O mnie
 
Ideą tego blogu jest przedstawienie długoterminowych trendów i procesów na rynkach kapitałowym, towarowym i walutowym. Szczególny akcent jest położony na powiązania między tymi rynkami.




Najnowsze komentarze
 
2017-08-21 13:11
Monika1243 do wpisu:
Przeprowadzka
Szkoda, że się przeprowadziłeś z tego bloga, miał dobrą historię. To dzięki tobie zaczęłam[...]
 
2016-07-22 20:37
magowsicka do wpisu:
Co zrobi FED ?
ja uważam że super sposoby na dodawanie statystyk do wordpress opisany jest w tym poradniku[...]
 
2016-01-10 14:49
synonim nielogo do wpisu:
Pora na Świętego Mikołaja
jak tam zyski na opcjach call na S&P500 ze Strikem 2100 i 2200? Naprawdę trzeba być[...]


Kategorie Bloga
 
Ogólne
 
Ulubione
 




Wykres Tygodnia

wykresyGieldowe

2012-04-28 10:01
 Oceń wpis
   

Wydarzeniem tygodnia jest formacja porzuconej wyspy, którą wyrysował nasdaq100. Trwająca od miesiąca korekta sprowadziła ten indeks w okolice średniej 50-cio dniowej, a w poniedziałek rynek przełamał tą średnią lukę bessy. Czym kierowały się niedźwiedzie ? Zapewne przekonaniem, że wzrosty indeksu nasdaq100 są zbyt szybkie, i nie nadążają za nimi wzrosty operacyjne spółek.

Wyniki Apple rozwiały wątpliwości. Zyski wzrosły prawie dwukrotnie do 12.3 usd na akcję. Obecnie możemy szacować, że w ciągu roku Apple zarobi ok. 60 usd na akcje, więc cena akcji, 600 usd, nie wydaje się przesadna. Po wynikach kurs Apple wzrósł o prawie 10%, a sam nasdaq100 otworzył się luką hossy, przebijając średnią 50-cio dniową i zostawiając niedźwiedzie na opuszczonej wyspie.

 

 

Rok 2011 możemy nazwać rokiem konsolidacji. Obecny rok, nasdaq100, rozpoczął otwarciem luką hossy, obejmującą średnią 50-cio dniową. Wyłamanie zostało potwierdzone wzrostami o prawie 500 punktów. Korekta, typowo, przychodzi w połowie drogi.  Wynikało by z tego, że po obencym pozbyciu się słabego akcjonariatu, możemy spodziewać się ruchu podobnego go wzrostów z początku roku, czyli w okolice 3000 punktów.

Tagi: giełda, inwestowanie


2012-04-21 11:22
 Oceń wpis
   

W zeszłym roku zadłużenie państwa wzrosło o 82 mld zł. Tą kwotę można sobie łatwo wyobrazić - w Polsce żyje 10 mln gospodarstw domowych, więc to tak, jakby zadłużenie gospodarstwa domowego wzrosło o 8200 zł. Mimo sprzedania lasu po dziadku (prywatyzacja), nowego spadku (wypłata NBP) i to w czasie gdy wszyscy mają pracę (kredyt prywatny w gospodarce rośnie).

Pierwszy wykres przedstawia zadłużenie Polski na przestrzeni ostatniej dekady. Widzimy zadłużenie skarbu państwa, zadłużenie sektora finansów publicznych oraz zadłużenie sektora publicznego (GG, ESA 95). W poważnych czasach, sektor finansów publicznych obejmuje wszystkie wydatki państwa, tak jak zdefiniowała to unia europejska. Poziom SFS jest równy poziomowi GG i większy od SP o zadłużenie samorządów.

 

 

Ostatnio rząd sobie trochę pożartował z księgowością i zaczął wypychać wydatki do funduszu drogowego. Drugi wykres przedstawia poziom dowcipu. Widzimy, że zadłużenie GG różniło się o kilkadziesiąt miliardów zł, aż do 2008 roku, gdy zaczęło dynamicznie rosnąć. Obecnie rząd zażartował, że do spłaty jest 86 mld zł mniej niż w rzeczywistości. Ale żarty, jak powiedział pan Premier, się skończyły.

 

 

Ostatni wykres przedstawia zadłużenie państwa jako procent PKB. Jak widzimy, w tym roku przekroczony został poziom 55%. Powinno to pociągnąć za sobą konstytucyjne konsekwencje, ale żarty się widać jeszcze nie całkiem się kończyły.

 

 

Polskę, żartobliwie można nazwać zieloną wyspą. Te żarty się kończą. Oczywiście kończą się dla tak zwanej reszty społeczeństwa. Giełda w te żarty już od dawna nie wierzy …

Tagi: giełda, inwestowanie


2012-04-14 09:12
 Oceń wpis
   

Przy odrobinie fantazji, można sobie wyobrazić załamanie cen miedzi. Nie mówię tutaj o spadku o 10%, ale o 50% czy 70%.

Obecnie miedź znajduje się w delikatnym trendzie spadkowym, a od szczytu rok temu cena spadła o 15%. Po trzech miesiącach konsolidacji wokół średniej 200-stu dniowej cena wyłamała się dołem. Po wyłamaniu mieliśmy książkowy powrót do przełamanego wsparcia i dynamiczne od niego odbicie. Piątkowe zamknięcie ustanowiło nowe, wielomiesięczne minimum.

 

 

Patrząc z szerszej perspektywy widzimy, że betonowy opór w postaci spadającej średniej 50-cui tygodniowej będzie spychał kurs w dół. Naturalnym celem wydaje się średnia 200-stu tygodniowa, czyli poziom 320. Jeżeli kurs dojdzie do średniej 200-stu tygodniowej to wykres wyrysuje dwuletnią formację ramię-głowa-ramię. Jest to najsilniejsza, najbardziej klasyczna formacja zmiany trendu.

 

 

Gdy średnia 200-stu tygodniowa zostanie przełamana i wyrysowana zostanie formacja RGR prawdopodobne jest nagła przecena. Przecena to powinna mięć zasięg podobny do wysokości formacji RGR czyli dojść do poziomu 220$. Powstaje pytanie, dlaczego spadki miałyby właśnie tutaj wyhamować ?

 

 

Przez ostatnie kilkadziesiąt lat, dynamiczne wzrosty i załamania są bardziej normą niż wyjątkiem. W przypadku załamania kurs może się nie zatrzymać na 200 ale spadać dalej w okolice 100$. Jeżeli dziesięć lat temu opłacało się sprzedawać miedź po siedem dych, to dlaczego teraz ma się nie opłacać sprzedawać po stówie ?

Motorem dynamicznego wzrostu a potem wysokiego poziomu cen miedzi był boom inwestycyjny w Chinach i program elektryfikacji wsi. Ten boom się kończy a na rynek mogą trafić zapasy surowca jak i przetopione surowce z nietrafionych inwestycji straszących na pustyni.

Tagi: giełda, inwestowanie, miedź


2012-04-06 14:06
 Oceń wpis
   

Rynek kredytowy w USA wyrysował czteroletnią płaską linię i wygląda, jakby podrywał się do lotu. Rynek ten wygląda zupełnie inaczej niż w Polsce, gdzie nie było deleweracji sektora prywatnego i w czasie kryzysu zapoczątkowanego w 2007/2008 roku kredyt płynął wartkim strumieniem

Kolejne wykresy przedstawiają całkowity i hipoteczny kredyt prywatny na tle PKB, roczną dynamikę kredytu i kwartalną akcję kredytową.

 

 

 


Co można wyczytać z tych wykresów ?

Po pierwsze, po czterech latach prywatny kredyt przestaje spadać i zaczyna funkcjonować naturalna kreacja pieniądza Oznacza to, że FED raczej nie podejmie dodatkowych miar zwiększających płynność, na QE3 raczej nie ma co liczyć. Brak destrukcji pieniądza nie wymaga już dodatkowych zastrzyków ociekających farbą dolarów. Będzie miało to wpływ na surowce i waluty krają peryferyjnych, które były głównym beneficjentem luźniej polityki monetarnej. Mówiąc krótko, dolar się będzie wzmacniał, ceny surowców, szczególnie metali szlachetnych będą spadać.

Po drugie, sektor prywatny w USA przeszedł ciężką, oczyszczającą recesję. Teraz wzrost kredytu będzie powodował wzrost gospodarczy i wzrost zatrudnienia, a wzrost zatrudnienia, będzie stymulował wzrost kredytu. Nastąpi samo-napędzający się wzrost gospodarczy. Podczas poprzedniej hossy, kredyt prywatny przyśpieszył z 10% do 15%. Bardzo mizernie. Dlatego i hossa w USA była mizerna. Teraz, możliwość przyśpieszenia jest znacznie większa, ze względu na niską bazę: -3%.

Po trzecie, do przegrzania gospodarki jest bardzo, bardzo daleko. Nominalny PKB rośnie średnio o 5% rocznie, czyli dopóki kredyt prywatny płynie wolniej niż 150 mld usd kwartalnie następuje deleweracja sektora prywatnego. Dopiero, gdy kredyt zacznie płynąć szybciej niż w tym tempie, zaczną się obawy o powstawanie bańki kredytowe i konieczność naciśnięcia na hamulec. Widzimy więc ogromne pole do wzrostu, bez obaw o przekroczenie granicy trwałości tego wzrostu.

Jakie z tego wnioski.


Patrząc na rynek kredytowy w USA można powiedzieć, że stoimy u progu hossy. Hossa ta przełoży się też na przyśpieszenie wzrostów na giełdzie. Obecnie S&P500 jest faktycznie we wznoszącym się trendzie bocznym i ten boczniak zostanie zastąpiony dynamicznym wzrostem.

Kraje surowcowe będą po przegranej stronie. Gdy cena surowców zacznie spadać, lepiej będzie mieć zyskujące na wartości dolary, niż taniejący surowiec w ziemi. Doprowadzi to do zwiększenia podaży i dalszego spadku cen. Zupełnie obok, nie bez znaczenia są też ostatnie inwestycje w nowe złoża jak dramatyczny nadmiar gazu ziemnego.

Po przegranej stronie będzie wszelaka egzotyka. Nikt nie będzie bawił się w inwestowanie w egzotyczny kraj z plastikową palmą w centrum miasta, gdy przejrzysty i płynny rynek będzie dawał satysfakcjonującą stopę zwrotu. Podobny los może spotkać też inne inwestycje alternatywne: pamiątki, dzieła sztuki czy kolorowe trunki.

Polska również nie będzie po wygranej stronie. Polska gospodarka oparta jest na kredycie na stopę zmienną i to głównie w walucie. Rozwijająca się po czteroletnim poście gospodarka USA zassa kapitał z całego świata, więc raty kredytów znacząco wzrosną. W połączeniu ze spadającą złotówką osłabi to popytową stronę ekonomii - ludzie pracujący przy handlu i prostych usługach mogą czekać ciężkie czasy i utrata pracy, a przebudowanie gospodarki z handlu i usług na produkcję i eksport potrwa długie lata.
 

Tagi: giełda, inwestowanie


2012-04-05 09:37
 Oceń wpis
   

Tydzień temu GUS przemalował kraj na zielono twierdząc, że sprzedaż detaliczna w lutym wzrosła o 13.7% r/r nominalnie, lub o 9% licząc w cenach stałych. Farba odpadła w środę, gdy Eurostat stwierdził, że sprzedaż detaliczna w Polsce w lutym spadła 2.7% r/r.

Po pierwsze trzeba powiedzieć, że w Polsce sprzedaż detaliczna od wielu lat konsekwentnie rośnie dwa-trzy razy szybciej niż zarobki. Ten cud przyrody można wytłumaczyć metodologią GUSu, który tak naprawdę mierzy sprzedaż detaliczną przedsiębiorstw, czyli podmiotów zatrudniających więcej niż 9 osób. Tak dynamiczny wzrost sprzedaży jest więc głownie efektem konsolidacji branży.

Drugim efektem może być korekta sezonowa. W Polsce sprzedaż paliw wzrosła o 7% r/r w cenach stałych. Jedyne jak potrafię to zrozumieć, że wzrost zużycia gazu do ogrzewania z powodu mrozów. Taki wzrost zapewne jest zjedzony korektą sezonową w danych Eurostatu.

Frank szwajcarski

Frank od kilku tygodni konsoliduje się na linii trend wzrostowego. Generalnie frank ma tendencje do rysowania szerokich den i ostrych szczytów, formacji UUUU. Z tego by wynikało, że kurs będzie przez kilka tygodni powoli wzrastał, po czym możemy się spodziewać wyskoku w kierunku 3.70.

 

 

Zbiegnięcie się średnich

Zbiegnięcie się średnich w jednym miejscu zwykle jest sygnałem zakończenia konsolidacji, i zapowiedzią zdecydowanego ruchu. Z jednej strony mamy złoto, w trwające od siedmiu miesięcy delikatnym trendzie spadkowych. Ostatnie dwa dni spadków prawdopodobnie są wyznaczeniem kierunku wybicia z konsolidacji.

 

 

Odwrotna sytuacja występuje w przypadku Nokii. Tej firmie od dłuższego czasu marnie się biznes układa. Od szczytu hossy w 2007 roku spółka straciła 90% kapitalizacji. Obecnie widzimy coś, co być może jest stabilizacją.

 

 

Czy Nokia się ogarnie ? Zostawi sobie tylko kilka modeli a nie kilkadziesiąt ? Znajdzie sobie nowoczesną platformę ? Od kilku lat nie mogą wyjść z podziwu, że Nokia jest właścicielem Trolltech, producenta środowiska Qt, na którym jest zbudowane między innymi KDE, i nic z tego nie wynika. Zamiast na swojej technologii opiera się o Windowsy bez okien. 

Zakończenie długich spadków zwykle wiąże się ze zmianami fundamentalnymi – przeczyszczeniem bilansów, lepszymi produktami. Z bilansem nie wygląda kolorowo, Nokia ma cały czas prawie 5 mld euro wartości powietrza (Goodwill), które trzeba odpisać.  Dlatego mój szacunek, to prawdopodobieństwo wybicia i trwałych wzrostów to 30%, konsolidacja na poziomie ok. 2-3$ to 70%.

Tagi: giełda, inwestowanie