O mnie
 
Ideą tego blogu jest przedstawienie długoterminowych trendów i procesów na rynkach kapitałowym, towarowym i walutowym. Szczególny akcent jest położony na powiązania między tymi rynkami.



Najnowsze komentarze
 
2010-08-24 08:40
fan brydzi do wpisu:
Kiedy do Strefy Euro
skoro jest hossa to wszyscy którzy zainwestowali w 2007 roku już mają mega zyski
 
2010-08-12 09:37
Blondynka :) do wpisu:
Trzy zjawiska
Dealerzy samochodowi również informują o braku aut i wydłużających się kolejkach.
 
2010-08-11 22:38
Blondynka :) do wpisu:
Trzy zjawiska
Chyba będzie potrzebna do tego inflacja tj. jej wzrost, co w obliczu drożejącej żywności nie[...]


Kategorie Bloga
 
Ogólne
 
Ulubione
 



Ulubione blogi


Wykres Tygodnia

wykresyGieldowe

2009-11-28 10:42
 Oceń wpis
   

W tym tygodniu NBP podał październikowe dane o zobowiązaniach i należnościach banków. Kredyt konsumpcyjny wzrósł o 1 mld zł do 153 mld zł. Jest to trzykrotnie mniejszy przyrost niż rok temu, u szczytu ekspansji kredytowej.

 

 

 

Jednocześnie kredyty zagrożone dla gospodarstw domowych wzrosły o 0.9  mld zł do 20 mld zł. Październikowy wzrost jest o ok. 10% mniejszy niż przez poprzednie trzy miesiące ale trzykrotnie wyższy niż w 2008 r. Suma kredytów zagrożonych zaczęła  rosnąć powoli na początku 2008 r. i w ciągu roku, suma złych kredytów podwoiła się.

 

 

 

Wzrastająca suma kredytów zagrożonych zmusza banki do ostrożniejszej polityki kredytowej a w konsekwencji coraz mniejszej akcji kredytowej. Słabnąca akcja kredytowa zmniejsza siłę nabywczą gospodarstw domowych a tym samym popyt na towary i w konsekwencji pracę. Słabnący popyt jest źródłem bezrobocia, co z kolei jest źródłem nie nieterminowo spłacanych kredytów. Koło się zamyka. Jest to bardzo podobny mechanizm do "rezonansu bezrobocia" opisanego wcześniej.

Tagi: kredyty, serwis informacyjny


2009-11-22 10:41
 Oceń wpis
   

Gdy Premier organizuje z wielką pompą pucz i zamach na najbardziej popularne wybory, jego ministrowie po cichu newelizują budżet. Na początku lata pisałem, że obecna nowelizacja jest niewystarczająca i będzie musiała być drugi raz dostosowana do rzczywistości gospodarczej. Minęły cztery miesiące i widzimy, że w październiku budżet przekazał już całą zaplanowaną kwotę (30 mld zł) do ZUSu.

Same wpływy ze składek nie wystarczą na wypłaty emerytur przez ostatnie dwa miesiące roku, zabraknie około 5 mld zł. Mamy więc kilka możliwości. Po pierwsze ogranieczenie emerytur do poziomu na który kraj może sobie pozwolić. Z przyczyn oczywistych tego scenariusza nie będę rozważał.

Druga opcja to zwiększenie deficytu budżetowego (nowelizacja) i zwiększenie dotacji do ZUSu. To rozwiązanie ma kilka zalet. Po pierwsze budżet ma najtańsze finansowanie a po drugie deficyt budżetowy będzie nas informował co naprawdę dzieje się z finansami publicznymi.

Trzecia opcja to pożyczka w bankach komercyjnych. To rozwiązanie ma tą wadę, że jest droższe dla podatników, powoduje ukrywanie realnej sytuacji ale może być metodą na cichą subwencję dla banków.

Jest też opcja kreatywna -- budżet pożyczy 5 mld zł ZUSowi. Zaletą jest tanie finansowanie i osiągnięcie taktycznych celów propagandowych -- złudzenia niskiego deficytu. Pożyczka dla ZUSu to nie wydatek a rozchód, nie wlicza się więc do deficytu.

Kłamstwo ma krótkie nogi i oczywiście przelawanie pieniędzy między budżetem a ZUSem będzie widoczne w deficycie sektora publicznego. Jednakże wartość deficytu SFP za 2009 r. będziemy znali gdzieś tak w kwietniu 2010 r. Jest to niestety cały czas przed wyborami prezydenckimi, ale być może do tego czasu uda się te wybory zlikwidować.

http://www.mf.gov.pl/dokument.php?const=5&dzial=34&id=162501

Tagi: polityka, deficyt budżetowy


2009-11-14 09:47
 Oceń wpis
   

Obiecywałem kiedyś, że na blogu zrobię coś w stylu serwisu informacyjnego. W przedsięwzięciu tym chodzi o to, by zwrócić uwagę na ważne informacje makroekonomiczne i przedstawić je regularnie w szerszej perspektywie.

W pierwszej kolejności, do serwisu trafią wielkości, o których w głównym mediach jest cisza, lub panuje poplątanie z pomieszaniem. Zaczynam więc od kredytów konsumpcyjnych w Polsce.

Kredyt konsumpcyjny

źródło: NBP
http://www.nbp.pl/Home.aspx?f=Statystyka/Pieniezna_i_bankowa/nal_zobow.html

definicja: suma kredytów dla gospodarstw domowych: na rachunku bieżącym, na karcie kredytowej i pozostałe

wyniki: we wrześniu kredyt wzrósł o 2.1 mld zł do 152.5 mld zł

 

 

perspektywa
Od stycznia 2007 r. całkowity kredyt konsumpcyjny się podwoił. Kredyt cały czas dynamicznie rośnie, choć tempo wzrostu jest mniejsze niż latem 2008 r.

Tagi: ekonomia


2009-11-11 12:25
 Oceń wpis
   

Moje przewidywania -- że wzrośnie lub spadnie --  okazały się celne :-)) Dodajmy że wzrosło i obecnie S&P 500 atakuje poziom 1100 pkt.

Z tego wynikałoby że jest już po długo oczekiwanej jesiennej korekcie. Ta korekta musi być dla wielu sporym rozczarowaniem, nie było w niej ani dramatyzmu ani krańcowego niedowartościowania. Zapewne wiele inwestorów czekało na coś więcej i zostali na peronie.

Teraz, zachowując czujność rewolucyjną będziemy obserwować wspinaczkę indexów po ścianie strachu, w okolice, powiedmy, 1250 punktów.

Tagi: giełda, inwestowanie


2009-11-07 09:41
 Oceń wpis
   

Sytuacja na rynku jest bliźniaczo podobna do ostatniego tygodnia czerwca. Jest ona tak skomplikowana jak i dzisiajszy wykres (wystarczy kliknąć by powiększyć).

Po kolei. Na wykresie mamy dwie równoległe linie trendu. Dolna linia, pociągnięta od minimum w marcu, cały czas jest wsparciem. Dalej mamy średnie kroczące 200-stu, 50-cio i 20-sto dniowe.

 

 

Wykres rysuje formację, która może stać się figurą RGR (ramię-głowa-ramię). Jeżeli ta formacja zostanie wyrysowana (czyli index nie przekroczy wyższego oporu i spadanie poniżej niższego) może mieć to poważne konsekwencje. Konsekwencją może być wypełnienie się RGR czyli spadek w okolice ~950, przy okazji jest tam średnia 200-stu dniowa, która może powstrzymać spadki. Jak pamiętamy, poprzednim razem, w lipcu, formacja RGR została wyrysowana ale i zanegowana, co było silnym impulsem wzrostu.

Jeżeli index wzrośnie ponad 1070, czyli górną linię ramienia, a przy okazji średnią 20-sto dniową, będziemy mogli odgwizdać koniec korekty. Następny przystanek 1250. A przynamniej atak na 1100.

Ciekawie sytuacja wygląda też na oscylatorze RSI. Kolejne korekty schodziły coraz niżej, odbijając się od góry od opadającej lini. Obecnie kurs też się jakby odbił ale nie do końca zszedł do lini.

Ze strony makrekonomicznej, dowiedzieliśmy się w tym tygodniu, o skoku produktywności w USA o 9% k/k w ujęciu rocznym (po wzroście o 6.6% k/k w 2q2009). Sam wzrost produktywności jest dość skomplikowaną miarą statystyczną, która oznacza, że dochody firm rosną szybciej niż koszty. Wzrost produktywności jest świetnym predyktorem przyszłego popytu na pracę a obecnie ten popyt zaczyna się już powoli pokazywać w kategorii pracy tymczasowej.

Podsumowując

Dzisiajszy wpis mogę podsumować jak rasowy analityk: wzrośnie lub spadnie.

Tagi: giełda, inwestowanie


2009-11-04 14:26
 Oceń wpis
   

Gdy policjanci oszczędzają na papierze toaletowym, wydatki na renty i emerytury, rosną co rok o dziesiątki miliardow złotych. W 2005 r. te wydatki wynosiły 138 mld zł, w 2007 r. już 150 mld zł (wzrost o prawie 9% w dwa lata). W tym roku wydatki wyniosą 180 mld zł, czyli o 20% więcej niż w 2007 r. i o prawie 10% więcej niż rok temu.

 

 

By zilustrować kwotę 16 mld złotych tegorocznego wzorstu, zauważmy, że koszt budowy 1 km autostrady wynosi orientacyjne 10 mln euro, czyli zamiast tej podwyżki możnaby zbudować w rok 400 km autostrad. 

Przeciętne emerytura wzrosła w tym roku o 8%. Emeryci są więc podwójnie uprzywilejowani, z jednej strony mają stałe i pewne żródło dochodów w niepewnych czasach, a z drugiej świadczenia rosną trzykrotnie szybciej niż pensje.

 

 

Krótkoterminowo, wzrost świadczeń ma pozytywny wpływ na PKB, przekłada się bezpośrednio na konsumpcję. Negtywnym elementem jest eksplozja zadłużenia sektora finansów publicznych, która wcześniej czy później skończy się większym opodatkowaniem pracujących.
 

Tagi: deficyt budżetowy


2009-11-03 16:16
 Oceń wpis
   

Odczyt zmiany PKB ma ogromne znaczenie propagandowe. Możemy się o tym przekonać co kwartał, oglądając premiera przedstawiającego zieloną wyspę na tle czerwonego oceanu. Zastanówmy się jak będzie wyglądała ta mapa w marcu-kwietniu przyszłego roku.

Dno kryzysu, w krajach rozwiniętych, przypadło na przełom pierwszego i drugiego kwartału 2009 r., a motorem kryzysu była likwidacja zapasów i wstrzymanie inwestycji. Zmalało też zadłużenie konsumpcyjne gospodarstw domowych. Daje to po pierwsze efekt niskiej bazy a po drugie konieczność uzupełnienia zapasów i inwestycji, co będzie stymulowało gospodarkę.

Możemy się więc spodziewać, że wyniki za 1q2010 będą najlepsze w krajach, które najintensywniej likwidowały zapasy. Spodziewam się, że USA może pokazać zwrost PKB w okolicach 4-5% r/r, również Kraje Bałtyckie, Słowacja czy Ukraina może pokazać wyraźny (może nawet dwucyfrowy) wzrost r/r.

Te procesy recesyjne w Polsce praktycznie nie zachodziły i to właśnie dzięki temu, Polska pozostawała zieloną wyspą. Patrząc w przyszłoś pamiętajmy, że w Polsce, szczyt nowych inwestycji mieszkaniowych przypadł na pierwszą połowę 2008 r., więc zjawiska recesyjne, związane ze zmniejszoną liczba budowanych mieszkań, dopiero wkrótce zaczną być widoczne. Obecnie ujawniają się jedynie jako załamanie nowych zamówień przemysłowych. Z drugiej strony, zwiększona aktywność partnerów handlowych będzie stymulować Polską gospodarkę. Sumując, można się spodziewać, że jeżeli nic nadzwyczajnego się nie stanie, Polska gospodarka wzrośnie w 1q2010 o, powiedzmy, 2% r/r. Może będzie to 1%, a może 3%, ale na szybszy wzrost raczej nie ma co liczyć.

Polska gospodarka zachowała się poniekąd racjonalnie, rozwijając się stabilnie i powoli, bez maniakalno-depresyjnego likwidowania magazynów. I to też pokażą statystyki -- stabilny i powolny wzrost. Tyle, że za pół roku ten powolny wzrost będzie drażnił i jego efekt propagandowy będzie miał bardzo negatywny wydźwięk.
 



2009-10-31 08:58
 Oceń wpis
   

Nie będę ukrywał, jestem solidnie zdezorientowany sytuacją na rynku. Od marca rynek dyskontował V Shaped Recovery, które teraz jest oficjalnie ogłoszonym faktem. Jest to okazja do realizacji zysków.

Zacznijmy jednak od walut. EuroDolar tańczy na lini trendu, ten trend był kilkakrotnie testowany, więc jego przełamanie powinno mieć wyraźne konsekwencje.

 

 

Patrząc na złotówkę, widzimy wybicie z rozpoczętego w lutym trendu. Widać to na indexie złotówki jak i na wszystkich ważnym parach -- dolarze, euro i franku szwajcarskim.  Względem franka  złotówka już od sierpnia jest w trendzie spadkowym.

 

 

 

 

 

Pytanie co dalej z giełdą, w kontekście, że rozpoczęte w lutym-marcu trendy się kończą. Czy to co widzimy to dynamiczne korekta czy koniec średnioterminowego trendu ? Rynek przełamał wyrysowaną przeze mnie linię trendu, ale oparł się na lini równoleglej, poprowadzonej od dna bessy. Widzimy też, że index tańczy ze średnią 50-cio dniową, a do 200-stu dniowej jest cokolwiek daleko.

 

 

Patrząc na dane makroekonomiczne widzimy wychodzenie z recesji i zestaw pozytywnych zjawisk: wzrost produktywności czy niskie zapasy, dlatego powrót bessy uważam za mało prawdopodobny. Głębokość krekty pozostaje jednak otwartym tematem.
 

Tagi: giełda, waluty, inwestowanie


2009-10-29 14:17
 Oceń wpis
   

Dzisiajsze dane Biura Analiz Ekonomicznych pokazały, że hipoteza o dynamicznym wyjściu z recesji była poprawna. W 3q2009 r. gospodarka wzrosła o 3.5% (w ujęciu rocznym). Również moje przewidywania sprzed trzech miesięcy okazały się słuszne (http://wykresygieldowe.bblog.pl/wpis,v-shaped;recovery,33844.html)

Z tych 3.5%, 2.4% zawidzięczamy wydatkom osób prywatnych, w szczególności na dobra trwałe. Widać tu wyraźny wpływ programu "gotówka za złom", jako że zakupy samochodów dodały 1% do PKB.

Wolniejsze tempo likwidacji zapasów dało kolejny 1%. Trzeba przypomnieć, że zapasy są cały czas likwidowane, ale wolniej. Tempo likwidacji będzie dalej spadać i jeszcze długo, długo będzie pozytywnie wpływało wzrost PKB. 

Tagi: giełda, inwestowanie


2009-10-25 11:01
 Oceń wpis
   

W niedzielę dwa lata temu społeczeństwo wybrało Platformę Obywatelską i premierem został Donald Tusk. Motywem przewodnim tego dwulecia była teza, że to wszystko wina poprzedniej ekipy. Winny jest zawsze kaczor (ten czy drugi). Ja też wpiszę się w ten trend kultury politycznej i wyliczę błędy poprzedniej ekipy.

W 2005 roku nastąpiła eksplozja optymizmu, a ściślej rzecz ujmując rozpoczęła się eksplozja kredytowa. Kredyty dla gospodarstw domowych rozpoczęły swoją drogą ze 100 mld zł do 400 mld zł obecnie. (http://wykresygieldowe.bblog.pl/wpis,przyrost;zadluzenia,24280.html ). Wynalazkiem, które rozpoczęło ten proces był rezygnacja Polaków w usług Narodowego Banku Polskiego, czy mówiąc prostym językiem kredyty we frankch szwajcarskich.

Jesienią 2005 roku rozpoczęły się na giełdzie wzrosty małych i średnich spółek a liderem wzrostów była deweloperka. Index sWig80 przez następne 2 lata wzrośnie 5-cio krotnie, index deweloperów 14-sto krotnie. W ciągu najbliższych dwóch lat cena mieszkań ma się potroić.  Dzięki światowemu popytowi na miedź, dywidenda KGHMu wzrośnie z 400 mln zł do 3.4 mld zł.

Polacy poczuli się bogaci, i chcieli uczestniczyć we wzroście gospodarczym. Już po szczycie koniunktury giełdowej, w połowie 2007 roku, do funduszy inwestcyjnych trafiało ok. 7 mld zł co miesiąc.

Co powiennien był zrobić przytomny rząd rozumiejący procesy gospodarcze i przyczyny rozkwitu ?

Zdławić koniunkturę

Po pierwsze zdławić hossę nadpłynnościową na giełdzie. Ponieważ ludzie już wcześniej zrezygnowali z usług NBP, zarządzanie nadpłynnością instrumentami monetarnymi przestało spełniać swoje funkcje. Rząd ma do tego lepsze środki w postaci spółek do prywatyzacji jak z trzymając pakiety akcji i w spółkach giełdowych. Tymi akcjami trzeba było nakarmić inwestorów, a pozyskane pieniędze zasiliłyby fundusz demograficzny. 

Drugą sprawą jaką należałobyło zrobić to ukręcić spekulacje na mieszkaniach. Ze względu na drakońską politykę monetarną, na przełomie wieków budowano bardzo mało. Przez co, przy ożywieniu kredytowym ceny eksplodowały. Rząd i parlament mogły zdławić tą hossę, puszczając na rynek ziemię budowlaną jak i ułatwiając proces inwestycji mieszkaniowych, by te pieniąddze poszły w budowy domków a nie spekulacje.

Co ciekawe, takie działania rządu, które z perspektywy czasu wyglądają najrozsądniej, ani wtedy ani teraz sławy by mu nie przyniosły. Już podczas największego go-go w polskiej historii rząd był krytykowany, że za wolno, że nie przyśpiesza, że Estonia przecież 10%.


 

Tagi: polityka
2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 |