O mnie
 
Ideą tego blogu jest przedstawienie długoterminowych trendów i procesów na rynkach kapitałowym, towarowym i walutowym. Szczególny akcent jest położony na powiązania między tymi rynkami.




Najnowsze komentarze
 
2017-08-21 13:11
Monika1243 do wpisu:
Przeprowadzka
Szkoda, że się przeprowadziłeś z tego bloga, miał dobrą historię. To dzięki tobie zaczęłam[...]
 
2016-07-22 20:37
magowsicka do wpisu:
Co zrobi FED ?
ja uważam że super sposoby na dodawanie statystyk do wordpress opisany jest w tym poradniku[...]
 
2016-01-10 14:49
synonim nielogo do wpisu:
Pora na Świętego Mikołaja
jak tam zyski na opcjach call na S&P500 ze Strikem 2100 i 2200? Naprawdę trzeba być[...]


Kategorie Bloga
 
Ogólne
 
Ulubione
 




Wykres Tygodnia

wykresyGieldowe

2014-01-25 14:12
 Oceń wpis
   

Tradycyjny podział na kapitał i pracę się już troszkę zużył. Obecne czasy definiuje tarcie między różnymi formami kapitału. Podstawową formą kapitału są materialne środki produkcji, czyli maszyny, domy i elektrownie, ale też prawa do własności intelektualnej. Kolejna forma kapitału to akcje, czyli prawo do części przedsiębiorstwa. Przy czym istnieje płynne przejście między materialnymi środkami produkcji a udziałem w przedsiębiorstwie, kluczem jest płynność posiadanego pakietu akcji. Kolejna forma kapitału to obligacje i instrumenty dłużne a ostatnia to prawo do świadczeń. Między akcjami a obligacjami istnieje płynne przejście, poprzez twory typu akcje uprzywilejowane oraz przez to, że można je a trzy minuty sprzedać i kupić coś innego. Pewna płynność istnieje też między obligacjami a prawem do świadczeń. W obu przypadkach jest to obietnica państwa, które co prawda nie ma środków, ale je jakoś na czas zorganizuje. Do kapitału nie zaliczam artefaktów dekoracyjno-rytualnych, czyli złota, kielichów i obrazów – są to towary konsumpcyjne.

Nie trzeba być Sherlockiem by dojść do wniosku, że społeczeństwu najbardziej służy kapitał w postaci materialnych środków produkcji. W przypadku akcji, przedsiębiorstwo najbardziej służy w tym miejscu, gdzie się materialnie znajduje, a nie w tym, w którym znajdują się akcjonariusze. Nie trzeba też być Sherlockiem by zorientować się, że z takim kapitałem łączy się największe ryzyko polityczne. Gdy rząd krajowy bądź międzynarodówka uzna, że w fabryce na być 40% rudych na stanowiskach kierowniczych, to właściciel może się tylko ukłonić. Może w ostateczności nową fabrykę wybudować w przyjaźniejszym miejscu.

Akcjonariusz tylko częściowo jest w lepszej sytuacji. Gdy w jakimś kraju zapowiada się oskalpowanie przedsiębiorstw, może szybko podjąć ucieczkę. Tyle, że gdy wszyscy uciekają, rynek szybko dyskontuje skutki oskalpowania. Zauważmy też, że w krajach rozwiniętych przez ostatnich kilka lata akcjonariusze przeszli dziesięcioletnią ścieżkę zdrowia. Całą zmienność sytuacji akcjonariusze musieli wziąć na siebie.

Świętymi krowami są dla odmiany posiadacze obligacji. Zauważmy, że kryzys 2008 roku wywołany był przez nadmierne zlewarowanie banków. Z bankrutujących banków akcjonariusze wyszli z pustymi rękami (i dobrze) ale właścicielom obligacji nie spadł włos z głowy. Państwo uratowało.

Elementem terapii szokowej, realizowanej w większości krajów na przełomie lat 70-tych i 80-tych, a w Polsce najpierw na początku lat 90-tych a potem na początku lat 2000 był znaczny wzrost stóp procentowych. Państwa, poprzez banki centralne obiecały, że będzie dbać, by ludziom pożyczającym państwu pieniądze włos z głowy nie spadł i że nigdy nie będą stratni. U szczytu terapii realne stopy procentowe sięgały 10% i więcej.

Jakie były tego efekty ? Kapitał przestawił się z inwestowania w fabryki na inwestowanie w obligacje. Dawało to wyższy zysk i pozbawione było ryzyka. W krajach które wprowadziły terapię szokową, produkcja przemysłowa spadła o 30%, i zwykle nigdy nie wróciła do starych poziomów. Dzięki obligacjom i finansowalności deficytów, państwo miało więcej pieniędzy na walkę z bezrobociem, które wytworzyło. Rykoszetem zyskali akcjonariusze, poprzez brak presji płacowej w przedsiębiorstwach.

Zauważmy ciekawostkę. Gdy na giełdzie są spadki, to nastrój społeczny jest: dobrze im tak spekulantom i kapitalistom. A to przecież akcjonariusze umożliwiają inwestycje w maszyny, które dają miejsca pracy. Gdy w ostatniej dekadzie raz się tak zdarzyło, że stopy procentowe były niższe niż inflacja, to było larum i Oberguru wzywał RPP by się sama rozwiązała. Właściciel obligacji, lub instrumentu dłużnego, jest świętą krową.

Powoli świat idzie jednak w lepszym kierunku. Od kilku lat w USA są ujemne realne stopy procentowe. Pękła bańka obligacyjna, choć nie ma jeszcze dewastacji portfeli. Mając instrumenty dłużne w banku można już stracić – jak na Cyprze.

Kolejną świętą krową są posiadacze prawa do świadczeń. Tutaj mamy ciekawostkę. Z jednej strony jest kapitał którego nie ma, ale z drugiej, emeryt, w szerokim pojęciu tego słowa, żyje z kapitału. Zauważmy też, że na obsługę zadłużenia Polska wydała w zeszłym roku ok 40 mld zł. Na emerytury, rozumiane jako dożywotnie świadczenie, poszło 185 mld zł, plus wydatki poprzez służbę zdrowia. Widzimy że kapitał zgromadzony w prawie do emerytur jest wielokrotnie większy niż kapitał posiadany przez ludzi w obligacjach. Dodajmy też, że latami ten kapitał jest uprzywilejowany – wzrost emerytur uwzględnia inflację i realny wzrost płac, a wzrostu bezrobocia, wzrostu świadczeniobiorców już nie.

Z połączenia dwóch obserwacji – kapitał w prawie do świadczenia jest kapitałem pozornym, oraz w tym, że mówimy tu o gigantycznym kapitale, w przypadku Polski około 4 000 mld zł, łatwo dojść do wniosku, że nastąpi tutaj jakaś forma bankructwa czy przycięcia włosów.

Co widzimy patrząc na ostatnich 30-40 lat ? Po pierwsze odpływ kapitału z form materialnych i akcji w kierunku obligacji. Jednym z elementów tego procesu jest wzrost udziału obligacji korporacyjnych w finansowaniu przedsiębiorstw. Efektem tego procesu jest wzrost niestabilności rynków finansowych – kapitał akcyjny bardziej uczestniczy we wzroście, ale też w stratach przedsiębiorstwa.

Po drugie widzimy stale rosnący kapitał pozorny w postaci prawa do świadczeń. Mamy eskalację rosnących obietnic, za którą nie idzie wzrost wypłacalność obiecującego.

Jeżeli pokolenie Y, do którego forpoczty należę, chce zobaczyć emeryturę bez eutanazji, to musi zapewnić dwie rzeczy. Po pierwsze musi zreindustrializować Europę. Człowiek, który chce zbudować fabrykę, musi być przez państwo bardziej chroniony niż właściciel obligacji i niż świadczeniobiorca. Kilka lat ujemnych realnych stóp procentowych są krokiem w dobrym kierunku. Krokiem w dobrym kierunku byłoby też zapewnienie stabilnej bazy energetycznej, niestety tutaj Europa, pod wodzą Niemiec, idzie w kierunku auto-kastracji. W dobrym kierunku idzie USA z gazem łupkowym. Po drugie, trzeba wprowadzić uczciwe zasady księgowości w systemie emerytalnym. Osobiście jestem zwolennikiem tezy, że  świadczenie emerytalne to zasiłek i należy dążyć do jak największego spłaszczenia emerytur, na poziomie, powiedzmy, 1300 zł miesięcznie, co da 140 mld zł rocznie.

Pomoralizowałem.  Jakie ma to znaczenie praktyczne ? Według mnie, należy się zachować przyzwoicie – czyli inwestować w środki materialne i stanąć po krótkiej stronie obligacji. Świetną ku temu metodą jest długoterminowy kredyt na stałą stopę procentową.

Tagi: giełda, inwestowanie


2014-01-06 15:10
 Oceń wpis
   

Czytelnicy spanikowali po moim noworocznym wpisie o ropie, i w dwa dni zwalili kurs o 5% :-) Na poważnie. Dzisiaj będzie rozwinięcie, dlaczego uważam że załamanie cen ropy będzie, po czterech latach stabilizacji, właśnie w tym roku, oraz o konsekwencjach dla reszty gospodarki.

Poprzednim razem przedstawiłem pobudki fundamentalne. Warto do tego dodać, że rolę FED uważam w całym procesie za drugorzędną, czy dokładniej mówiąc reaktywną. FED zacieśnia politykę monetarną nie dlatego, że tak podpowiadają mu anioły w głowie, tylko ze względu na rosnące zatrudnienie. Zatrudnienie, rosnące ze względu na reindustrializację, której nie byłoby bez taniego gazu z łupków.

Poza pobudkami fundamentalnymi jest jeden powód techniczny – trzy czarne kruki. Formacja ta została wyrysowana we okresie wrzesień-listopad poprzedniego roku. Widzimy, że jest to pierwszy taki sygnał w przez ostatnie lata. Trzy czarne kruki to formacja serii rozczarowań, która czasem prowadzi do załamania a czasem do bardzo długiej konsolidacji. Taka sama formacja wyrysowana przez wig20usd rok temu do tej pory stanowi barierę nie do przejścia.

 

 

Jakie będą skutki pasku ceny ropy? Zadajmy sobie najpierw pytanie jakie są skutki wzrostu cen ropy. W USA deficyt handlowy wynikający z importu ropy wynosi ok. 2% PKB. Wzrost ceny powoduje na papierze wzrost inflacji. Ludziom jednak zostaje mniej pieniędzy w portfelach, co wszelkie inne branże odczuwają jako deflacyjną recesję.

Pieniądze wracają jako popyt na obligacje. Wzrost cen ropy powoduje więc spadek rentowności obligacji, do poziomu równego czy niższego od poziomu inflacji i nadpodaż kredytu długoterminowego. Nie bez przyczyny wysokie ceny ropy zbiegły się w czasie z boomem kredytowym. Na rynkach peryferyjnych, petrodolary umożliwiają stworzenie jakiegokolwiek rynku kredytowego. Zauważmy, że jeszcze w 2002 roku wszystkich kredytów hipotecznych było w Polsce 15 mld zł. Teraz, tyle kredytów płynie co kwartał.

Co się stanie gdy cena ropy spadnie ?

Za spadkiem ceny ropy pójdzie spadek płynności na globalnym rynku finansowym. Nastąpi wzrost rentowności obligacji, szczególnie krajów uzależnionych od zewnętrznego finansowania. Wzrost rentowności bardziej dotknie Polskę niż Japonię.

Powoli, niektóre waluty już urywają się ze smyczy. Przykładowo Indyjska Rupia, w dwa lata straciła 50%. Piszę o rupii, z tego powodu, że to właśnie rupia a nie dolar, jest podstawową parą dla złota. Temat ten nie pojawia się w mediach głównego nurtu, ani w mediach “spiskowych”. To uwaga na marginesie, ale praktycznie wszystkie analizy rynku złota pomijają tego największego na świecie konsumenta błyskotek.

 

 

Poza wzrostem rentowności obligacji spodziewać się można spadków na giełdach. Przynajmniej tymczasowych. Spółki surowcowe i banki od razu odczują spadek zysków,  a zyski pozostałych spółek zaczną rosnąć dopiero po kilku miesiącach.

Obecna gospodarka coraz bardziej jest jak program komputerowy, a mniej niż buty zrobione przez szewca. Jest zdominowana przez koszty stałe. Napisanie programu jest bardzo kosztowne, jednak wyprodukowanie każdego egzemplarza nie pociąga za sobą kosztów. Tą samą dynamikę mają też filmy, książki, ale też procesory, komputery a coraz bardziej też samochody. Spadek cen ropy przełoży się na wzrost popytu na wszelki towary konsumpcyjne. Wzrost popytu przełoży się dynamicznie na wzrost zysków, gdyż koszty stałe rozłożą się na większą sprzedaż.

Nie do końca jest jasny popyt na dobra kapitałowe – maszyny, oraz na dobra luksusowe, typu Mercedes-Audi-BMW. Oba te rynki pędzone są przez klientów z krajów roponośnych a dużym producentem obu typów dóbr są Niemcy. Spadek cen ropy, może przełożyć się negatywnie na Niemiecką gospodarkę.
 

Tagi: giełda, inwestowanie