O mnie
 
Ideą tego blogu jest przedstawienie długoterminowych trendów i procesów na rynkach kapitałowym, towarowym i walutowym. Szczególny akcent jest położony na powiązania między tymi rynkami.




Najnowsze komentarze
 
2017-08-21 13:11
Monika1243 do wpisu:
Przeprowadzka
Szkoda, że się przeprowadziłeś z tego bloga, miał dobrą historię. To dzięki tobie zaczęłam[...]
 
2016-07-22 20:37
magowsicka do wpisu:
Co zrobi FED ?
ja uważam że super sposoby na dodawanie statystyk do wordpress opisany jest w tym poradniku[...]
 
2016-01-10 14:49
synonim nielogo do wpisu:
Pora na Świętego Mikołaja
jak tam zyski na opcjach call na S&P500 ze Strikem 2100 i 2200? Naprawdę trzeba być[...]


Kategorie Bloga
 
Ogólne
 
Ulubione
 




Wykres Tygodnia

wykresyGieldowe

2014-06-29 08:30
 Oceń wpis
   

Największy indeks wyrażony w dolarach szykuje się do większego ruchu. Z jednej strony można wierzyć, że indeks pozostaje w długookresowym trendzie bocznym. a ostatnio właśnie odbił się od jego górnego ograniczenia. Ten trend boczny jest w cieniu trzech czarnych kruków z początku 2013 roku.

 

 

Z drugiej strony można wierzyć, że indeks znajduje się w średnioteminowym trendzie wzrostowym rozpoczętym latem 2012 roku. Urok tej teorii polega na tym, że latem 2012 roku zaczęło się brutalne hamowanie gospodarki, co zwykle jest punktem przełomowym dla giełdy – uderza o minimum i rozpoczynają się cykliczne wzrosty. Mówiąc o trendzie wzrostowym nie mamy jednej linii trendu, ale kilka równoległych linii. Wykres jest dość poszarpany.

Obie linie oddziela obecnie niecałe 10%. Albo zwycięży trend boczny, co oznacza spadki w okolice 700, a może i niżej, albo trend wzrostowy, co sugerowałoby atak w okolice 900-1000. Czas na konsolidację się kończy.

 

 

Patrząc na wykres na świecach tygodniowych, widzimy, że wykres jest skonsolidowany – średnia 200-stu tygodniowa jest płaska i dochodzi co niej średnia 50-cio dniowa. Średnie chcą wyrysować formację złotego krzyża. Czyli na wzrosty. Jak będzie – się okaże. Konsolidacja trwała prawie rok, więc po wybiciu można spodziewać się, że to co się wykluje będzie obowiązywać przez następnych kilka-kilkanaście miesięcy.

Tagi: giełda, inwestowanie


2014-06-19 18:09
 Oceń wpis
   

DAX doczłapał się do poziomu 10 000 punktów. Gdy dotknął tego poziomu pierwszy raz, dziennik “Die Welt” skomentował to tekstem na trzeciej stronie pod tytułem “Powód do radości ?”, czy dokładniej “Powód do Jubileuszu ?”. Tak właśnie wyglądają obecnie Niemcy – faktyczny boom gospodarczy połączony ze sceptycyzmem medialnym. Tak samo było w Polsce w 2005 roku.

S&P500 też jest blisko jubileuszowego poziomu 2000. A wiemy, że w 2000 roku było załamanie. Indeksowi S&P500 do okrągłej liczby brakuje kilku procent. W takich chwilach, przychodzi czas refleksji i pytanie – co dalej.

Z jednej strony, techniczne, naturalna byłaby korekta i przetestowanie od góry poziomów hossyz  z 2000 i 2007 roku. Fundamentalnie, akcje są cały czas tanie. Są co prawda znacznie droższe niż w 2009 roku, ale wtedy świetną spółkę można było kupić za równowartość dwuletnich zysków. To se nie vrati.

Kluczowa prawda o rynku jest taka, że porusza się od przesady do przesady. Nigdy od przesady do równowagi. Katastrofalne niedowartościowanie z 2009 roku będzie prowadziło do ogromnego przewartościowania w przyszłości. Postawiłem też kiedyś tezę, że giełdzie udzieli się trochę szaleństwa z rynku obligacji – dawałoby to wycenę S&P500 w okolicy 6000 punktów.

Polska.

W Polsce jest odwrotnie niż w Niemczech i odwrotnie do tego, co było w 2005 roku. Media trąbią, że miszczostwo-świata, najlepszy-pkb-wzrost-w-europie  a rzeczywistość jest, jaka jest – mizerniuchna. W marcu 2013 roku napisałem o formacji trzech czarnych kruków na indeksie wig20usd. Wtedy napisałem, że czarna świeca to rozczarowanie, a trzy czarne świece, to formacja serii rozczarowań. Ta analiza była poprawna, ale mało kreatywna. Obecnie bym powiedział, że trzy czarne kruki to formacja “chuj, dupa i kamieni kupa”. Wspomniany indeks cały czas jest w cieniu tej formacji.

 

 

By w Polsce zagościły trwałe wzrosty, musi się spełnić jeden ze scenariuszy: albo musi powrócić moda na rynki egzotyczne (nie zapowiada się) albo Polska musi pokazać, że jest cywilizowanym, europejskim krajem (też się nie zapowiada).

Dodruk pieniądza

Dodruk pieniądza to drażliwy temat. Nie jestem jego dogmatycznym przeciwnikiem. Gdy spada M2, bank centralny powinien dodrukować pieniędzy, tak jak robi to obecnie FED. Dla przypomnienia, w Polsce, recesja zaczyna się, gdy wzrost M2 rośnie 5% r/r. Sytuacja wymagająca dodruku raczej się więc nie zdarza.

Rząd właśnie przyjął ustawę, która daje prezesowi NBP jednoosobową władzę nad dodrukiem pieniędzy i przekazaniem ich ministerstwu finansów, poprzez BGK. Według mnie, szef opozycji, powinien powiedzieć trzy zdania, by ten projekt uwalić: “Przyjdzie pora, że dojdziemy do władzy. Przyjdzie pora, że będziemy mieć swojego szefa NBP. I wtedy skorzystamy z tej ustawy w pełnej rozciągłości”.

 

Tagi: giełda, inwestowanie


2014-06-14 11:10
 Oceń wpis
   

Indeks implikowanej zmienności indeksu S&P500 wybił się dołem z rocznego trendu bocznego. Przez dłuższą część hossy trwającej od 2009 roku indeks implikowanej zmienności, VIX, był świetnym oscylatorem. Jego spadek zapowiadał krótkoterminowe przegrzanie, a podczas korekty następowała eskalacja zmienności.

Na wykresie widzimy ostatnie daw lata. Kurs porusza się formacją UUU, z płaskim dnem i chwilową eskalacją zmienności – korektą na indeksie bazowym. Teraz kurs zszedł na niższą półkę.

 

Myśląc logiką ostatniej hossy, tak znaczny spadek zmienności jest zapowiedzią większej korekty. Można to łatwo uzasadnić. W przybliżeniu, im mniejsza zmienność, tym węższe stop-losy, więc zmiana kursu może szybko prowadzić do lawiny zamykanych stop-losów. Dokładniejszy opis można znaleźć w starszym wpisie.

 

 

Spójrzmy na ostatnie 25 lat zmienności. Mieliśmy dwa okresy bardzo niskiej zmienności. Pierwszy to okolice 1995 roku. Zauważmy, że wtedy dojrzała hossa zamieniła się w szaleństwo późnych lat 90-tych. Podczas tego szaleństwa, zmienność rosła razem z indeksem, co można interpretować, że ludzie nie bali się spadków, tylko, że przegapią pociąg. W strefie makroekonomicznej mieliśmy wtedy operację miękkiego lądowania. FED-owi udało się schłodzić gospodarkę i obniżyć oczekiwania inflacyjne bez wywoływania recesji. Wydawało się wtedy, że recesja jest pieśnią przeszłości, i możliwe jest takie sterowanie gospodarką, by jej uniknąć.

Drugi okres, to szczyt mizernej, na rynkach centralnych, hossy zakończonej w 2007 roku. Po tej hossie przyszło załamanie indeksów i eskalacja zmienności. W strefie makroekonomicznej była to cisza przed burzą. Podczas burzy wydawało się, że recesja się nigdy nie skończy, a jakikolwiek wzrost gospodarczy, czy zyski operacyjne spółek, są pieśnią przeszłości.

Więc teraz ?


Czy nie za bardzo jesteśmy przywiązani, do ostatnich kilku lat ? Główne indeksy mają obecnie wskaźnik C/Z na poziomie 12-15. Obligacje, mają ten współczynnik na poziomie 50-80. Ludzie nie liczą na zysk, chcą jedynie uniknąć zmienności. Gdy zmienność na giełdzie przez dłuższy czas będzie utrzymywała się na niskim poziomie, akcjom może udzielić się szaleństwo panujące obecnie na rynku obligacji. Gdy niska zmienność będzie przyciągać kapitał, będzie to prowadziło do dalszego spadku zmienności, który będzie przyciągał kapitał …

Deflacja

Tak jak w 2008 roku powszechne były obawy maga-inflacji, tak teraz widmo deflacji straszy w prasie-radiu-i-telewizji. Przywołałem tu 2008 roku, wtedy, w przeddzień spirali deflacyjno-recesyjnej powszechna była obawa o inflację, a ECB nawet podnosił latem stopy procentowe. Przypomnijmy jeszcze raz co się wtedy stało – przelewarowane społeczeństwo zostało uderzone cenowym szokiem podażowym. W przelewarowane społeczeństwo uderzył kryzys energetyczny.

Teraz sytuacja jest odwrotne. Społeczeństwo nie jest już tak zlewarowane, a spadek cen ma charakter podażowy. Kilka małych szoków cenowych odpuściło. Po pierwsze, globalny kryzys energetyczny został złagodzony gazem łupkowym. Po drugie kryzys żywnościowy, rozpoczęty latem 2010 roku został w zeszłym roku zakończony i ceny pszenicy wróciły do poziomu z wiosny 2010 roku. Po trzecie, w tym roku nie było kryzysu warzywnego jak rok temu – zima nie trzymała do maja (dziękujemy ci Zimo !). Obecnie ECB trzyma rękę na spuście – i według mnie przedobrzy.

 

Tagi: giełda, inwestowanie


2014-06-04 21:44
 Oceń wpis
   

Wybory do PE wygrał UPR, czy jak się to teraz nazywa. Mam w związku z tym kilka luźnych refleksji. Zacznę od tego, że dwadzieścia lat temu intensywnie Najwyższy Czas czytałem. W pewnym sensie ukształtował on mój sposób myślenia, czy trafniej mówiąc ukształtował niektóre aspekty sposobu myślenia. Dojrzałe myślenie to równowaga między odwagą a rozwagą, między różnymi, uprawnionymi, punktami widzenia.

Korwin zawsze miał wysokie poparcie wśród młodzieży. Koncepcja równych szans, którą UPR głosił, jest zwyczajnie bardzo atrakcyjna dla młodzieży. Młodzi ludzie, którym zależy, by prawnicy i lekarze wywodzili się z rodzin prawniczych i lekarzy są w mniejszości. Dla zdrowego, młodego człowieka, koncepcja “jak se pościelesz, tak się wyśpisz” to zupełnie naturalna wizją świata. Gdy człowiek ma już konkretny zawód, miejsce w świecie, takie koncepcje bardziej wywołują strach niż zainteresowanie. A z czasem preferowana jest wersja, “jak se pościelesz, to mnie zawołaj”.

Gdy w 1995 roku byliśmy w liceum, robiliśmy licealne wybory prezydenckie i Korwin wygrał. Zdobył ponad 50% głosów. Jako, że byliśmy porządnym liceum w centrum stolicy, został on zaproszony na wygłoszenie wykładu. Pamiętam kilka rzeczy, zacytuję jedną. Korwin opowiadał, dlaczego demokracja jest zła, na takim przykładzie: na bezludnej wyspie jest dwóch mężczyzn i kobieta. Mężczyźni mogą demokratycznie przegłosować, że kobieta będzie z nimi na przemian spała. Mogą to nawet do konstytucji wpisać. Z jednej strony fajne, z drugiej bezmiernie niepraktyczne. A ten przykład można by powiedzieć tak: w Polsce mieszka 9 milionów emerytów i 6 milionów ludzi w wieku rozrodczym. Emeryci przy podziale dóbr zawsze przegłosują ludzi w wieku rozrodczym. Tym bardziej, że wszyscy emeryci mają spójne cele, a bycie w wieku rozrodczym jest jednym z kilku aspektów życia, obok pracy i mieszkania. Zamiast spektakularnego radykalizmu, głębsza myśl polityczna i dostrzeżenie faktycznego problemu.

W międzyczasie środowisko UPR poszło w jeszcze większy i niepotrzebny radykalizm. Niekiedy w wersji kieszonkowego radykalizmu. Przy okazji, globalnie, tak zwani konserwatyści, pozamieniali się na łby z bolszewikami. Wyszło to strasznie podczas kryzysu 2008/9. Tak zwani konserwatyści, których spoiwem ideologicznym stała się obsesja złota, głosili hasła – niech ten świat się zawali, a my zbudujemy na zgliszczach raj na ziemi. Bolszewizm w czystej postaci. I żale do FED-u.

W wersji lokalnej Nowa Prawica głosi (czytałem program z wyborów w 2011 roku), utrzymanie obecnego system dopłat do FUS i KRUS. Utrzymując obecne poziomy emerytur, nie da się ani zrównoważyć budżetu, ani obniżyć podatków. W upeerowskim radykalizmie jak słoma z budów wychodzi brak znajomości struktury wydatków Państwa.

Dlaczego więc młodzież głosowała na Korwina ?

W Polsce funkcjonuje system połowicznego liberalizmu, czy inaczej mówiąc “święte krowy i reszta”. Z jednej strony są święte krowy – emeryci, górnicy, mundurowi i przedstawiciele wielkich grup zawodowych, przedsiębiorcy z koneksjami w jedynej słusznej partii. Na nich się chucha i dmucha. Z drugiej strony jest reszta, która żyje w świecie ultra-liberalnym. Dodatkowo na druga strona jest coraz bardziej dociskana podatkami. Trochę ze smutkiem można powiedzieć, że ludzie, którzy pracują na śmieciówkach, głosując na Korwina, chcą jedynie usankcjonowania stanu faktycznego.

W Polskim przypadku ultra-liberalizm to nie jest jednak właściwa droga. Ultra-liberalizm może być świetną drogą w przypadku biednego i młodego demograficznie państwa. I to jedynie w połączeniu równości wszystkich wobec prawa. Ultra-liberalizm, dotyczący mniejszości, jest zawsze złym rozwiązaniem. Dla Polski drogą powinno być ograniczenie przywilejów świętych krów, by dzięki temu zwykły człowiek mógł odsapnąć.

Od jakiegoś czasu głoszę tezę, że w Polsce będzie poważne przetasowanie społeczno-politycznie oraz gospodarcze. Ostatnio głoszę tezę, że 28 rocznica zmiany ustroją będzie ku temu świetną okazją. Te 8% dla Korwina to może by pierwszy kamyczek nadchodzącej lawiny zmian.

 

Tagi: giełda, inwestowanie


2014-06-02 18:49
 Oceń wpis
   

PMI dla Polski spadł do poziomu 50.8 punktu i jest to już trzeci z rzędu spadek po szczycie w styczniu, na poziomie 56 punktów. Trzy miesiące spadków, to nie jest jednorazowy wyskok a ugruntowany już trend. Wykres sugeruje, że trwająca od połowy zeszłego roku faza ożywienia gospodarczego, napędzanego inwestycjami, ma się ku końcowi.

 

 

Utrzymująca się niska inflacja świadczy o małej mocy popytowej i nie zachęca do inwestowania. Jeżeli popyt się nie odbuduje, to może się przytrafić spirala deflacyjnio-recesyjna. Ze względu na brak popytu przedsiębiorstwa nie inwestują a zwalniają pracowników, co prowadzi do spadku dochodów i wzrostu strachu przed bezrobociem – czyli dalszego spadku popytu. Który to spadek popytu … Przerabialiśmy temat w 2009 roku.

W tym miejscu trzeba pogratulować świetnych humorów Radzie tego i owego. Od półtora roku inflacja jest zdecydowanie poniżej celu inflacyjnego, a stopy procentowe są od roku te same i to sporo wyższe od inflacji. Potrzeba obniżki stóp.  Da to też dodatkowy efekt kursowy – osłabienie złotówki pomoże eksportowi.

Nadzieja w tym, że przyczyną spadku woli inwestycyjnej jest sytuacja na Ukrainie. W tym przypadku wyklarowanie sytuacji powinno prowadzić do nagłego wzrostu optymizmu a przy tym i indeksu PMI.

PS. Jutro będzie rzekomo okrągła rocznica zmiany warty. Czytelnicy bloga wiedzą, że okrągła, pokoleniowa, rocznica będzie z trzy lata. GUS wyrwał się jednak przed szereg i opublikował ciekawe zestawienie ostatnich 25 lat. Jak się z innymi sprawami ogarnę, zrobię parę wykresów z komentarzem. W niektórych obszarach jest ogromny postęp – śmiertelność noworodków spadła sześciokrotnie, corocznych absolwentów studiów przybyło dzesięciokrotnie, więcej ludzi kończy studia, niż się rocznie rodzi. W innych obszarach jest stagnacja – długość tras kolejowych spadła, zlektryfikowanych jest stała. W jeszcze innych jest zaskoczenie – spadła konsumpcja mięsa, a to przecież o te kartki całe to zamieszanie było …

 

Tagi: giełda, inwestowanie