O mnie
 
Ideą tego blogu jest przedstawienie długoterminowych trendów i procesów na rynkach kapitałowym, towarowym i walutowym. Szczególny akcent jest położony na powiązania między tymi rynkami.




Najnowsze komentarze
 
2017-08-21 13:11
Monika1243 do wpisu:
Przeprowadzka
Szkoda, że się przeprowadziłeś z tego bloga, miał dobrą historię. To dzięki tobie zaczęłam[...]
 
2016-07-22 20:37
magowsicka do wpisu:
Co zrobi FED ?
ja uważam że super sposoby na dodawanie statystyk do wordpress opisany jest w tym poradniku[...]
 
2016-01-10 14:49
synonim nielogo do wpisu:
Pora na Świętego Mikołaja
jak tam zyski na opcjach call na S&P500 ze Strikem 2100 i 2200? Naprawdę trzeba być[...]


Kategorie Bloga
 
Ogólne
 
Ulubione
 




Wykres Tygodnia

wykresyGieldowe

2014-03-22 14:04
 Oceń wpis
   

Nieuchronnie zbliżamy się do cyklicznej bessy. Zadajmy sobie pytanie jaka będzie bessa – analiza tego pytania przyniesie więcej korzyści, niż spekulowanie, kiedy bessa się zacznie. Dwie odpowiedzi natychmiast same się nasuwają. Po pierwsze ta bessa będzie inna niż poprzednie. Jest to obowiązująca na giełdzie zasada zmienności – zawsze jest inaczej niż ostatnim razem. Druga odpowiedz jest taka, że ludzie którzy nienawidzą FED-u, cz też mają żal do FED-u, będą mieć do niego jeszcze większy żal.

Jaka była poprzednia bessa ?

Poprzednia bessa była dewastacyjna. Doprowadziła do krańcowego niedowartościowania  akcji. Przykład z ostatnich dni to BMW, który się ostatnio pięknie z trendu bocznego wybił. Na dnie bessy akcje chodziły po kilkanaście euro. Obecnie spółka zarabia prawie 8 euro na akcję rocznie, a w ciągu ostatnich czterech lat zarobiła prawie 30 euro na akcję. Spółkę można było kupić za równowartość dwuletnich zysków. Przy czym nie mówimy tutaj o jakiejś egzotycznej spółce, której udał się nagły wzrost. Mówimy o spółce z dekadami tradycji i marką rozpoznawalną na całym świecie. Fundamentem tej dewastacji było przekonanie, że recesja nie będzie cykliczna, tylko wieczna. Spółki już nigdy nie będą zarabiały.

 

 

Po dewastacyjnych spadkach nastąpiło mocne odbicie, praktycznie bez korekty aż do maja 2010 roku. Pamiętam jak wiosną pięć lat temu każda audycja mówiła o “rajdzie głupców”. Wtedy nie mogłem zrozumieć, dlaczego ludzie, którzy zostali na peronie zaklinali, że to ci z akcjami są głupcami. Teraz widzę, że seria rajdów głupców była podczas bessy 2001-2003. Analitycy i audycje zawsze są zwarci i gotowi to przeanalizowania poprzedniej bessy. Obecnie prasa-radio-i-telewizja co jakiś czas ostrzega, że akcje mogą nagle runąć o połowę. Albo o 44.5%. To ten sam schemat. Wtłaczanie przyszłości w ramy przeszłości.

 

 

Chcę tu podkreślić, że gdy mówię o dewastacyjnej bessie nie mówię tu o dużych spadkach. Mówię tu o spadkach prowadzących do krańcowego niedowartościowania. Przykładowo, cena wielu modnych w hossie spółek bud-dew spadła o 80-90%, ale cały czas można było mówić o przewartościowaniu. Cena spadała z poziomu “kolonizacji księżyca, a może i Marsa” do ceny “będziemy robić drogi w Polsce”. Ta cena i tak była optymistyczna i nie uwzględniała, że drogi i baseny na Euro2012 będą budowane ze stratą wykonawcy.

Kolejną cechą poprzedniej bessy była mała zmienność sektorowa. Indeksy spadały w dzień o 10% i wszystkie spółki spadały o 10%. Ludzie bali się przyszłości jako takiej, a nie perspektywy konkretnego sektora czy spółki.

Jaka będzie więc bessa ?


Według mnie, aktywność będzie nie od strony indeksów a od strony sektorów. Nie będzie też krańcowego niedowartościowania. Jedynie najbardziej przewartościowane spółki wrócą do wycen uzasadnionych zyskami. Jednym z moich typów na spadki jest Amazon. Ta firma ma bardzo dynamiczny wzrost obrotów, spore wydatki na inwestycje i marże cienkie jak pergamin. Inwestorom się to podoba. Nagły spadek dynamiki wzrostu przychodów może doprowadzić do zrewidowania poglądu na zyski na nagłej wyprzedaży.

Kryzys płynności


Poprzednia recesja wynikała z kryzysu płynności. Z kryzysu przepływu pieniądza. FED wykazał się przytomnością umysłu i odblokował przepływ pieniądza. Poprzez skup aktywów pozwolił się też zdelewarować sektorowi prywatnemu. Według mnie, FED zasłużył na Pokojową Nagrodę Nobla.

Za to właśnie ludzie FED-u nienawidzą. Za to, że działał zgodnie ze swoim statutem i zdrowym rozsądkiem i nie pozwolił, by kryzys płynnościowy przerodził się w rozpad gospodarki i społeczeństwa. Ludzie, którzy zostali na peronie mają żal do FED-u, że nie kupili gdy była na to życiowa okazja.

Na wielu blogach można wyczytać, że FED jedynie odsunął kryzys w czasie, i teraz wróci on ze zdwojoną siłą. Kolejna bessa rozwieje te oczekiwania. Płytka bessa z dużą dynamiką sektorową i niewielką indeksową niczym nie będzie przypominała armagedonu.

O ile z poprzednią bessą łączyła się recesja, tak teraz z bessą będą szły świetnie wiadomości z gospodarki. Szczególnie z gospodarki od strony zatrudnienia i konsumpcji. Ta bessa to nie będzie czas smutku. Będzie to czas konsumpcji i ograniczenia inwestycji, by tą konsumpcję umożliwić.
 

Tagi: giełda, inwestowanie


2014-03-09 13:15
 Oceń wpis
   

Sytuacja demograficzna Polski nie jest zła, jest katastrofalna. W tym wpisie chce postawić dwie powiązane ze sobą tezy: po pierwsze, pokolenie powojenne przyznało sobie hojne świadczenia emerytalne, których młode pokolenie nie jest i nie będzie w stanie unieść. W związku z tym konieczne jest przeniesienie ciężaru świadczeń na ludzi starszych. Druga teza jest taka, że jeżeli sytuacja nie ulegnie radykalnej zmianie to w ciągu dwóch pokoleń Polska zniknie jako naród. Nie mówię tu, że PKB zmniejszy się o 10%, czy o czymś takim, mówię o biologicznej eksterminacji.

Pierwszy wykres przedstawia liczbę ludności w funkcji roku urodzenia. Dla łatwiejszej dyskusji ponazywajmy sobie pokolenia. Ludzie urodzeni od zakończenia wojny do roku 1960-go to pokolenie baby boomers (BB). Nastające po nim pokolenie niżowe nazywane jest pokoleniem X. Granice tego pokolenia to orientacyjnie 1960 rok do końcówki lat 70-tych. Kolejny wyż, dzieci pokolenia BB, to pokolenie Y. Następujący po nim niż lat 90-tych, to pokolenie Z. Obecnie pora już mówić o pokoleniu dzieci pokolenia Y, czyli o pokoleniu A (bo pokolenie Ź brzmi mało fajnie).

 

 

Ustalmy sobie teraz kilka faktów. Ze struktury demograficznej i oficjalnie obowiązującego prawa można policzyć liczbę emerytów. Pod pojęciem emeryt rozumiem tu osobę pobierającą dożywotnie świadczenie, nie wnikając jak to świadczenie się prawnie nazywa – czy jest to emerytura ZUS, KRUS, resortowa, czy renta rodzinna, jak formalnie nazywa się emerytura po mężu, do emerytów wliczeni są też renciści. Przyjmując stare reguły emerytalne – 65 lat dla mężczyzny i 60 lat dla kobiety – wychodzi, że w Polsce powinno żyć 2.24 mln emerytów i 4.9 mln emerytek. Zupełnie przy okazji widzimy, jak bardzo w Polsce uprzywilejowane są kobiety. Szczególnie starsze kobiety.

W każdym razie, w sumie emerytów powinno być 7.2 mln. GUS podaje jednakże, że emerytów jest 9 mln. Mamy więc nadwyżkę 1.8 mln emerytów w Polsce. Średnia emerytura wynosi 2 tyś zł miesięcznie, co przekłada się 43 mld zł  nadmiarowych emerytur rocznie. Mówimy tu więc o sporych pieniądzach. Gigantycznych pieniądzach. Obecna sytuacja utrzymuje się od końca lat 90-tych. Program wczesnych emerytur jest efektem ubocznym wprowadzenia OFE, a potem, gdy z paranoiczną polityką monetarną początku poprzedniej dekady przyszło wysokie bezrobocie, program wczesnych emerytur nabrał prawdziwego rozpędu. Możemy orientacyjnie powiedzieć, że młodzi emeryci w ciągu ostatniej dekady przejedli 400 mld zł – połowę Polskiego zadłużenia.

Zauważmy, że obecnie żyjemy w specyficznej dekadzie w cyklu pokoleniowym. Z jednej strony pokolenie BB jest cały czas na rynku pracy, w tym roku na emeryturę przechodzić będą mężczyźni z rocznika 1949. Ludzie urodzeni w latach 50-tych cały czas są na rynku pracy. Z drugiej strony pokolenie Y już jest na rynku pracy. Powinniśmy mieć nadwyżki produkcji nad konsumpcją, a i budżet rok w rok powinien mieć kilkadziesiąt miliardów złotych nadwyżki. Rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej – ten czas obrastania w tłuszczyk został zmarnowany, w najlepszych demograficznie latach deficyt państwowy bił kolejne rekordy. Poprzedni raz podobna sytuacja demograficzna miała miejsce w latach 70-tych, gdy pokolenie BB wchodziło na rynek pracy.

Co przyniosą następne lata ? Patrząc na sam wykres wieku można dojść do wniosku, że za kilka lata przyjdzie emerytalne tsunami. Tyle, że tsunami już tu jest, jego front będzie więc rozmyty. Z sześciomilionowej kohorty pokolenia BB, prawie jedna trzecia jest już na emeryturze. NIe zmienia to jednak faktu, że w ciągu dekady przybędzie 3-4 mln emerytur, podczas gdy liczba ludzi w wieku produkcyjnym spadnie – na rynek pracy wchodzą coraz mniejsze roczniki z lat 90-tych.

Zauważmy tutaj ciekawostkę. Na wczesne emerytury przechodzili ludzie o niskich kwalifikacjach i perspektywach oraz święte krowy (resorty i górnicy). Normalnie pracujący ludzie, o wysokich kwalifikacjach i dobrych zarobkach nie byli zainteresowani wczesną emeryturą. Teraz ci ludzie będą przechodzili na normalne emerytury. Oznacza to, że nie będą produkować i płacić podatków, a po drugie, będą pobierać relatywnie wysokie emerytury. Oba te czynniki mają negatywny wpływ i na PKB i na finanse publiczne.

Zauważmy też, że w emerytalnym tsunami mieliśmy kilka lat wytchnienia. Dzięki ograniczeniu programu wczesnych emerytur w 2008 roku, przez ostatnie kilka lat mniej ludzi przechodziło na emerytury. Ci ludzie teraz będą przechodzić już na normalne emerytury, co cyklicznie pogorszy sytuację rachunków narodowych.

Podsumowując. W czasach, gdy powinniśmy obrastać w tłuszczyk, zadłużaliśmy się na potęgę – a przed nami zima. Obecnie system nie bilansuje się, jak więc ma się zbilansować w znacznie gorszym otoczeniu demograficznym ?

Wpis zrobił się już długi. Zostały jeszcze dwa tematy, na później. Pierwszy, to jak wyglądała liczba emerytów w czasach historycznych. Dane, które mam są bardzo dziurawe. W 1970 roku emerytów było poniżej 2.5 mln a dekadę później już 4.5 miliona. Tak czy inaczej, emerytów było o połowę mniej niż obecnie, przy wyższej liczbie pracujących. W 1980 roku pracowało 14 mln ludzi, a obecnie około 12 mln, przy czym pracujących w sensie, odprowadzających normalne składki, jest kilka milionów mniej.

Drugi temat, to mizeria pokolenia A. W zasadzie nie widzimy wyżu demograficznego a tylko kilka lat zatrzymania spadków. Pokolenie Y wyszło już z wieku rozrodczego, czy ściślej mówiąc, jest już po szczycie wieku rozrodczego. Obecnie pałeczkę przejmuje malutkie pokolenie lat 90-tych. Pokolenie Y ma dzietność na poziomie 0.65. Należy zadać sobie pytanie, jak to się stało, że tym ludziom nie dano szansy na dzieci. To jest obecnie najważniejsze w Polsce pytanie.

 

Tagi: giełda, inwestowanie