O mnie
 
Ideą tego blogu jest przedstawienie długoterminowych trendów i procesów na rynkach kapitałowym, towarowym i walutowym. Szczególny akcent jest położony na powiązania między tymi rynkami.




Najnowsze komentarze
 
2017-08-21 13:11
Monika1243 do wpisu:
Przeprowadzka
Szkoda, że się przeprowadziłeś z tego bloga, miał dobrą historię. To dzięki tobie zaczęłam[...]
 
2016-07-22 20:37
magowsicka do wpisu:
Co zrobi FED ?
ja uważam że super sposoby na dodawanie statystyk do wordpress opisany jest w tym poradniku[...]
 
2016-01-10 14:49
synonim nielogo do wpisu:
Pora na Świętego Mikołaja
jak tam zyski na opcjach call na S&P500 ze Strikem 2100 i 2200? Naprawdę trzeba być[...]


Kategorie Bloga
 
Ogólne
 
Ulubione
 




Wykres Tygodnia

wykresyGieldowe

2013-06-30 13:30
 Oceń wpis
   

Rozpoczynająca się trzecia fala kryzysu trafia już do mediów głównego nurtu. Ciekawy przykład tutaj. Pierwsza fala (2007-2009), to kryzys amerykański, druga fala (2010-2013) to okres Europejski. Za zakończenie kryzysu trefy Euro można uznać bankructwo banków na Cyprze, które zostało przeprowadzone według normalnych, a nie wyjątkowych reguł.

Trzecia fala dotknie najbardziej kraje aspirujących, które finansowały swoją konsumpcję kredytem zagranicznym. Te kraje były beneficjentami polityki monetarnej FED-u, EZB, a teraz banku Japonii. Teraz, gdy FED zaczyna proces zacieśniania polityki monetarnej, te kraje będą najbardziej poszkodowane. Wspomniane kraje finansowały się zagranicznym, często krótkim pieniądzem. Przy płytkim rynku i dużym udziale zagranicy, wycofywanie się zagranicy doprowadzi do turbulencji walutowych i stóp procentowych.Wspomniany artykuł wymienia Brazylię, Turcję i "niektóre kraje Europy środkowo-wschodniej". W Brazylii i Turcji zamieszki już trwają.

Czy Polska jest jednym z tych "niektórych krajów" ?

Spójrzmy na wykres zadłużenia skarbu państwa. Ten wykres nie obejmuje samorządów i funduszu drogowego, ale jest mimo wszystko dobrą ilustracją struktury zadłużenia państwa. Zauważmy, że zaangażowanie sektora krajowego w obligacje skarbowe jest praktycznie stały. Polacy na Tuska chętnie głosują, ale pożyczają mu, już mniej chętnie. Cuda Tuska – rozpasanie i rozdawnictwo – zostały sfinansowane całkowicie z kredytów zagranicznych oraz z prywatyzacji.

 

 

W związku z nacjonalizacją środków zgromadzonych w OFE, obligacje, należące do uwiązanych w Polsce funduszy emerytalnych, zostaną umorzone. Na papierze spadanie zadłużenie, na rynku spadnie płynność. Niska płynność w połączeniu z szybkim pieniądzem, to przepis na tumult.

Tagi: giełda, inwestowanie


2013-06-22 13:39
 Oceń wpis
   

Kapitał zagraniczny ucieka z Polski aż się za nim kurzy. W ciągu tygodnia wig20usd spadł o 15% a  rentowność obligacji wzrosła o 0.74 p% , choć swig80 spadł w tym czasie tylko 3%.

Zacznijmy od sytuacji na oceanem. Nagła wyprzedaż dwa dni przed wiedźmami, to bardziej oczyszczenie atmosfery niż wyznaczenie kierunku. Powodem wyprzedaży była wypowiedź szefa FED-u, który zresztą nie powiedział nic szczególnie nowego. Program luzowania skończy się w perspektywie roku, być może szybciej, w zależności, od działań banku Japonii. S&P500 spadł do średniej stu dniowej, czyli możemy mówić o płytkiej korekcie. O głębokiej korekcie mówimy przy spadkach o więcej niż 10% od szczytu, lub w okolice średniej 200-stu dniowej. Czyli przy spadku w okolice 1500.

 

 

Przypominam tu, że o ile konkretna wypowiedź FED-u niewiele zmienia, to ten rok zakończy pewien okres. Czas delewarowania się gospodarstw domowych w USA dobiega końca. W efekcie następuje odwrót od rynków egzotycznych – Indii, czego objawem są spadki cen złota czy Polski.

W Polsce spadki miały troszkę większy efekt. Wig20usd się załamał. Świadczy to o tym, że gdy zagranica wychodzi, nie ma kto odbierać akcji. Ten kapitał już nie wróci. W przypadku inwestycji portfelowych, inwestor nie ma bezpośredniego wpływu na decyzje biznesowe, ale ma bezwzględne prawo zamknięcia inwestycji. To prawo stanęło pod znakiem zapytania. Brak płynności spowoduje dalszą ucieczkę kapitału i zepchnięcie GPW do trzeciej ligi.

 

 

Podobnie z obligacjami, wzrost rentowności o prawie 50% od szczytu bańki, z 3% do 4.4%, nie składnia do inwestowania. Ludzie kupowali fundusze obligacji, bo widzieli, że historycznie przyniosły one zysk ponad 10% w rok, bez świadomości, że przez następne 10 lat zysk będzie maksymalnie 3% rocznie. A możliwe są też straty. Rozczarowanie może wziąć górę. Zagranica nie będzie inwestowała na rynku, od którego odwrócili się obywatele, a do tego największy inwestor instytucjonalny (OFE) zostanie wykastrowany lub rozwalcowany.

Przy okazji – przestaję komentować i interesować się Polskim rynkiem. Nie będę przegrzebywał śmietnika w jaki zamienił się stooq. Chciałem wykupić dostęp do usługi zero reklam – ale nie działa. A na Polskim rynku zysków i tak przez długi czas nie będzie.

Tagi: giełda, inwestowanie


2013-06-15 10:21
 Oceń wpis
   

W poniedziałkowym wywiadzie, premier dość jasno zasugerował, że rząd nie położy łapy na pieniądzach w OFE. Ludzie sami przyniosą je w zębach.

Sytuacja rozwija się w kierunku dobrowolności, który jest najlepszy dla rządu, a opozycja też będzie musiała ten kierunek poprzeć – sama go wcześniej proponowała. Dlaczego dobrowolność oznacza faktyczną likwidację OFE ? Spójrzmy na liczby:

Emerytura z OFE może wynieść maksymalnie: wpłaty * zysk - prowizje. Ile wyniesie zysk ? Uśredniając po czasie  i ofermach, zysk będzie w okolicy nominalnego wzrostu PKB, a ten będzie mniej-więcej równy nominalnemu wzrostowi płac. Przez ostatnią dekadę, było to 7% rocznie. Czyli wypłaty wyniosą: wpłaty przeskalowane do aktualnej średniej pensji - prowizja.

Ile wynoszą obecnie wypłaty z ZUS-u. Podkreślam wyraz obecnie. Całkowite wypłaty emerur w Polsce to ok. 200 mld zł, a składki to 100 mld zł. W tym wliczony jest bezskładkowy KRUS oraz emerytury resortowe. Patrząc na sam ZUS wpłaty wynoszą 100 mld zł a wypłaty 160 mld zł. Ile więc wynoszą obecnie emerytury ZUS-u ? Wynoszą: składki + 60% dotacja.

Gdy OFE podały "szokujące" informacje o wysokości przyszłych emerytur oznaczało to ni mniej ni więcej, że OFE nie będą do interesu dokładały. Dlatego ludzi zaniosą pieniądze do ZUS-u. To, że ZUS jest dotowany i ta dotacja nie będzie trwała wiecznie, zostanie lost in translation.

Co zyskuje państwo? Państwo traci, ale zyskuje rząd. Przeniesienie pieniądze z OFE do ZUS powoduje zwiększenie przyszłych zobowiązań, ale znaczne zmniejszenie ujawnionych zobowiązań. I o to właśnie chodzi.

Co z gospodarką i rynkiem finansowym ?

To jest pytanie za sto punktów. Zacznijmy od obligacji. Pozornie przejęcie OFE będzie neutralne dla rynku obligacji. Do tej pory państwo emitowało obligacje, wcześniej przelewając pieniądze do OFE by te obligacje kupiło. Teraz tej zabawy nie będzie, w efekcie popyt-podaż się nie zmieni, ale zmniejszy się jednak płynność. Może to spowodować spadek zainteresowania polskimi obligacjami przez inwestorów portfelowych.

Na papierze spadnie zadłużenie do PKB, co wydaje się, przyciągnie inwestorów. Tyle, że ten wskaźnik jest przereklamowany, to co się liczy, to zadłużenie zewnętrzne w całkowitym zadłużeniu – ten wskaźnik znacząco wzrośnie. Polska będzie jeszcze bardziej wrażliwa na wahania globalnych nastrojów.

Podobnie z rynkiem akcji. Bogdankę trzeba będzie zrenacjonalizować, ofermy mają w niej 40% udziałów. Przejęcie akcji z OFE do skarbu państwa pozornie nie wypłynie na giełdę, ale znacząco spadnie i tak mała już płynność. Giełda zostanie zmarginalizowana, a o żadnej dużej prywatyzacji nie będzie już mowy.

 

Tagi: giełda, inwestowanie


2013-06-09 13:18
 Oceń wpis
   

Dzisiaj stawiam dwie tezy – po pierwsze, że na Polskich obligacjach 10-cio letnich była bańka spekulacyjna, a po drugie, że chyba zaczyna pękać. Załóżmy, że bańki nie ma, a rentowność 3% to sensowna inwestycja na 10 lat. Przez ostatnich 10 lat nominalny wzrost gospodarczy w Polsce wynosił średnio 7% rocznie. Przy tym, szybkim wzroście, sektor finansów publicznych nigdy nie odnotował nadwyżki nad wydatkami, choć blisko było w 2007 roku.

Możliwe są więc trzy scenariusze. Po pierwsze, Polska kontynuuje średni wzrost nominalny 7% rocznie. W takim układzie, Polska pozostaje wypłacalna, nawet przy wysokim poziomie deficytu, z zadłużeniem spłacanym inflacyjnie. W takim przypadku, rozsądną rentownością jest właśnie 7%, które zabezpiecza przed inflacją i daje partycypację we wzroście.

Drugi scenariusz, to nominalny wzrost o 3% rocznie, rozłożony między inflację i wzrost realny. Przy takim układzie, rentowność 3% wydaje się atrakcyjna, gdyby nie drobny fakt,  że Polska stanie się wtedy niewypłacalna. I tu dochodzimy do trzeciego scenariusza, głębokich deflacyjnych reform. W skrócie piszę tu o obniżeniu wydatków na emerytury z 200 mld zł do 150 mld zł, zmniejszeniu liczby urzędników i szwagrów. W tej sytuacji może się zdarzyć niska inflacja, niski wzrost, połączony z wypłacalnością. Kto chce niech wierzy – ja w taki scenariusz jestem w stanie uwierzyć tylko, gdy Polska będzie miała nóż na gardle.

Wniosek z tego taki, że ludzie kupowali obligacje ze względu na aprecjacje kursu, a nie ze względu na rentowność. Potocznie nazywa się to spekulacja. Zauważmy też, że aprecjacja kursu w przypadku obligacji ma swoje granice, i blisko tej granicy nastąpiła realizacja zysków.

 

 

Scenariusz pękającej bańki potwierdza też szturm na fundusze. Media podają, że w poprzednim miesiącu do funduszy wpłynęło 2.5 mld zł, z czego ponad 2 mld do funduszy obligacyjnych. Pobity został rekord z 2007 roku, ustanowiony, gdy zaczynała się bessa. Zauważmy, że całkowity fundusz płac w Polsce to prawie 400 mld zł rocznie, czyli około 30 mld zł miesięcznie. Ludzie postanowili więc wpłacić do funduszy obligacji prawie 10% swoich zarobków. Tutaj dochodzimy, do kluczowego punku – jeżeli te 2.5 mld zł to nowe oszczędności, to możemy liczyć, że tyle ludzie będą wpłacać co miesiąc. Porównując skalę wpłat z pensjami, można jednak mieć podejrzenia, że to nie są nowe oszczędności,  zwyczajnie ludzie przenosili pieniądze z lokat, zachęceni wzrostami kursów. Ten trend nie będzie trwał wiecznie …

 

Tagi: giełda, inwestowanie


2013-06-01 14:09
 Oceń wpis
   

Wśród ludzi obrażonych na obecny rajd na głównych giełdach świata panuje pogląd, że nie liczą się dane i gospodarka a jedynie ile Bernanke wydrukuje. Względnie "ile ta łysa pała da banksterom". Groteska tego poglądu polega na tym, że rok temu, można by się było z tą tezą zgodzić. W tym roku, pałeczkę przejął bank Japonii. To nie ociekające farbą dolary napędzają giełdę, tylko jeny.

Tak czy inaczej, sytuacja robi się ciekawa. Indeks zmienności wybił się ponad średnią 200-stu tygodniową. Przez ostatnie lata takie wybicie zapowiadało głębszą korektę. Ale w ostatnich kilku miesiącach sytuacją się zmieniła, i wybicie się indeksu zmienności zapowiada mocniejszą interwencję. Jak będzie tym razem – zobaczymy.

 

 

FED w zasadzie musi przemyśleć swoją strategię monetarną, w kontekście działań banku Japonii. FED zapowiadał luzowanie aż do spadku bezrobocia do 6% lub wzrostu inflacji do 2%. W zasadzie na polu inflacji można odgwizdać częściowy sukces, nie tyle inflacja, ale oczekiwania inflacyjne, wyrażone 10-cio letnimi obligacjami skarbowymi, przebiły poziom 2%. FED prawdopodobnie będzie ograniczał program QE.

 

 

Zauważmy jednak, że efekt deflacyjnej polityki FED wcale nie jest łatwy do przewidzenia. Przypomnijmy sobie Polskę w latach 2006-2008. Szał kredytów we franku. Wtedy, im wyższa była inflacja, tym bardziej RPP podnosiła stopy, dzięki czemu tym tańszy był kredyt w CHF. Polityka z założenia deflacyjna, prowadziła do zwiększenia akcji kredytowej.  Podobnie może być tym razem, gdy FED ograniczy płynność, inwestycje we wzmacniającym się dolarze będą jeszcze bardziej atrakcyjne dla japońskich banków.

Oczywiście, to co się na końcu liczy, to czy te pieniądze da się sensownie zainwestować. Tutaj musimy powiedzieć, że tak. USA przechodzi proces reindustrializacji, napędzany w dużym stopniu tanią energią dostępną dzięki gazowi łupkowemu. Amerykańskie firmy zaczynają powoli i nieśmiało budować nowe fabryki w USA a nie w Chinach. Z tym procesem będzie się też łączyło zmniejszenie rozwarstwienia społecznego. O ile handel potrzebuje kierownika i nisko wykształconej kadry na kasie, o tyle produkcja wymaga wyszkolonych robotników i inżynierów.

Stagnacja lat 70-tych zakończyła okres Keynesizmu, nowym paradygmatem został neoliberalizm. Gdy cała produkcja została już przeniesiona do Chin, neoliberalizm doszedł do ściany i teraz potrzebny jest nowy paradygmat – reindustrializacja.
 

Tagi: giełda, inwestowanie