O mnie
 
Ideą tego blogu jest przedstawienie długoterminowych trendów i procesów na rynkach kapitałowym, towarowym i walutowym. Szczególny akcent jest położony na powiązania między tymi rynkami.




Najnowsze komentarze
 
2017-08-21 13:11
Monika1243 do wpisu:
Przeprowadzka
Szkoda, że się przeprowadziłeś z tego bloga, miał dobrą historię. To dzięki tobie zaczęłam[...]
 
2016-07-22 20:37
magowsicka do wpisu:
Co zrobi FED ?
ja uważam że super sposoby na dodawanie statystyk do wordpress opisany jest w tym poradniku[...]
 
2016-01-10 14:49
synonim nielogo do wpisu:
Pora na Świętego Mikołaja
jak tam zyski na opcjach call na S&P500 ze Strikem 2100 i 2200? Naprawdę trzeba być[...]


Kategorie Bloga
 
Ogólne
 
Ulubione
 




Wykres Tygodnia

wykresyGieldowe

2013-09-21 09:03
 Oceń wpis
   

Dzisiaj kilka wykresów o inwestycjach zagranicznych w Polsce z danych NBP. W zasadzie będą same wykresy bez większego komentarza.

Termin  "inwestycje zagraniczne" obejmują wszystkie formy inwestycji, czyli papiery dłużne, inwestycje portfelowe oraz bezpośrednie. Jest to od razu bilans inwestycji zagranicznych, po odjęciu inwestycji Polskich za granicą.

Pierwszy wykres przedstawia inwestycję oraz transfer zysków, drugi, inwestycje netto. Jak widzimy, przez ostatnich kilka lat nadwyżka inwestycji to około 70 mld zł rocznie. Widzimy też, że 2012 rok, to pierwszy rok, gdzie transfer zysków był wyższy niż inwestycje.

 

 

 

Poszukajmy przez chwilę skali, by lepiej zrozumieć te liczby. W Polsce żyje 10 mln gospodarstw domowych, czyli zagranica inwestowała w nas 7 tyś złotych rocznie na gospodarstwo domowe. Możemy też spojrzeć inaczej. Całkowity dochód ludzi to około 600 mld zł rocznie, z czego 400 mld zł z tytułu pracy i 200 mld zł z tytułu emerytur i innych świadczeń. Czyli, w przybliżeniu, 11 miesięcy w roku żyliśmy z pracy rąk własnych, a w grudniu z "cudzesów".

Patrząc na szeregi czasowe, widzimy, że w ciągu ostatnich kilkunastu lat skumulowane inwestycje wyniosły 850 mld zł a wytransferowane zyski 450 mld zł. Tym samym zagranica zakumulowała w Polsce kapitał w wysokości 400 mld zł.

 

 

 

Od 2010 roku akumulacja kapitału jest niewielka. Myślę, że ten trend się utrzyma. Transfer zysków pozostanie na obecnym poziomie, ale nowych inwestycji będzie już raczej mało. Ta luka kapitałowa będzie musiała być zbilansowana własnymi oszczędnościami społeczeństwa.
 

Tagi: giełda, inwestowanie


2013-09-07 14:13
 Oceń wpis
   

Dokładnie pięć lat temu założyłem tego bloga. Powodem był wykres indeksu Wig20usd, gdzie pięcioletnia hossa "od linijki" została zakończona książkową formacją ramię-głowa-ramię. Mówiłem wtedy o spadku o 30%, w okolice 770, teraz, pięć lat później ten poziom, to marzenie ściętej głowy.

Od kilku lat pisałem, że pieniądze zgromadzone w OFE to bardzo łakomy kąsek, i obecny rząd, wcześniej czy później, tym kąskiem się posili. Przy okazji sprawy OFE warto wspomnieć o kilku ciekawostkach.

Po pierwsze, przyjęte rozwiązanie to nie nacjonalizacja, tylko jednostronna zmiana warunków emisji obligacji. Czyli restrukturyzacja długu, lub, jak się powszechnie mówi – bankructwo. Poprzednim razem Polska bankrutowała w 1982 roku, wprowadzając kilka miesięcy wcześniej, prewencyjnie, stan wojenny. Drugim razem, w 1989 roku nastąpiło częściowe bankructwo, Polska przestała obsługiwać obligacje trzymane w prywatnych rękach. To bankructwo również łączyło się ze zmianą ustroju. Czy tym razem będzie inaczej ? Dlaczego ma by inaczej ?

Po drugie, przedstawione rozwiązanie i retoryka się nie klei. Retoryka jest o naprawieniu historycznej krzywdy, i danie ludziom wyboru. Tyle, że ten wybór ma dotyczyć tylko nowych składek. Stare składki mają pozostać w akcjach w OFE. Albo trzeba zmienić retorykę, albo przyjęta ustawa będzie troszkę inna od tego, co rząd opowiadał. Patrząc po reakcji giełdy, można zakładać, że OFE już przygotowują się do uzusowienia również akcji. Patrząc po walucie, to nie zagranica sypała akcjami, chyba że NBP trzymał kurs waluty za ryja.

Po trzecie, jedynym powodem zawłaszczenia środków w OFE jest polityka maniany, czyli polityka kupowania poparcia różnych grup społecznych i nie narażania się nikomu. Odkładania niezbędnych decyzji na jutro. Jeżeli plan się powiedzie, parlament popchnie ustawę i wejdzie ona szybko w życie, Polskę czeka w najlepszym przypadku kontynuacja stagnacji, przecinanej recesjami. Im bardziej odkładamy niezbędne reformy, tym bardziej będą one potem robione pod presją.

Jeżeli plan się nie powiedzie, może być szybki chaos. Mleko się rozlało i mit zielonej wyspy już dano upadł. Nowy budżet jest napisany pod wersję z wykastrowanym OFE. Jeżeli ustawy nie uda się przepchnąć, albo poleży kilka miesięcy w Trybunale Konstytucyjnym to może to oznaczać, że nie da się spiąć finansów publicznych. Szczególnie, że rynki aspirujące na świecie są już passe, albo z zamieszkami.

Tutaj przypomniał mi się stary dowcip z 2007 roku, gdy śmieci zaczęły w kilka dni tracić połowę wartości. Zjawisko to nazywane było "splitem inwestorskim", bez zbędnych formalności. Tak jak rząd zablokował progi ostrożnościowe, tak rynek może je, bez formalności, przywrócić, zwyczajnie nie pożyczając Państwu.

Po czwarte, zwiększy się udział zagranicy w finansowaniu polskiego rozpasania. Tym samym rynek będzie jeszcze bardziej wrażliwy na każde zawirowanie. Prędzej czy później doprowadzi to do chaosu. Dlatego też szybki chaos uważam za lepsze rozwiązanie niż chaos, gdy nie będzie już innego wyjścia.

Po piąte wreszcie. Od dawna piszę, że inwestowanie w Polsce rozważę dopiero po odpaleniu progów ostrożnościowych i związanych z nimi reorganizacją państwa. Ten moment się jeszcze bardziej odwleka.
 

Tagi: giełda, inwestowanie