O mnie
 
Ideą tego blogu jest przedstawienie długoterminowych trendów i procesów na rynkach kapitałowym, towarowym i walutowym. Szczególny akcent jest położony na powiązania między tymi rynkami.




Najnowsze komentarze
 
2017-08-21 13:11
Monika1243 do wpisu:
Przeprowadzka
Szkoda, że się przeprowadziłeś z tego bloga, miał dobrą historię. To dzięki tobie zaczęłam[...]
 
2016-07-22 20:37
magowsicka do wpisu:
Co zrobi FED ?
ja uważam że super sposoby na dodawanie statystyk do wordpress opisany jest w tym poradniku[...]
 
2016-01-10 14:49
synonim nielogo do wpisu:
Pora na Świętego Mikołaja
jak tam zyski na opcjach call na S&P500 ze Strikem 2100 i 2200? Naprawdę trzeba być[...]


Kategorie Bloga
 
Ogólne
 
Ulubione
 




Wykres Tygodnia

wykresyGieldowe

2014-10-31 19:05
 Oceń wpis
   

W ciągu ostatnich kilku miesięcy cena ropy spadła o 25%. Czytelnicy tego bloga nie są jakoś szczególnie zaskoczeni. Spadek ceny ropy, był moją główną prognozą na ten rok. O przyczynach pisałem tutaj i tutaj. Obecnie, z punktu widzenia gospodarki, kluczowe jest pytanie, na jakim poziomie nastąpi stabilizacja. Jeżeli wraz ze wzrostem gospodarczym cena ropy zacznie rosnąć, to nic nie pękło – wracamy do starych problemów. Według mnie jednak pękło, i niska cena ropy się utrzyma.

Spadek ceny doprowadzi do wzrostu podaży. Tak, to nie przejęzyczenie. Są kraje, których budżety oparte są o export ropy. Te kraje wydobywają tyle, by budżet się spiął – robienie nadwyżek nie ma większego sensu. Co z nimi zrobić ? Zainwestować w ropę ? Teraz te kraje muszą zwiększyć wydobycie, by zrekompensować spadek cen. Dodatkowo duzi gracze, jak Arabia Saudyjska, mogą teraz zalać rynek ropą, by wyeliminować konkurencję, przede wszystkim ropę w łupków. Przykładowo tu podanej Arabii Saudyjskiej może się opłacać teraz trochę stracić, w zamian ustabilizowanie długofalowych perspektyw. W szczególności by uniknąć sytuacji jak na gazie sprzed kilku lat – na początku 2012 roku gaz był 90% tańszy niż w 2008 roku.

Spójrzmy na złoto. Po moim ostatnim wpisie, złoto zrobiło jeszcze rajd głupców do średniej 50-cio dniowej i dzisiaj przebiło z hukiem wsparcie na poziomie 1180. To wsparcie to nie w kij dmuchał. To wsparcie broniło się przez półtorej roku – jeżeli padło, to przed nami solidna wyprzedaż.

Giełda ma się świetnie. Po dynamicznym odleszczaniu, S&P500 powrócił ponad poziom 2000. Co to razem oznacza ?

Po pęknięciu bańki dot.com świat się przestawił na nowe tory. Zaczęły się liczyć surowce i przetrwanie. Koncepcja rozwoju poszła do kąta. Teraz ten etap się kończy. Zakończenie QE3 jest raczej potwierdzeniem, niż przyczyną. Surowców jest pod dostatkiem, przed nami świetlana przyszłość, więc koncepcja staromodnej metody obrony kapitału (złoto) też jest passe.

Według mnie bessa na akcjach by się w USA bardzo przydała. Po dwóch dewastacyjnych bessach (2000 i 2008) i dwóch krachach (2010 i 2011), zwykła bessa, do poziomów 1550 wzmocniła by trend i oczyściła gospodarkę. Ale rynek to nie koncert życzeń. Mam sporo w akcjach, ale głównie defensywnej spółki – Apple. Metodą wzrostu kursu sporą część portfela zaczęły stanowić krótkie pozycje na złoto, głównie opcje. Spadek S&P500 do poziomów w okolicy 1600 byłby pokoleniową szansą dla spóźnialskich, którzy przegapili 2009 rok.

 

Tagi: giełda, inwestowanie


2014-10-18 11:06
 Oceń wpis
   

FED powoli wygasza program QE3 a giełda już od końca lipca weszła w tryb zwiększonej zmienności. Co prawda, po lipcowej wyprzedaży było jeszcze bicie rekordów i wyskok ponad 2000, ale teraz giełda powróciła do poziomów w kwietnia. Tak naprawdę nic wielkiego się nie dzieje, spadek mniejszy niż 10% to normalna korekta, ale ostatnio jesteśmy rozleniwieni trwającym dwa lata Całkowitym Zanikiem Zmienności. Łezka się w oku kręci, na przełomie 2008/2009 dzień bez ruch 10% w górę lub w dół, był dniem straconym. -5% to było uspokojenie.

Powstaje naturalne pytanie – czy FED będzie bronił giełdy, ogłaszając program QE4, który już zyskał dowcipną nazwę QE4Ever. Według mnie nie. Obowiązkiem FED-u jest dbanie o pełne zatrudnienie w kontekście stabilności cen. Ogłoszenie QE4 jest obecnie ciężko uzasadnić. Spójrzmy na jeden z moich ulubionych wykresów – liczby nowych zwolnień.

 

 

U szczytu kryzysu, pracę traciło prawie 700 tyś ludzi tygodniowo. To bardzo dużo. Teraz liczba nowych zwolnień, od ponad pięciu lat, systematycznie spada, i wybiła się wyraźnie poniżej poziom 300 tyś. Liczba nowych zwolnień jest niższa niż w latach bezpośrednio poprzedzających kryzys. Ten wykres chciałbym zadedykować malkontentom, którzy twierdzą, że “te całe QE nic nie dały, tylko się finansjera napasła”. Na tym wykresie widzimy, że sytuacja robotnika o najniższej stabilności pracy radykalnie się poprawiła. Chcę to jeszcze raz powtórzyć – sytuacja prostego robotnika jest obecnie lepsza niż w latach bezpośrednio poprzedzających kryzys.

 

 

W szerszej perspektywie widzimy, że liczba nowych zwolnień jest najniższa od lat 70-tych, gdy siła robocza była znacznie niższa. Stabilność zatrudnienia jest na historycznie wysokich poziomach.

Jeżeli FED ma się trzymać swojego mandatu, to na spadki na giełdzie nie powinien reagować, tak długo, dopóki nie przekładają się one na znaczny wzrost liczby nowych zwolnień. W swoich prognozach na nowy rok pisałem, że spadkom na giełdzie towarzyszyć będą świetne informacje z rynku pracy – i tego się trzymajmy.

Tagi: giełda, inwestowanie


2014-10-11 12:00
 Oceń wpis
   

Korekta na głównych indeksach zaczynają przekształcać się w regularną bessę. DAX spadł od szczytu ponad 10%, przebijając poziom 9000 punktów. Obecnie indeks przebił linię trendu, tak nisko pociągniętą, jak się tylko dało. Kilka punktów niżej jest średnia stu tygodniowa, a na poziomie 7700 średnia 200-stu tygodniowa. Kluczowy może być poziom 8000 punktów. Jest to psychologiczna bariera oraz szczyt hossy z 2000 i 2007 roku.

 

 

W niemieckiej gospodarce jest spowolnienie. Widać to nawet bardziej w sygnałach niż twardych, ale opóźnionych, danych statystycznych. Kilka dni temu, w głównym wydaniu wiadomości, dyrektor jednej z fabryk mówił, że zwykle większość maszyn pracowała w cyklu 7-mio dniowym a kilka w cyklu 5-cio dniowym. Teraz jest odwrotnie.

Spowolnienie jest faktem, ale bardzo pozytywnym aspektem jest, że ze tym spowolnieniem idzie spadek cen ropy. Niższa cena ropy będzie naturalnym programem stymulacyjnym – ludziom zostanie więcej pieniędzy w kieszeni. Choć nafciarzom zmniejszy się też budżet na niemieckie maszyny. Niskie ceny ropy, tłumiące presję inflacyjną umożliwiają też rządom przeprowadzenie stymulacji fiskalnej lub monetarnej. Aczkolwiek uważam, że na programy stymulacyjne jest dużo za wcześnie. Stagnacja czy recesja jest niebezpieczna w kontekście wysokiego bezrobocia – może doprowadzić do nieodwracalnych szkód społecznych. Jednak teraz w Niemczech bezrobocie jest niskie, podobnie w USA – te dwa kraje nie mają presji na stymulowanie gospodarki i będę się przed tym bronić.

Spójrzmy na wykresy z szerszej perspektywy. W ciągu 17 lat DAX wzrósł 20-sto krotnie, z poziomu w okolicach 400 do poziomu 8000. Odchorowanie tego boomu powinno trwać około 10 lat, stosując zasadę złotego podziału. Widzimy też że kolejne fale wyprzedaży testowały kolejne zniesienia harmoniczne całej hossy.

 

 

Rok temu indeks wybił się ponad szczyty z 2000 i 2007 roku i teraz naturalnym zjawiskiem jest ruch powrotny by przetestować je od góry. Wtedy będzie można odgwizdać początek nowej hossy pokoleniowej. Z tym początkiem, to trochę przesada, początkiem hossy pokoleniowej jest dno wyprzedaży z 2009 roku, teraz można mówić o początku fazy partycypacji hossy pokoleniowej. Ze wzrostem giełdy, z gospodarki płyną świetne wiadomości, a ludzie cieszą się i partycypują we wzroście gospodarczym.

Gdyby DAX doszedł do poziomu 8000 i go obronił, będzie pora by być mega-byczym. Naturalnym celem powinien być wzrost w okolice 12-30 tyś punktów.

Tagi: giełda, inwestowanie


2014-10-04 11:43
 Oceń wpis
   

Po dwóch tygodniach certolenia się z poziomem 1215 złotu spadło poniżej 1200 usd za uncję. Impulsem spadków był najnowszy raport z amerykańskiego rynku pracy, pokazujący piękny wzrost zatrudnienia. Pozytywna była też struktura zatrudnienia, które rosło ławą w praktycznie wszystkich kategoriach, co jest świetną informacją dla enklaw do tej pory wykluczonych z tynku pracy.

Równe silnie co złoto, zareagował dolar, wobec złotówki wzrósł o 1.8%, wobec euro o 1.25%. Ze względu na tą ogromną dynamikę dolara, by odczytać trend, na złocie trzeba spojrzeć przez perspektywę wszystkich najważniejszych walut.

Indie

Kluczowa, według mnie, rupia cale zamieszanie przespała. Rynek zamyka się o 12:00 naszego czasu. Pierwszy wykres przedstawia kurs złota w rupii przez ostatnie dwa lata. Kluczowy poziom 737 jest wizytowany szósty raz. Co prawda raz zdarzył się jednodniowy wyskok poniżej tego poziomu, ale zawsze po odbiciu następowały wzrosty. Betonowe wsparcie. Jeżeli ten poziom padnie, to złoto będzie najtańsze od 2011 roku.

 

 

Jeżeli cena będzie najniższa od kilku lat, to coś może pęknąć w percepcji wartości złota w Indiach. Gdy miliard uncji jaki Indyjczycy mają pochowany po szkatułkach pójdzie w ruch, to świat nie znajdzie tyle celulozy, by tą podaż odebrać. Na dzisiaj kluczowe jest, jak piątkowe wydarzenia przełożą się na cenę rupii w dolarach i złota w rupii. Sytuacja jest otwarta.

 


Dolar

Złoto zamknęło się na najniższym poziomie tygodnia od 2010 roku. O przełamaniu wsparcia będzie można mówić jednak dopiero po przełamaniu poziomu 1180. Złoto ostatnio tak ma, że długo testuje dany poziom, a po impulsie spadków, obsuwa się codziennie, bez korekty – powoli ale konsekwentnie. Czy i tak będzie tym razem ?

 

 

Teraz pora na rysunek krążący po internecie, który ma sugerować, że cena 1200 to twarde dno, i może być przełamane jedynie chwilowo. Wykres jest w formacie jpg, dlatego ma tak słabą jakość – jpg jest kompresją fraktalną i świetnie kompresuje zdjęcia czy filmy, ale fatalnie ostre krawędzie. Do grafiki należy używać formatu png.

 

 

Wykres przedstawia koszt wydobyć uncji złota. Cienka linia, to koszt jaki osiąga 50% wydobywanego złota. Gruba linia, to koszt osiągany przez 90% kopalni, a linia przerywana, ma dodane koszty kapitałowe. Tak czy inaczej, jak widzimy, większość kopali, ma na zlocie całkiem dobry zysk. Po drugie, cena wydobycia systematycznie rośnie, wraz z rosnącą ceną. Im wyższa cena, tym bardziej opłaca się wydobywać z mniej wartościowych źródeł. Gdy cena spadała w latach 90-tych, cena wydobycia też spadała.

Czy ten wykres, to dowód na twarde dno na poziomie 1200 ? Według mnie nie. Kopalnie złota od kilku lat nie zabezpieczają się kontraktami – sprzedają złoto na bieżąco po cenie spot. Jeżeli kopalnia ma cenę wydobycia 1200 i cena spada do tego poziomu, to optyka się zmienia. Do tej pory optyka była taka: cena złota rośnie – zarabiam więcej, cena spada – zarabiam mniej. Teraz optyka robi się niesymetryczna: cena złota rośnie – zarabiam więcej, cena spada – idę do piachu. W tej sytuacji rozsądny zarząd zabezpieczy jak najszybciej całą przewidywalną produkcję kontraktami S. Kopalnie będą sypaczami. Spadek ceny, na zmniejszenie produkcji, przełoży się z opóźnieniem kilkuletnim.

Europa

Na koniec wisienka na torcie, czyli wykres złota w euro. Wykres złota w euro stoi w miejscu ze zmiennością na poziomie 4%. Nie widać dramatyzmu ostatnich kilku tygodni. Przez wiele miesięcy, złoto waliło głową w sufit. Ta kreska nie jest przypadkowa – jest to drugie zniesienie harmoniczne całego wzrostu ceny złota w poprzedniej dekadzie. Tak się złożyło, że szczyt siły złota w 2011 roku zbiegł się ze szczytem słabości euro. Złoto, licząc w euro skorygowało się dużo silniej, niż w innych walutach, i teraz odpoczywa w kluczowym technicznie punkcie.

 

 

Podsumowanie

Następne tygodnie przyniosą rozwiązanie zagadki i okazję by zarobić lub stracić. Względnie zanudzić się, jeżeli będzie konsolidacja.

Sam mam dużo różnych pozycji na złocie – kontrakty i opcje. W środę rozliczyła mi się październikowa seria opcji, z zyskiem około 250%. Kupiłem od razu serię listopadową (strike 1200). Zamierzam też dokupić opcje daleko poza pieniądzem z serii grudniowej. W przypadku konsolidacji, człowiek traci pieniądze, ale w przypadku dużych spadków, jest to możliwość grania z dużym lewarem, bez ryzyka odleszczenia stop-lossem.

 

Tagi: giełda, inwestowanie