O mnie
 
Ideą tego blogu jest przedstawienie długoterminowych trendów i procesów na rynkach kapitałowym, towarowym i walutowym. Szczególny akcent jest położony na powiązania między tymi rynkami.




Najnowsze komentarze
 
2017-08-21 13:11
Monika1243 do wpisu:
Przeprowadzka
Szkoda, że się przeprowadziłeś z tego bloga, miał dobrą historię. To dzięki tobie zaczęłam[...]
 
2016-07-22 20:37
magowsicka do wpisu:
Co zrobi FED ?
ja uważam że super sposoby na dodawanie statystyk do wordpress opisany jest w tym poradniku[...]
 
2016-01-10 14:49
synonim nielogo do wpisu:
Pora na Świętego Mikołaja
jak tam zyski na opcjach call na S&P500 ze Strikem 2100 i 2200? Naprawdę trzeba być[...]


Kategorie Bloga
 
Ogólne
 
Ulubione
 




Wykres Tygodnia

wykresyGieldowe

2013-01-26 18:14
 Oceń wpis
   

Tak, jak rok temu Apple było ulubieńcem komentatorów, tak teraz jest kozłem ofiarnym. Każdy analityk chce mieć swoje pięć minut i podłączy się pod gorący temat, powiedzieć, jeszcze bardziej niż inni. Ludzie mnie czytający wiedzą, że Apple mam od dawna i jest to numer jeden w moim portfelu. Od bardzo dawna – kupowałem po 70$, dobierałem w okolicach 120$. Jakie są pozytywy i negatywy ?

Negatywy

Papier był, a być może cały czas jeszcze jest, dramatycznie zaleszczony. Zaleszczenie to polega na tym, że przez ponad roku modne było podejście – gospodarka może i wchodzi w recesję, ale Apple to pewniak. Teraz Apple to już mniej pewniak, a gospodarka wychodzi z recesji.

Drugi problem, to zamieszanie jakie w portfolio produktów zrobiła technologia retina. Odrodzenie Apple polegało, między innymi, na bardzo wąskiej i przemyślanej palecie produktów. Obecnie zrobiło się tego dużo, co zmusza konsumenta do bolesnego wyboru – człowiek nie zapłaci premium, za doświadczenie bolesnego wyboru. Ludzie zwyczajnie chcą mieć wybór, ale nienawidzą go czynić.

Wzrost spowolnił. Tempo 60% rocznie było nie do utrzymania. Tak naprawdę pytanie brzmi, czy da się utrzymać tempo wzrostu 20-30% rocznie i utrzymanie bardzo wysokich marży. W 4q2012 zbiegły się trzy spowalniacze: po pierwsze kwartał był o tydzień krótszy (a więc o 8%), po drugie, Apple miało długą przerwę w sprzedaży iMac'ów, co doprowadziło do spadku sprzedaży o 20%. Trzeci element to nadmiar nowości, który spowodował wzrost kosztów.

Warto wspomnieć, że iPod to powoli zamierający interes i nie jest to zaskocznie.

Pozytywy


Apple tworzy kooperujące ze sobą produkty. Ponieważ Apple jest też sprzedawcą treści, człowiek kupując nową kategorię produktu naturalnie sięga po Apple. Produkty firmy mają też świetne parametry funkcjonalne – są zoptymalizowane na użytkownika, przyjemne w dotyku, trwałe i oparte na świetnej technologii.

Gdy zobaczyłem prezentację IiPada Mini, zastanawiałem się po co to. Wziąłem do ręki, kupiłem, i teraz się nie rozstaję. Zastąpił mi iPodaTouch, w którym gniazdko słuchawek straciło jakość, po czterech latach użytkowania.

Apple jest obecnie wyceniane bardzo konserwatywnie. Wskaźnik C/Z jest jednocyfrowy. Jeszcze ciekawiej wygląda wskaźnik zysku do "ceny przedsiębiorstwa". Cena przedsiębiorstwa to wskaźnik zawierający kapitalizację akcji, zwiększoną o obligacje i zadłużenie długoterminowe oraz zmniejszoną o gotówkę w kasie. Ten wskaźnik jest przydany w przypadku mocno lewarowanych przedsiębiorstw, szybko pokazując że zyski mogą przypaść wierzycielom a nie akcjonariuszom. Tak czy inaczej, w przypadku Apple tak liczona cena/zysk wynosi (440-140)/44 = 6.8. Bardzo tanio.

Pytanie co Apple zrobi z gotówką. Najgorsze byłoby duże przejęcie. Najlepsze wydają się małe przejęcia w kierunkach optymalizacji energetycznej  użądzeń – czy pod względem procesorów czy pod względem baterii.

Tagi: giełda, inwestowanie


2013-01-06 13:03
 Oceń wpis
   

Wig20 doszedł do górnego ograniczenia trwającego od czerwca kanału wzrostowego. O ile wzrost w tym kanale, o nachyleniu 40% rocznie, jest do utrzymana z perspektywy kolejnych miesięcy, to na utrzymanie wzrostów 15% miesięcznie nie ma szans. Obecnie naturalnym zachowaniem byłaby korekta do poziomu 2450, do linii wzrostowej kanału jak i przetestowanie od góry trendu bocznego ukształtowanego po załamaniu z 2011 roku.

 

 

Intuicja podpowiada mi, że im lepsze dno teraz wykres uklepie, tym stabilniejszy będzie później trend wzrostowy. Gdyby index uklepał od góry obszar 2400 byłaby szansa na utworzenie szerokiego kanału wzrostowego o nachyleniu, powiedzmy 30% rocznie. W takim kanale Wig20 mógłby pozostawać latami.

Fundamentalna interpretacja obecnej hossy jest taka, że globalna płynność, a więc tani pieniądz, umożliwia Polsce wyjście z recesji latem 2013 roku. Jeżeli ta interpretacja jest poprawna, giełda Polska powinna pozytywnie reagować na wszelkie deflacyjne informacje, i negatywnie reagować na rozwojowe informacje z zagranicy.
 

Tagi: giełda, inwestowanie


2013-01-02 10:52
 Oceń wpis
   

Inflacja jest wtedy, gdy popyt przewyższa podaż. Zauważmy, że instrumenty banków centralnych mają wpływ jedynie na popytową stronę tego równania. Również teoria ekonomiczna całkowicie zamyka oczy na podaż. W tym wpisie, chcę zwrócić uwagę  na trzy czynniki podażowe, które mogą kształtować inflację w bieżącym i następnych latach.

W latach 90-tych rozpoczęło się przenoszenie produkcji z krajów rozwiniętych do krajów o bardzo niskich płacach. Produkcja tekstyliów przeniosła się do Turcji, Malezji a następnie do Chin. Przeniesienie produkcji umożliwiło utrzymanie niskich cen wielu towarów konsumpcyjnych takich jak tekstylia, zabawki czy elektronika. Obecnie Chiński boom produkcyjny dobiega końca a pensje w Chinach dynamicznie rosną. Oczywiście są cały czas kraje, gdzie panuje kompletna bieda, i ludzie będą pracować za przysłowiową miskę ryżu, tyle, że kraje te, są relatywnie małe i ich wpływ na globalny poziom cen będzie niewielki. Wzrost pensji w Chinach będzie miał dwa efekty, po pierwsze koszty produkcji wzrosną, po drugie Chińczycy będą więcej konsumować, więc popyt też wzrośnie. Oba te czynniki będą zwiększały globalny poziom inflacji.

Po drugie, żyjemy obecnie w czasach bardzo wysokich kosztów sprzedaży. Podstawowa cena jaką wystawia detalista, to zwykle dwukrotność ceny, jaką zapłacił u hurtownika. Wynika to z ryzyka, jakie na siebie bierze sprzedawca. Musi zamówić tyle towaru, by mu nie zostało w magazynie, ale na tyle dużo, by nie został z pustymi pułkami. Ten problem można rozwiązać zmniejszając leading time zamówień i stosując szybszą wymianę towaru. Nie współgra to jednak z transportem towaru z Chin do Europy czy USA. Przenosząc produkcję z powrotem blisko konsumenta i stosując mechanizmy just-in-time, cena samej produkcji wzrośnie, ale cena całego procesu, produkcji i sprzedaży, spadnie.

Podobne zjawisko zaszło w latach 80-tych w przemyśle samochodowym. Przemysł amerykański nastawiony był na optymalizację każdego kroku produkcji samochodu, podczas gdy japoński, głównie Toyota, nastawiony był na optymalizację całego procesu. Osiągnięte to zostało, bardzo, bardzo, upraszczając, dzięki stosowaniu techniki just-in-time, optymalizacji produkcji pod kątem możliwości szybkiego przestawienia produkcji oraz bliskiej współpracy robotników z inżynierami. Efektem ubocznym był wzrost jakości.

W przemyśle tekstylnym podobne metody stosuje obecnie Inditex, znany z marki "Zara". Gdy takie praktyki staną się powszechne,  będzie tworzyło to presję na spadek cen towarów konsumpcyjnych. Ten proces może być wymuszony przez wspomniany już proces eskalacji kosztów pracy w Chinach. Może być to ogromna szansa na re-industrializację krajów post-industrialnych, kluczowym problemem może być jedna brak kadry menadżerskiej. Dominujące pokolenie zaczadzone jest mechanizmem "tnij-koszty-produkcji-i-zwiększ-wydatki-na-reklamę"

Po trzecie wreszcie, inwestowanie w środki produkcji jest obecnie bardzo nie w modzie. Szerokie społeczeństwo ma ranę na mózgu z 2000 roku, pogłębione raną z 2008 roku. Ludzie chcą oszczędzać, ale nie chcą inwestować. Również przedsiębiorstwa, nie inwestują, widząc, że nie jest to priorytetem akcjonariuszy. Zauważmy, że 10-cio letnie obligacje mają obecnie rentowność poniżej 2%, podczas gdy główne indeksy akcji mają rentowność w okolicy 10%. Tym samym, jedynie inwestycje dające zwrot z kapitału na poziomie 10% są uznawane za rentowe i realizowane. Dodać trzeba, że wszystko to w kontekście cały czas zdławionego popytu i wysokiej stopy oszczędności. Gdy popyt się odbuduje, może się okazać, że globalne moce produkcyjne są dramatycznie niewystarczające, co doprowadzi do wzrostów cen, jak i wzrostów rentowności przedsiębiorstw.
 

Tagi: giełda, inwestowanie