10:24
 Oceń wpis
   

Od dziewięciu tygodni duży Wig konsoliduje się wokół spadającej średniej 200-tygodniowej. Generalnie, takie rzeczy nie dzieją się przypadkiem. Świadczy to o przebudowie portfeli najbardziej świadomych uczestników rynku. Również od dziewięciu tygodni miedż konsoluduje się nad średnią 100-tygodniową.

 

 

 

Albo wzrośnie albo spadnie.

Jakikolwiek kierunek obierze rynek, będzie on trwał prez następnych wiele miesięcy. Jeżeli Wig20 wybije się z konsolidacji górą, a potem szybko przebije 2400 możemu mowięc o scenariuszu W. Scenariuszu wzrostów i formacji podwójnego dna (W). Z tym scenaruszem będzie się łączył scenariusz wzrosów cen miedzi oraz brak załamania inwestycji w Chinach.

Drugi scenariusz zaczyna się na literkę S. Jest to najpierw spadek a potem szorowanie po linii seklarnego trendu, w okolicy 2000. Z punku widzenia gospodarki jest to scenariusz stagnacji.

 

 

Trzeci scenarisz zaczyna się na literkę R. Radykalna wyprzedarz i trwałe przebicie linii rendu. Z punktu widzenia gospodarki to scenarusz recesji a może i rewolucji.

Spadająca średnia 50-cio tygodniowa powinna przynieść rozstrzygnięcie. Jeżeli w ciągu kilku tygodni nie nastąpią zdecydowane wzrosty, to średnia ta zepchnie indeks a wyrysuje formację pocałunku śmierci.

Tagi: giełda, inwestowanie


2012-03-25 09:12
 Oceń wpis
   

W cągu 10 lat suma kredtytów hipotecznych w Polsce wzrosła 20-sto krotnie. Można powiedzieć, że 10 lat temu, z kwotą 15 mld zł, kredyty hipoteczne praktycznie nie istniały.  Na wykresie zaznaczyłem kamienie milowe. Wejście Polski do Uni Europiejskiej (33 mld zł). Lipiec 2007 i szczyt hossy na warszawskim parkiecie (102 mld zł), początek globalnego kryzysu przepływu pieniądza (146 mld zł) i obecnie 315 mld zł.

 

 

Wisną  2007 roku  gazety pisały: "kto nie kupił jeszcze cegieł przegrał życie". Gazety pełne były historii ludzi, którym deweloper wypowiedział umowę i podniósł cenę mieszkania dwukrotnie. Obecnie suma kredytów jest trzykrotnie wyższa, kredyt płynie tak samo szybko jak wtedy, ale ceny mieszkań powoli bo powoli, ale spadają. Jaki z tego wniosek ? Radykalnie wzrosły zdolności produkcyjne branży dwelopersko–budowlanej. Z punku widzenia giełdy oznacza to, że jest przeinwestowana, i inwestowanie w nią jest nierozsądne.

W 2008 roku kredyty złotówkowe, za sprawą fanatycznej postawy RPP były  w odwrocie. Ludzie spekulowali wtedy na franku. Jesienią 2008 roku kredyty w złotych wynosiły 58 mld zł, obecnie jest to 128 mld zł. Widzimy więc, że w czasie największej globalnej deflacyjnej recesji od czasów Kopernika, czy Henry Forda kredyt w Polsce płynie wartkim strumieniem. Tu dochodzimy do drugiego wniosku, czy pytania - dlaczego w kontekście normalne płynącego kredytu prywatnego, mamy eksplozję kredytu publicznego ? Dlaczego mówimy i kryzysie, kiedy mamy największy boom kredytowy w historii ?

Pytanie co dalej ?


Od końca 2007 roku w Polskę wsiąkło 200 mld kredytów hipotecznych i 350 mld kredytu publicznego. Do tego dotacje unijne. Sąd wziąły się te pieniądze ? Wykres zadłużenia zagranicznego mówi, że w tym czasie zadłużenie zagraniczne Polski wzrosło z 600 do 1100 mld zł. Więc ten kredyt nie bierze się z pieniędzy zaoszczędzonych przez polskie gospodarstwa domowe, są to pieniądze pożyczone zagranicą.

 

 

Pierwszą konsekwencją zadłużania się zagranicą jest wrażliwość kursu złotówki na zewnętrzne zawirowania. Codziennie słyszymy, że złotowka spada, bo gdzieć coś spada lub rośnie. Zadłużając się zagranicą uzależniamy się od globalnego klimatu inwestycyjnego. Kolejną konsekwencją jest polaryzacja społeczna. Nie będę rozwijał tematu, odsyłam do klasyki - Faraona.

Ten strumień pieniędzy prędzej czy później się skończy. Złoży się na to kilka czynników. Po pierwsze, kilka dużych krajów przeszło deflacyjną recesję, z której się teraz budzą. Kraje te nie będą już dłużej zainteresowane w eksportowania kapitału do Polski, bo będą potrzebowały go u siebie. Po drugie, popyt na kredyt w Polsce spadnie, co wynika uwarunkowań demograficznych, o których pisałem kilka tygodni temu. Po trzecie, możliwości wzrostu kredytu publicznego są już mocno ograniczone.
 

Tagi: giełda, inwestowanie


2012-03-17 08:32
 Oceń wpis
   

Siła indeksów zależy ostatnio od składu branżowego, a ściślej od zawartości sektora technologicznego. Pięknie wygląda Nasdaq, dobrze S&P500, średnio DAX a o Wig20 wolę nie pisać. Nasdaq to nie tylko technologia, i nie całą technologia - nie zalicza się do niego wiele ważnych spółek, np. IBM. Dlatego dzisiaj wykres sektora technologicznego z S&P500 czyli XLK.

 

 

Po rocznej konsolidacji indeks wybił się górą i od osi konsolidacji wzrósł dobre 20%. Taka dynamika wzrostów nie będzie trwała wiecznie, i zapewne czeka nas korekta i konsolidacja. Nie zmienia to faktu, że sektor jest silny i pewnie będzie motorem kolejnych fal wzrostowych obecnej hossy.

Metale kolorowe nie wyglądają już tak apetycznie. Miedź odrabia spadki z lata i obecnie konsoliduje się ponad średnią 200-stu dniową. W szerszej perspektywie, miedź odbiła się od średniej 200-stu tygodniowej i teraz walczy ze spadającą średnią 50-cio tygodniową. Jeżeli to średnia wygra, to cena miedzi może szybko powrócić do średniej 200-stu dniowej.

 

 

 

Od średniej 50-cio tygodniowej odbiło się właśnie srebro. Obecnie dalsze losy nie zapowiadają się kolorowo. Można spodziewać się przełamania średniej 100-tygodniowej i prawdopodobnie testowanie średniej 200-stu tygodniowej. Srebro ma tradycję szybkich spadków o 10 usd w tydzień i w zasadzie nie ma powodów by uważać, że nie powtórzy się to w najbliższym czasie.

 

 

Tylko trochę silniej wygląda następne w tablicy Mendelejewa złoto. Cały czas jest ponad średnią 50-cio tygodniową, choć spadło poniżej średniej 200-stu dniowej. W perspektywie systematycznie poprawiającego się rynku pracy w USA władze monetarne nie będą miały powodu do zwiększania podaży pieniądza, co nie będzie sprzyjało metalom kolorowym.

 

 

 

Charakterystycznie, dzień po tym, gdy S&P500 wzrósł o 2%, a cena złota spadła o 2%, w mediach pojawiła się ciekawa wrzutka o jednym z banków inwestycyjnych. Później pojawiła się wrzutka, że to wspomniany bank uwalił złoto po wystąpieniu szefa FED. Takie wrzutki trzeba traktować z przymrużeniem oka albo wręcz kontrariańsko.  Jeżeli wspomniany bank jest takim siedliskiem żmij, to chyba nie pozostawi takich wrzutek medialnym przypadkowi. Sam się o nie zatroszczy. Przypomina mi to niedawną wrzutkę Europa-zbankrutuje-a-ja-się-na-tym-obłowie, która pokazała się idealnie samym dołku, tuż przed październikowym rajdem.
 

Tagi: giełda, srebro, inwestowanie, miedź, złoto


2012-03-10 08:20
 Oceń wpis
   

Miesiąc temu Nasdaq Composit wybił się na nowe wieloletnie szczyty, pokonując poziomy z 2007 i 2011 roku. Obecnie ten index dochodzi do psychologicznego poziomu 3000 punktów. Dokładnie od tamtego momentu, od miesiąca, krajowy wig20usd przestał rosnąć, i zaczął się konsolidować pod oporem.

 

 

Wig20sd cały czas jest w sekularnym trendzie spadkowym z którym walczy długoterminowy trend wzrostowy a wynika z tego średnioterminowy trend boczny. W ramach sekularnego trendu spadkowego możliwe jest dojście nawet do poziomu 900 usd, ale póki co, rynek jakoś nie za bardzo pali się do wzrostów.

 

 

Takie walenie głową w sufit zdrowe nie jest. Patrząc na Wig20 w krótszej perspektywie widzimy znaczną przewagę czarnych świec. Dominującym sentymentem jest więc rozczarowanie.

 

 

Zupełnie inaczej wygląda złotówka, która jest bardzo silna. W przypadku pary CHFPLN znowu robi się interesująco, frank zaczyna testować, czy cały czas pozostaje w długoterminowym trendzie wzrostowym. Uczciwie trzeba powiedzieć, że po nieudanym wybiciu górą z kanału wzrostowego, zwykle bardzo trudno jest powrócić do poprzedniego kanału. Spodziewałby się raczej przełamanie trendu i konsolidację. Zobaczymy.

Generalnie sytuacja jest "świńska", najbardziej prawdopodobny jest męczący trend boczny, co zresztą świetnie współgra z otoczeniem ekonomicznym czyli ze stagflacją.

 

Tagi: giełda, inwestowanie


2012-03-04 10:28
 Oceń wpis
   

W Polsce zdarzył się kolejny nieszczęśliwy wypadek infrastrukturalny, w którym zginęło kilkanaście osób. Mam wrażenie, że mamy straszne zagęszczenie tych wypadków ostatnio. Czy to moja interpretacja czy fakty ?

By odpowiedzieć na to pytanie przygotowałem wykres katastrof kolejowych w Polsce jako źródło przyjmując Wikipedię. Na wykresie widzimy, że wypadki są zgrupowane w trzech wyspach. Pierwsza wyspa to okolice 1977-81, druga wyspa to okolice 1986-89 i po długiej przerwie mamy teraz trzecią wyspę. Przypadek ? Przypadek.

 

 

Na wykresie dodatkowo zaznaczyłem wypadki samolotów pasażerskich: 1980, 1987 i 2010. Katastrofa w Mirosławcu (2008) to  co prawda wypadek samolotu odbywającego wojskowy lot pasażerki, ale mimo wszystko samolotu transportowego.

Wypadki nie zdarzają się losowo. Widzimy jednoznaczne zgrupowania. Dodajmy, że po pierwszej wyspie w Polsce gen. Jaruzelski wprowadził Stan Wojenny a potem Polska ogłosiła bankructwo (przestała spłacać obligacje). Po kolejnej wyspie nastąpił upadek Państwa zwanego PRL,  który został zastąpiony III RP. Nastąpiło też częściowe bankructwo – Polska przestała spłacać obligacje trzymane w prywatnych rękach i skupowała je potajemnie po 22 centy na dolarze.

Jak widzimy, dwie poprzednie wyspy katastrof były objawem rozkładu państwa i zapowiedzią, poważnych zmian politycznych i bankructwa. Ale tym razem będzie inaczej.

Tagi: giełda, inwestowanie


2012-03-03 08:06
 Oceń wpis
   

Miłościwie nam panującej hossie stuknęły trzy latka. W ciągu tych trzech lat jedynie nieliczne indeksy wyszły ponad szczyty z 2007 roku. Tylko te indeksy, które w poprzedniej hossie były zapomniane i niedowartościowane. Przykładowo, u szczytu hossy w 2007 roku można było nabyć Apple po 200 usd za akcję, spółka ta teraz ma 35 usd zysku na akcję w rok.

Polski rynek był początkowo subtelnie słabszy niż S&P500. Ta sytuacja utrzymywała się między latem 2009 a latem 2011. W zeszłym roku roku skończyła się subtelna słabość i zaczęło bezpardonowe wywalanie. Wywalanie, to było uzasadnione – spółki, które państwo może arbitralną decyzją okraść z najcenniejszych aktywów, są nic nie warte.

 

 

O przyczynach słabości, pisałem wielokrotnie, z różnych perspektyw. Można je ująć w jednym zdaniu – kilka lat wzrostu na sterydach trzeba solidnie odchorować. Dlatego właśnie już w kwietniu 2009 roku przewidywałem, że obecna hossa w Polsce będzie słaba. Bardzo słaba. W czasie fazy "subtelnej słabości", wielu czytelników bloga, ignorowała fakt tej słabości. Latem 2011 roku już nie dało się tej słabości ignorować i w Polskich inwestorach nastąpiła eksplozja negatywnych odczuć. Giełda spadła jak kamień w wodę. W USA rośnie, w Polsce się koryguje. Te negatywne uczucia  prawdopodobnie zdominują cały obecny rok.

Potem inwestorzy się otrząsną. Nie ma co się kopać z koniem. Jeżeli pieniądze zainwestowane w, umownie, biotechnologię, przynoszą piękny zysk, to po co marnować kapitał dodając go do worka bez dna. Po co kupować akcje spółek, których działalność sprowadza się do dodruku akcji i mizernego zysku, wynikającego z darmowego kapitału ? Ludzie zaczną inwestować zagranicą, a banki pomogą w tym oferując fundusze akcji zagranicznych. Ten proces zapewne zacznie się w Polsce jak i w krajach takich jak Polska. W efekcie będziemy obserwować rosnącą giełdę w umacniającym się dolarze.

Hossa ma trzy lata. Ile jeszcze potrwa ? Według mnie jeszcze ładnych kilka lat. W wielu krajach rynek kredytów prywatnych jest cały czas zamrożony, więc do przegrzania gospodarki jeszcze bardzo daleko. Hossie pomagają też bardzo głębokie korekty – utrwalają one trend wzrostowy i chronią przed nadmiernym optymizmem i poczuciem, że gra jest tylko do jednej bramki.
 

Tagi: giełda, inwestowanie